Z notatnika redagującego - Jerzego Sonnewenda

Poniedziałek, 26 czerwca 2017 roku

 

Dokonuję przerażającej obserwacji: ludzie głupieją w oczach! - Ja zresztą też. Każdego dnia media zalewają nas specyficznymi, ale bardzo któtkimi obrazami świata. Jak w kalejdoskopie migają z ekranów telewizora obrazy ludzkich tragedii, katastrof, zamachów, przewrotów...

 

W rezultacie nie mamy czasu, by skupić się na jednym temacie. Koniec końców zapamiętujemy z tego niewiele.
- Zresztą nie ma co przemęczać pamięci, następnego dnia media przynoszą nam podobne w swej treści i formie wiadomości.

 

W ten sposób widzimy wprawdzie dużo, ale wiemy niewiele.

 

Zauważyłem, że nawet wśród mych przyjaciół i znajomych rzadko kto czyta jakieś książki. Chwalą się wiedzą z telewizora i facebooka (którego uważają już często jako swego „faceboga“), ale nic lub bardzo niewiele poza tym. Zalewające zewsząd słowa i obrazy nie pozwalają na pogłębioną refleksję.

 

Wtłacza nam się impresje, ogólne wrażenia, najczęściej nieprzyjemne, wytwarza się huśtawkę emocji i zachowań. My, ludzie kiedyś myślący przerabiani jesteśmy na swego rodzaju ludzkie stado kierowane coraz bardziej wyrafinowaną propagandą w jedną lub drugą stronę.

 

Media głównego nurtu oraz przemysł rozrywkowy manipulują emocjami i postawami podsuwając przed oczy obrazy mające pobudzać seksualnie. W rezultacie wielu z nas obojętnieje a nawet akceptuje różne nadużycia w intymnej sferze cielesności.

 

O tych metodach i wyrafinaowaniu mediów pisze w swych dwóch nowych właśnie wydanych (przez wydawnictwo Bollinari) książkach „Nowy porządek świata“ i „Kontrola umysłu“ Robert Kościelny. Radzę przyczytać, jak groźna może być żądza objęcia władzy nad naszymi umysłami i ciałami.

 

A tu poniżej dwa linki do audycji tv na ten temat.

 

WAT o tajnych broniach kontroli umysłu - 22.03.2017

Środa, 31 maja 2017 roku

 

Dziś ciąg dalszy poprzednich notatek.
„Scientific American“ poinformował, iż kanadyjska firma Lyrebird tworzy system sztucznej inteligencji, która będzie w stanie naśladować głos dowolnej osoby. Systemy takie rozwijają też firmy Microsoft, Google, Amazon czy Apple. Wszystkie działają wykorzystując wyrazy i zdania z wcześniej nagranego pliku z konkretnym głosem. 

 

System Lyrebird działa jednak nieco inaczej. Potrafi po wysłuchaniu wielu godzin nagrań audio, nauczyć się wymowy liter, fonemów i wyrazów a nawet dodawać intonację czy emocje. Lyrebird korzysta z sieci neuronowych, które działają podobnie do ludzkiego mózgu. Wykorzystują techniki głębokiego uczenia się do przekładania poszczególnych dźwięków na mowę.

 

Po tym, jak system nauczy się generować mowę, wystarczy mu jednominutowe nagranie audio danej osoby, by mówić jej głosem. Współtwórcą systemu firmy Lyberbird jest Alexandre de Brebisson, doktorant na Uniwersytecie w Montrealu. Przed kilkoma tygodniami Lyrebird zaprezentowało swój nowy system, prezentując wygenerowane głosy Baracka Obamy, Donalda Trumpa i Hillary Clinton. Wprawdzie nie zaimplementowano dźwięków wydawanych przez ruchy ust, policzków czy wydychane powietrze ale i to jest możliwe.

 

System Lyrebird jest już na tyle doskonały, że pozwala manipulować i oszukać, co budzi oczywiście wiele zastrzeżeń natury etycznej. Jeśli bowiem ktoś będzie w stanie włożyć w usta dowolnej osoby słowa, których nigdy nie wypowiedziała, to będzie to bardzo niebezpieczne.

 

Drugi temat dotyczy spraw, o których przed przeszło trzydziestu laty próbowałem przekonać studentów prawa zachęcając ich do poświęcenia uwagi komputerom, na zajęciach z tzw. informatyki prawniczej. Przekonywałem wówczas, iż będzie można m.in. przy pomocy sztucznej inteligencji lepiej przewidywać wyroki sądów, że nadejdą takie czasy i że komputery to umożliwią.

 

No i stało się! 

 

W USA udowodniono, iż zaawansowane algorytmy potrafią lepiej przewidzieć wyroki Sądu Najwyższego niż naukowcy zajmujący się prawem. 

 

Tym razem naukowcy odwołali się do Supreme Court Database, która zawiera informacje o sprawach sięgających aż 1791 roku. Na podstawie tej bazy stworzyli algorytm, którego zadaniem było przewidywanie wyników głosowania każdego z sędziów Sądu Najwyższego. Na potrzeby algorytmu każdemu z głosów przypisano 16 cech, takich jak nazwisko sędziego, okres zasiadania w Sądzie Najwyższym, sprawę, której dotyczyło głosowanie czy sąd, z którego sprawa pochodziła. Dodano też inne elementy, jak np. informację o tym, czy w danej sprawie Sąd Najwyższy wysłuchiwał obu stron. Dla każdego roku z lat 1816-2015 stworzono model statystyczny oparty na random forest. (Nie zapominajmy przy tym, że w USA mamy do czynienia z systemem common law). Model ten badał sprawy z poprzednich lat i szukał powiązań dotyczących cech danej sprawy, głosowań sędziów i innych elementów, na podstawie których próbował przewidzieć, jakie będą wyniki głosowania w sprawach z danego roku. W końcu, gdy już przewidział wyroki z danego roku, algorytm był informowany o prawdziwych wynikach głosowania i miał przewidzieć wyroki z roku kolejnego.

 

Algorytm przewidujący wyroki sądów może mieć praktyczne zastosowanie. Inwestorzy mogą np. wykorzystać go do odgadnięcia, która firma wygra przed sądem.

 

Z kolei osoby czy przedsiębiorstwa zaangażowane w spór sądowy mogą na jego podstawie określić swoje szanse na wygranie apelacji.

 

To o tyle ważne, że prawnicy reprezentujący firmy są bardzo drodzy, zatem przewidzenie z dużym prawdopodobieństwem efektów ich pracy może pozwolić na zaoszczędzenie sporej sumki.

 

Dzięki sztucznej inteligencji można też zaplanować całe drogę prawną, od sądu pierwszej instancji aż po ewentualne odwoływanie się do Sądu Najwyższego, ponadto wyspecjalizowany algorytm może pomóc w określeniu rodzaju sprawy tak, byśmy mieli największą szansę na jej wygranie.

 

Autorami badań są profesor prawa Daniel Katz z Illinois Institute of Technology w Chicago oraz Michael Bommarito, a doniosło o tym czasopismo „Science“.

Poniedziałek, 29 maja 2017 roku

 

Świat zmienia się coraz szybciej a ja już nie nadążam. Wiedza informatyczna w krótkim czasie tak się rozrosła i wielu swych kierunkach wyspecjalizowała, że jeśliś wczoraj wypadł z obiegu i przestał na bieżąco uzupełniać swą wiedzę, to już jutro możesz tylko stwierdzić, że pociąg niestety odjechał.

 

W tym względzie o wiele lepiej mają ci, którzy zainteresowali się kierunkami wiedzy jakby ospałymi, przez dziesiątki lat nie ulegającymi zmianie.

 

Oto dwa przykłady. 

 

W Dubaju rozpoczął właśnie pracę policjant-robot, co jest kolejnym dowodem coraz większego udziału sztucznej inteligencji w różnych profesjach. Ponoć są już żołnierze-roboty ale to – jak zwykle - owiane jest mgiełką tajemnicy. Ten w Dubaju, to mierzący 170 cm i ważący prawie sto kilogramów robocop. Orientuje się w terenie za pomocą GPS, potrafi inkasować grzywnę, rozpoznaje wyraz twarzy i gesty, identyfikuje odciski palców no i – co za tym idzie - podejrzane osoby. Potrafi też komunikować się w sześciu językach, w tym także – a jakże z duchem czasu(!) - arabskim. Rząd w Berlinie powinien dla Niemiec profilaktycznie zamówić z pół miliona takich robotów i to najlepiej pancernych...

 

Drugi przykład dotyczy fotografowania przez ściany. Jak wiemy Wi-Fi przenika przez ściany. Fakt ten można wziąć za pewnik korzystając na co dzień z urządzeń z dostępem do sieci internetowej. Routery odbijają i rozpraszają sygnał od obiektów i tym sposobem sygnał z piwnicznego hobbyraum dociera aż na piętro.

 

Niemieccy naukowcy chcą wykorzystać tę właściwość tworząc fotografie 3d obiektów wewnątrz pomieszczenia, dokonując tego z zewnątrz. Poinformował o tym w wywiadzie dla „Tech Insider“ Phillipp Holl. Wpadł on na ten pomysł pisząc pracę licencjacką pod patronatem profesora Friedemanna Reinharda (TU München). Na początku maja praca została szczegółowo opisana w „Physical Review Letters”.

 

Phillipp Holl informuje, że urządzenie znajduje się w fazie prototypu i ma ograniczoną rozdzielczość, nie mniej jednak, prawdopodobnie z czasem uda się je na tyle udoskonalić aby możliwie jak najwierniej odwzorowywać wnętrze pomieszczeń. Na obecnym etapie urządzenie potrafi zarejestrować wszystkie obiekty większe niż 4 centymetry. Oznacza to, że w każdym budynku można zarejestrować od zewnątrz to, co w danym momencie robią domownicy.

 

Możliwość „oglądania” przez ściany za pomocą Wi-Fi jest znana od lat. Metoda Holla polega na korzystaniu z dwóch anten, z których jedna się porusza a druga zamontowana jest na stałe. Stała antena rejestruje tło pola Wi-Fi oraz odległości, w obrębie pola. Druga antena rejestruje pole Wi-Fi z różnych punktów. Opracowana technologia jest o tyle intrygująca, że wykorzystywane anteny nie muszą być dużych rozmiarów, wystarczą takie jak w smartphonie. 

 

Tak więc kto wie, czy już wkrótce nie będziemy w stanie sprawdzać prawie na bieżąco, co sąsiadka właśnie robi w domu.

- Już widzę, jak się ślinią wszelkiej maści podglądacze.

(- Ja zresztą też ;-) 

Wtorek, 9 maja 2017 roku

 

W wojnę elektroniczną wykorzystującą także energię elektromagnetyczną mocno zaangażowana jest również Rosja. Na portalu defence24.pl (patrz poniżej) napisano o tym bardzo szczegółowo.
http://www.defence24.pl/588749,walka-radioelektroniczna-rosyjska-odpowiedzia-na-przewage-nato-analiza

 

Ja tu wynotowuję sobie dziś tylko kilka epizdycznych fragmentów.

 

Największym współczesnym sukcesem rosyjskich systemów WRE ma być jednak nie Gruzja, Syria czy Ukraina, ale lotniczy atak radioelektroniczny wykonany na przebywający na Morzu Czarnym amerykański niszczyciel rakietowy USS „Donald Cook” 12 kwietnia 2014 r.
(...)
"Według mediów w Rosji to właśnie z powodu pojawienia się w Syrii samolotów Su-30 i Su-34, „partnerzy Turcji z NATO wycofali swoje systemy Patriot z Turcji”. „Z systemami Patriot stało się to samo co z Donaldem Cookiem – one po prostu oślepły”.
(...)
wprowadzenie dziewięciu kompleksów rozpoznania i kierowania „Moskwa-1” do końca 2016 r. kosztowało ponad 3,5 miliarda rubli

 

Jeśli zestawić te informacje z informacjami, które opublikowałem wczoraj w rubryce „Aktualności“, to wszystko zdaje się być jasne.

 

Dwie sekundy później system ostrzegania TAWS zapisał w dzienniku usterek awarię podwozia, a czarne skrzynki – awarię wysokościomierzy radiowych. 
 Naukowcom udało się również odtworzyć wycięte pięć sekund z zapisu rosyjskiej skrzynki KBM11. Wynika z niego, że zanim samolot zaczął gwałtownie opadać, nastąpiła awaria lewego generatora i lewego silnika. Tupolew znajdował się wówczas na wysokości 35 m."

Poniedziałek, 8 maja 2017 r.

 

Ciągle pada a ja muszę wychodzić na spacer z moim Przyjacielem Leo, no bo On musi...
Ale otuchy dodaje nam piosenka Czerwonych Gitar, którą tu przytaczam.

Czwartek, 4 maja 2017 r.

 

Coraz częściej mówi się o tajnej broni, jaką dysponuje USA.

 

Jest to bardzo prawdopodobne jeśli wziąć choćby pod uwagę to, o czym już przed laty pisał między innymi w książce „Homo electronicus“, człowiek który nawet w tamtych czasach miał być polskim kandydatem do nagrody Nobla, Ks. prof. dr hab. Włodzimierz Sedlak. Ale widać wielki brat nie pozwolił... 

 

Ksiądz Profesor Włodzimierz Sedlak (1911-1993) jest twórcą elektromagnetycznej teorii życia, czyli bioelektroniki – dziedziny nauki badającej życie w sferze procesów elektronicznych z kwantowymi skutkami radiacyjnymi. Nieodłącznym zjawiskiem towarzyszącym przejawom życia jest bowiem tworzenie się pól elektromagnetycznych, czyli kwantowa emisja fotonów pozbawionych masy. Pisał o tym Ksiądz Profesor już przeszło 35 lat temu.

 

W książkach Księdza Profesora „Rola krzemu w ewolucji biochemicznej życia“, 1967 (Państwowe Wydawnictwo Naukowe), „Homo electronicus“, 1980 (Państwowy Instytut Wydawniczy), „Postępy fizyki życia“, 1984 (Wydawnictwo PAX) czy „Życie jest światłem“, 1985 (PAX) zaczytywałem się po uszy pracując naukowo na UAM i „dostudiowując“ informatykę. Potem, na emigracji musiałem nolens volens o tym zapomnieć. A teraz, na emeryturze próbuję tę wiedzę nieco odświeżyć i uaktualnić...

- Jednak niestety siły i umysł już nie te...

 

Ale wróćmy do tajnej broni USA. Warto posłuchać, co o tym mówią w internecie. Na przykład red. Max Kolonko. Zachęcam do obejrzenia i posłuchania. Bardzo interesujące!

Wtorek, 2 maja 2017 roku, godz. 13

 

Uzupełnienie poprzedniego tekstu sprzed południa

Takie sobie Święto na boku

 

Sprawozdanie w "Wpolityce.pl":

 

Gdzieś w środku sprawozdania są przytoczone słowa Pani Premier Beaty Szydło:

 

"Dziś 2 maja trzeba mówić o rodakach za granicą, w Dniu Polonii. To święto tych, którzy mimo, że mieszkają poza granicami Polski, mają Polskę w sercach, i my również powinniśmy pamiętać o nich i zapraszać ich do Polski, bo jesteśmy jedną wielką polską rodziną; biało-czerwoną rodziną, która nawet jeżeli jest rozproszona po różnych częściach świata, to jednoczy się pod biało-czerwoną flagą, ma w sercu polskie godło i na ustach polski hymn."

 

— Piękne słowa. Ale tytuł sprawozdania brzmi: Beata Szydło w Dniu Flagi: „Polska to wielka rzecz i nasza wspólna odpowiedzialność. Nie zapominajmy o tym”.
Ale Dzień Polonii i Polaków za Granicą to tak gdzieś na boku, na odtrąbiono...

 

Przed chwilą na pasku w TVP Info zauważyłem życzenia dla Rodaków za granicą od Ministra Waszczykowskiego.
Jak ulał pasuje tu tytuł 
Święto na boku.

 

Tylko na stronie internetowej Ministerstwa Spraw Zagranicznych jest porządnie:

 

"Dzień Polonii i Polaków za Granicą obchodzony 2 maja został ustanowiony przez Sejm RP z inicjatywy Senatu RP w 2002 roku w „dowód uznania wielowiekowego dorobku i wkładu Polonii i Polaków za granicą w odzyskanie przez Polskę niepodległości, wierność oraz przywiązanie do polskości, a także pomoc Ojczyźnie w najtrudniejszych momentach.”
 

Z okazji dzisiejszego święta Polonii i Polaków za granicą dziękuję za Państwa oddanie sprawom Ojczyzny, za pielęgnowanie polskiego dziedzictwa, języka i kultury, a także promowanie pozytywnego wizerunku Polski na całym świecie.

W imieniu moim i polskiej dyplomacji życzę Państwu także sukcesów zarówno w życiu osobistym, zawodowym i w sferze publicznej. Liczę, że nie tylko będziecie Państwo utrzymywać kontakty z naszym Krajem, ale także będziecie do niego powracać, gdyż nasze drzwi pozostają dla Państwa zawsze otwarte. Żywię też głęboką nadzieję na dalszą udaną współpracę na rzecz dobrego imienia Polski i jeszcze skuteczniejszego promowania dorobku Polaków poza granicami naszego kraju.

 

Witold Waszczykowski

Minister Spraw Zagranicznych"

Wtorek, 2 maja 2017 roku, godz. 9

 

Czyje Święto? - Dziś kilka gorzkich słów.

 

Dziś 2 maja obchodzony jest Dzień Flagi Rzeczypospolitej Polskiej. Ogłaszają o tym wszystkie krajowe media koncentrując się właściwie tylko na tym temacie.

Tylko co bardziej akuratne zauważają, iż tego samego dnia obchodzony jest a właściwie powinien być (!) Dzień Polonii i Polaków za Granicą. Niech się odpowiedzialni za to niedopatrzenie konsulowie przynajmniej dziś w cichości ducha uderzą w pierś! 

 

Naturalnie, przy obchodach Święta 3 Maja wspomni się o Polakach za granicą, którzy często nie ze swej woli a po prostu przez to, że byli aktywni i na przykład w czasach PRL-u czynnie stawiali opór i po prześladowaniach musieli wyemigrować.

 

- Konformiści zostali... 

 

W przemówieniach wspomni się o tym naszym Święcie, ale podejrzewam, że bardziej żeby to odfajkować i wypełnić pustosłowiem przemówienie aniżeli rzeczywiście docenić nasze wtedy poświęcenie i odwagę. 

 

- Zresztą, kto dziś odróżni, kto zacz? 

 

- Wymieszani jesteśmy z tymi, co to wybyli, bo chcieli lepiej żyć i podszywając się wyemigrowali...

 

Tak czy owak, jest nas poza Krajem blisko 20 milionów i czy ktoś chce czy nie, jest to około połowa tego, co Polaków w Kraju.

 

- Jednym z niewielu, bodaj chyba jedynym (!). którzy złożyli życzenia Rodakom poza Krajem był dziś na facebook Marszałek Senatu Stanisław Karczewski. Były to życzenia do wysłuchania i jednocześnie wspaniały dowód pamięci. Niewiele a tak wiele!
Reszta notabli tej jednej trzeciej wszystkich Polaków na całym świecie, jakoś nie zauważa...

 

- Cóż, bardziej kochamy przedmioty i symbole..., niż nawzajem siebie samych...

Poniedziałek, 1 maja 2017 roku

 

W cieniu informacji, które podały media mainstreamowe umknęło uwadze ogółu kilka ważnych wydarzeń.

  1. Przedstawiciele państw członkowskich UE, wbrew opinii m.in. Polski, Czech, Węgier i Rumunii, przegłosowali w ostatni piątek nowe standardy zaostrzające normy emisji dla przemysłu.
    Aby im sprostać nasz Kraj będzie musiał w najbliższym czasie wydać gigantyczne pieniądze.
    Resort środowiska szacuje te koszty na około 10 mld złotych! Tymczasem tematem numer 1 w polskich mediach mainstreamowych były, albo protesty SB-ków w/s utraconych przywilejów, albo marsz ONR-u. Czy oni nie widzą, że w kontekście wielomiliardowych wydatków, to naprawdę są drobne sprawy!
  2. Polska wyda dwa miliardy złotych na budowę nowej jednostki wojskowej, która odpowiedzialna będzie za cyberbezpieczeństwo. Informację tę ujawnił Antoni Macierewicz podczas odprawy kierownictwa resortu z dowództwem sił zbrojnych i prezydentem Andrzejem Dudą.
    MON nie chce udzielać żadnych informacji na temat nowej jednostki, zasłaniając się tajemnicą państwową. Przypuszcza się, że pieniądze mogą trafić m.in. do Centrum Operacji Cybernetycznych przy Narodowym Centrum Kryptologii MON. Jednostka ta mieści się w Białobrzegach. - To nie jest tajemnicą.
    Zadaniem Centrum Operacji Cybernetycznych jest kontrola systemów łączności w wojsku oraz zwalczanie zagrożeń w sieci, w tym zwalczanie wirusów, odpieranie ataków hakerskich a także - co bardzo istotne - prowadzenie działań ofensywnych. Żołnierze-informatycy mają pracować na polskim oprogramowaniu.
  3. "17 lat toczy się proces przed Sądem Rejonowym Łódź-Śródmieście w Łodzi. W tym czasie odbyło się 447 rozpraw. Proces zaczynał się 7 razy od początku. Pod byle pretekstami zmieniano składy sędziów, tak aby proces nigdy nie mógł się zakończyć. W tym czasie w toku licytacji komorniczych zlicytowano za bezcen gigantyczny majątek o wartości ponad 20 mln zł. Kupującymi były rodziny sędziów" - tak swoje wystąpienie podczas  sejmowej komisji sprawiedliwości rozpoczął Leszek Kopczyński - przedsiębiorca, którego zrujnował tzw. wymiar sprawiedliwości III RP.  

    Skala nieprawości wśród prawników wszelakiej maści, często mych byłych studentów ale i koleżanek i kolegów, jest przerażająca!

Ostatnia aktualizacja nastąpiła 22.10.2017 r.

w rubryce:

"Bliżej Boga".

Impressum

 

POLONIK MONACHIJSKI - niezależne czasopismo służy działaniu na rzecz wzajemnego zrozumienia Niemców i Polaków. 

Die unabhängige Zeitschrift dient der Förderung deutsch-polnischer Verständigung.

 

W formie papierowej wychodzi od grudnia 1986 roku a jako witryna internetowa istnieje od 2002 roku (z przerwą w 2015 roku).

 

Wydawane jest własnym sumptem redaktora naczelnego i ani nie zamieszcza reklam ani nie prowadzi z tego tytułu żadnej innej działalności zarobkowej.

 

Redaguje:

Dr Jerzy Sonnewend

 

Adres redakcji:

Dr Jerzy Sonnewend

Curd-Jürgens-Str. 2
D-81739 München

Tel.: +49 089 6257162

E-Mail: jerzy.sonnewend@polonikmonachijski.de

Ilość gości, którzy od 20.01.2016 roku odwiedzili tę stronę, pokazuje poniższy licznik:

Druckversion Druckversion | Sitemap
© Jerzy Sonnewend