Aktualności

25.06.2016

 

Szkocja chce pozostać w UE.

Rozpoczyna rozmowy.
 

 

W czwartkowym referendum dotyczącym wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej Szkocja zagłosowała za pozostaniem we Wspólnocie.

Nicola Sturgeon - szefowa rządu Szkocji - ogłosiła dziś, że jej rząd niezwłocznie rozpocznie rozmowy z państwami oraz instytucjami Unii Europejskiej w celu wypracowania rozwiązania, które pozwoliłoby Szkocji pozostać w UE. Sturgeon potwierdziła także, że drugie referendum niepodległościowe jest w tej chwili bardzo prawdopodobne.

 

Minister Spraw Zagranicznych Witold Waszczykowski we wczorajszej rozmowie z Bartoszem Węglarczykiem, dyrektorem programowym Onetu, stwierdził, że "nie wie, czy dzisiaj Szkocja uzyskałaby mandat członkowski w Unii Europejskiej".

”- Szkoci opierali swoje dochody na ropie naftowej, która tanieje” - dodał szef MSZ.

 

- Inną kwestią, na którą się w mniejszym stopniu zwraca uwagę, jest kwestia Irlandii, która składa się z dwóch krajów - północnej Irlandii, która jest częścią Zjednoczonego Królestwa oraz Irlandii, która jest członkiem UE.

”Obie te części są dzisiaj w Unii Europejskiej, ale jeśli Irlandia Północna wyjdzie z UE wraz z Wielką Brytanią, to kraj zostanie podzielony i znowu powstanie granica” - powiedział Waszczykowski.

 

Oprac.: js

24.06.2016

 

Brexit
czyli Wielka Brytania wychodzi z Unii Europejskiej

 

Wczoraj zakończyło się brytyjskie referendum dotyczące członkostwa w Unii Europejskiej.  Dziś znamy już oficjalne wyniki. Centralna Komisja Wyborcza poinformowała, że za opuszczeniem Unii Europejskiej opowiedziała się większość czyli 51,9 proc. wyborców.

 

W referendum oddano 16 141 241 głosów za pozostaniem w UE – 48,1 proc. głosów. Z kolei za wyjściem z UE opowiedziało się 17 410 742 Brytyjczyków – 51,9 proc. głosów.

 

Szef MSZ Witold Waszczykowski ujawnił, że we wtorek do premier Beaty Szydło zadzwonił przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk. "Przepowiadał tę sytuację, czyli Bruksela, urzędnicy brukselscy, byli przygotowani i spodziewali się takiego rezultatu i to się stało" - powiedział Waszczykowski.

 

O co chodziło w tym referendum?

 

Głosujący za wyjściem z UE uważali, iż na pierwszym miejscu należy stawiać na suwerenność. Nie podobały im się krępujące regulacje UE oraz niepohamowany napływ uchodźców.

 

Jakie mogą być konsekwencje Brexitu? 

 

Na pewno czekają nas zawirowania na rynkach finansowych: walutowym oraz długu i akcji. Znów pojawią się skrzętnie dotąd skrywane problemy greckiego długu, stanu systemu bankowego i zadłużenia Włoch, płynności niemieckiego Deutsche Bank a w Polsce kredytów frankowych. Frankowicze muszą się liczyć z kolejnym wzrostem rat i kapitału do spłaty o co najmniej 10 procent.

 

Najprawdopodobniej nastąpi też ucieczka kapitału do bezpiecznych przystani dolara amerykańskiego, franka szwajcarskiego i japońskiego jena. Najbardziej dotknie to chińskiego juana, waluty gospodarek wschodzących, w tym polską złotówkę.

 

W kwietniu br. 110 finansistów City of London podpisało list otwarty popierający wyjście Wielkiej Brytanii z UE. Wskazywali na groźbę załamania w strefie euro oraz utratę zdolności do innowacji poprzez biurokratyzację i nadmierne obciążenie przepisami unijnymi.

 

W nadchodzących dniach i tygodniach należy zachować spokój. 

 

Brexit to nie jednorazowe wydarzenie. Jest to raczej reakcja na zagrożenia, jakie rodzi islamski terroryzm, niepohamowana migracja do Europy i brak równowagi w sferze gospodarczej w samej Unii.

 

A co będzie w samej Wielkiej Brytanii?

 

- Zapewne nastąpi nowe referendum w Szkocji dotyczące opuszczenia Zjednoczonego Królestwa. 

 

- Powstanie też duży znak zapytania co do pokojowej przyszłości politycznej w Północnej Irlandii, w której tak dużą role odgrywała częściowa integracja z południową Irlandią.

 

- Wielkiej Brytanii grozi ogromny skok w nieznane w stosunkach gospodarczych z UE, gdzie 200 tys. przedsiębiorstw handluje w unijnej strefie bez cła. Poza tym sama W. Brytania sprzedaje 54% swojego eksportu do UE a 3,5 miliony etatów pracowniczych uzależnionych jest od tego handlu.

 

- Z potencjalnym przywróceniem cła grozi znaczny wzrost cen importowanych produktów nie tylko z Europy, ale z przeszło 50 innych państw, które zwarły umowy handlowe z Unią.

 

- Może też dojść do odpływu inwestycji z firm amerykańskich i azjatyckich, które założyły tu swoje filie widząc rynek brytyjski jako intratny wstęp do największego na świecie 500 milionowego rynku konsumentów.

 

- Zagrożony też będzie status City of London jako głównego centrum finansowego Europy.

 

- Może też ulec zagrożeniu cała struktura zasadniczych praw pracowników, praw konsumenta, ochrony bezpieczeństwa i higieny w pracy, ochrony środowiska i równouprawnienia kobiet, do którego przywykliśmy w tym kraju.

 

- Może też dojść do wzrostu kosztów podróży dla turystów brytyjskich.

 

- Może to też być końcem dostępu do programu Erasmus dla studentów i niskiego czesnego na uczelniach.

 

- Europa może przestać być ojczyzną dla ambitnych młodych Brytyjczyków szukających kariery zawodowej na obszarze kontynentalnym. Jeśli rzyjdzie im szukać pracy jedynie na swej wyspie, to Polakom tam pracującym może być trudniej.

 

- Policja brytyjska może stracić dostęp do korzystania z Europejskiego Listu Gończego.

 

- Może też dojść do zakończenia darmowej opieki zdrowotnej w całej Europie poprzez Europejską Kartę Ubezpieczenia Zdrowotnego (ang. EHIC). 

 

Oprac.: Jerzy Sonnewend

Foto: publicdomainpictures.ne

 

23.06.2016

 

Niemiecko-polskie międzyrządowe
konsultacje w Berlinie

 

Wczoraj, w środę 22 czerwca br odbyła się w ramach 14. polsko-niemieckich konsultacji międzyrządowych druga oficjalna wizyta premier Beaty Szydło w Berlinie.

 

Premier Polski została przyjęta w Urzędzie Kanclerskim z honorami wojskowymi, po czym kanclerz i premier rozmawiały podczas wspólnego obiadu. Równolegle toczyły się rozmowy członków polskiego rządu z ich niemieckimi kolegami resortowymi.

 

Ważnym tematem rozmów była m. in. sytuacja Polaków w Niemczech, zwłaszcza możliwości nauczania języka polskiego. "– Chcemy wznowić po wakacjach pracę powołanego w tej kwestii okrągłego stołu" – powiedziała kanclerz Merkel. Zapewniła, że zamierza rozmawiać na ten temat także z premierami krajów związkowych. Gotowość do zintensyfikowania nauki języka polskiego w szkołach zasygnalizowała już Bawaria.

 

Rozmowy nie były łatwe i sporo było w nich kwestii spornych. Świadczy o tym wypowiedź premier Beaty Szydło: "Ćwierćwiecze, jakie minęło od podpisania traktatu, zostało dobrze wykorzystane przez obydwa państwa, ale przed nami jeszcze wiele do zrobienia. Szczególnie w tej części traktatu, która dotyczy Polaków mieszkających w Niemczech."

 

Premier Polski wyraziła nadzieję, że podczas przyszłorocznych konsultacji międzyrządowych, planowanych w Warszawie, „będziemy mogli powiedzieć, że wszystkie zapisy traktatu zostały wypełnione”.

 

"- Stosunki polsko-niemieckie nie zawsze były łatwe. Jest wiele tematów, które nas dzieli, ale jeszcze więcej tych, które nas łączą" – podsumowała optymistycznie w Berlinie premier Beata Szydło.

Tekst oprac.: js, foto: dpa

22.06.2016

 

SAMOLOTEM Z MONACHIUM NA MAZURY


21.06.2016 - Przedstawiciele władz i branży turystyczynej województwa warmińsko-mazurskiego zaprezentowali w Konsulacie Generalnym RP w Monachium walory swego regionu. Prezentacja zbiegła się z otwarciem połączenia lotniczego Monachium – Szymany (Port Lotniczy Olsztyn-Mazury). Linię obsługują słoweńskie linie lotnicze Adria Airways (https://www.adria.si/pl/?SaveCountry=1).

 

Spotkanie zakończyła degustacja specjałów kuchni polskiej.
Organizator: Warmińsko-Mazurska Regionalna Organizacja Turystyczna, we współpracy z iq-Projektgesellschaft LMU.

 

Foto: red. Bogdan Żurek

 

19.06.2016

 

„Razem we Wspólnej Europie”

XXI Polsko-Niemiecki Festiwal Kultury „Razem we Wspólnej Europie” – Monachium 2016


Koncert Galowy, z okazji 25. rocznicy podpisania Traktatu Polsko-Niemieckiego, odbył się w sobotę 18 czerwca w sali Anton – Fingerle – Bildungszentrum na monachijskim Giesingu.

 

Otwarcia dokonał Konsul Generalny RP w Monachium Andrzej Osiak, a rolę gospodyni – pod nieobecność dr Elżbiety Zawadzkiej, której życzymy szybkiego powrotu do zdrowia – pełniła pani Joanna Plewa.

 

Projekt i kierownictwo artystyczne: dr Elżbieta Zawadzka
Organizator: Stowarzyszenie Polonia e.V. w Monachium
Zdjęcia: red. Bogdan Żurek

 

17.06.2016

 

Dziś mija 25-ta rocznica podpisania
polsko-niemieckiego
traktatu o dobrym sąsiedztwie

 

Traktat o dobrym sąsiedztwie (nazwa oficjalna: Traktat między Rzecząpospolitą Polską a Republiką Federalną Niemiec o dobrym sąsiedztwie i przyjaznej współpracy z 17.06.1991 r., po niemiecku: Vertrag zwischen der Bundesrepublik Deutschland und der Republik Polen über gute Nachbarschaft und freundschaftliche Zusammenarbeit) – to polsko-niemiecka umowa podpisana 17 czerwca 1991 w Bonn.

 

Podpisali ją:

ze strony polskiej Jan Krzysztof Bielecki i Krzysztof Skubiszewski;

ze strony niemieckiej Helmut Kohl i Hans-Dietrich Genscher.

Stanowi ona uzupełnienie polsko-niemieckiego traktatu granicznego z 14 listopada 1990, będącego jednym z warunków zjednoczenia Niemiec.

 

Obydwa układy zostały ratyfikowane przez parlamenty obydwu krajów w końcu 1991 i weszły w życie 16 stycznia 1992.

 

Negocjowany ponad rok traktat podkreślał między innymi

uregulowanie kwestii niemieckiej mniejszości narodowej w Polsce oraz polskiej w Niemczech na zasadzie wzajemności.

 

I właśnie przez 25 lat wzajemności tej niestety nie było. Niemiecka mniejszość narodowa w Polsce korzystała i korzysta z wielu przywilejów, o których członkowie polskiej mniejszości narodowej w Niemczech mogli i mogą tylko marzyć.

 

Jest raczej wątpliwe, czy uda się kiedyś nadrobić te straty... 

 

(js)

P.s.:

Poniżej ciekawa rozmowa na temat traktatu i stosunków polsko-niemieckich ze stycznia bieżącego roku.

Źródło: TV Trwam

16.06.2016

 

Transmisja meczu Polska-Niemcy

 

W dniu 16 czerwca br. w siedzibie Konsulatu Generalnego RP w Monachium odbyła się transmisja meczu Polska-Niemcy w ramach Mistrzostw Europy w Piłce Nożnej Euro2016 stanowiąca inaugurację obchodów 25-lecia Traktatu o dobrym sąsiedztwa i przyjaznej współpracy.

Wśród licznych gości (m.in. wysokich przedstawicieli bawarskiej administracji centralnej, świata gospodarczego i kultury oraz miejscowego korpusu konsularnego) było 60 zawodników i trenerów juniorskich oraz seniorskich, polonijnych zespołów piłki nożnej Polonia Monachium i SV Polonia. Ponadto gościliśmy młodych niemieckich  piłkarzy i piłkarki klubów FC Wacker  München, ESV München Freimann e.V.,  FC Fortuna 96 Dingolfing  oraz DJK  Sportbund Ost.
 
Przy realizacji przedsięwzięcia Konsulat współpracował z bawarskim regionalnym publicznym nadawcą Bayerischer Rundfunk, który reprezentowany był przez kliku dziennikarzy telewizyjnych i radiowych. Partnerem projektu była również Bawarska Federacja Piłkarska.
 
Wymiernego wsparcia projektu udzielił Urząd Marszałkowski Województwa Warmińsko-Mazurskiego oraz Polska Organizacja Turystyczna (biuro berlińskie).

Polsko-niemiecki wieczór z piłką nożną był okazją do promocji walorów turystycznych Warmii i Mazur, w kontekście zainicjowanego w dniu 17 czerwca połączenia lotniczego Monachium-Szymany (Port Lotniczy Olsztyn-Mazury). 
 
Przedsięwzięcie stanowi doskonały wstęp do planowanych projektów Konsulatu z okazji 25. rocznicy Traktatu między Rzecząpospolitą Polską a Republiką Federalną Niemiec o dobrym sąsiedztwie i przyjaznej współpracy. 

 

(info: strona KG - www.monachium.msz.gov)
Zdjęcia: red. Bogdan Żurek

16 czerwca 2016

 

Niezwykły mecz

 

Wszyscy dziś żyją wieczornym meczem ME Polska-Niemcy.

Może więc warto przypomnieć pewien niesamowity mecz między Polakami i Niemcami z czasów II wojny światowej.

 

Lewandowski już raz ograł Niemców,
czyli historia z czasów II wojny światowej

 

Obóz koncentracyjny „Gross Rosen” zbudowany przez Niemców w czasie II wojny światowej był jednym z najcięższych miejsc kaźni Polaków. Więźniowie polskiego pochodzenia  wygrali tam po raz pierwszy z Niemcami w meczu piłkarskim 1:0. Strzelcem złotej bramki był więzień obozu Zdzisław Lewandowski.

 

W obozie Gross–Rosen rozgrywki piłkarskie miały najpoważniejszy charakter, w szczególności od wiosny 1943 roku, kiedy pojawił się w nim Walter Ernstberger. Rozgrywki sportowe organizowane były przez władze obozowe dla uciechy esesmanów, którzy w ten sposób chcieli kontynuować swoje zainteresowania sprzed wojny.

 

– Realizacja rozgrywek sportowych nie była taka łatwa, gdyż każdy z nas był bardzo wyczerpany i nie miał po prostu siły. Z pomocą przyszli nam koledzy, którzy w obozie byli na funkcjach. Pomocą było otrzymanie raz w miesiącu paczki żywnościowej – wspomina więzień Jerzy Kowalewski.


Bramki były przenoszone z miejsca na miejsce, stawiano je zamiast szubienic. Zawodnicy musieli grać na żwirze. Mecze odbywały się w każdą niedzielę w godzinach popołudniowych. Rolę boiska odgrywał plac apelowy. Nie było trybun. 

 

„Jeśli wygramy z Niemcami, to przeżyjemy”

 

Obozowi krawcy w ukryciu szyli stroje, a szewcy przygotowywali po nocach buty do gry. Obóz kierował się własnymi zasadami. Polscy piłkarze byli więźniami, oczekującymi na śmierć, a Niemcy czuli się panami życia i śmierci. Wszystkie nieszczęścia codziennego życia zeszły na dalszy plan. Polacy nie mieli możliwości trenować.

 

Pracowali jak niewolnicy po kilkanaście godzin dziennie. Nie chodziło im wcale o ambicje sportowe. Na pierwszy plan wysunął się aspekt polityczny i metafizyczny. Wszyscy bez wyjątku stawiali sprawę jasno – jeśli wygramy z Niemcami, to przeżyjemy obóz. Jeśli przegramy, to tylko Bóg może nam pomóc.

 

– Tupetowi i sile fizycznej naszych niemieckich przeciwników przeciwstawialiśmy niesłychaną ambicję, spokój i technikę – wspominał Czesław Skoraczyński, uczestnik meczu, przedwojenny piłkarz Pogoni Lwów.

W składzie wygranej drużyny polskiej znaleźli się: Kazimierz Burgacki, Marian Gadaj, Hibner Ryszard, Kazimierz Jurowicz, Władysław Kidacki, Jerzy Kowalewski, Józef Koziołek, Zdzisław Lewandowski, Jerzy Luda, Ryszard Łysakowski oraz Ryszard Moruś.

 

– Emocje były nie do opisania. Gra prowadzona była z pasją, choć sportowo, nad czym czuwał sędzia. Doprowadzała widownię do białej gorączki. Nawet muzułmanie porzucali poszukiwania jedzenia i budzili się na dwie godziny ze swej tępoty. Krzyki biegły gromko pod niebiosa – relacjonował Tadeusz Śliwiński.

 

„Zaczęli z pasją tłuc kijami”

 

Mecz z Niemcami okupiony był niesamowitymi wyrzeczeniami i wieloma kontuzjami.

 

– Pamiętam momenty, kiedy grający na środku ataku w polskiej drużynie główkował na bramkę do centry na wysokości pół metra, pomiędzy blokującymi go obrońcami niemieckimi. Piłkarze wychodzili po meczu obdarci w wielu miejscach ze skóry i dlatego było tak wielu pokaleczonych, wymagających opieki niezawodnego Pietrzaka – tak zapamiętał tamten mecz Henryk Kobylański.

 

– Po skończonym meczu poszliśmy razem z drużyną niemiecką do łaźni. Potem wróciliśmy na bloki. Wypoczynek wieczorny został brutalnie zakłócony przez zorganizowany napad załogi esesmańskiej obozu. Zaczęli z pasją tłuc kijami znajdujących się tam więźniów, masakrując zaskoczonych i niezdolnych do ucieczki. Był to odwet za wygrane przez Polskę zawody i nasi oprawcy już się z tym nie kryli – wspominał Czesław Skoraczyński.

 

Wystawa o polskich piłkarzach

 

Grażyna Choptiany jest jedną z autorek wystawy „Herosi w pasiakach”, poświęconej sportowi za drutami obozu koncentrującego, którą można obejrzeć w muzeum Gross-Rosen.

 

– W obozie koncentracyjnym Gross-Rosen odbywały się rozgrywki piłkarskie między różnymi grupami więźniów. I rzeczywiście w jednym z takich meczów zwycięską bramkę strzelił zawodnik o nazwisku Lewandowski. Tyle że był to Zdzisław Lewandowski. A przeciwnikami Polaków byli niemieccy więźniowie. To wszystko odbywało się w atmosferze codziennego terroru, wyniszczającej pracy w kamieniołomach i śmierci – mówi portalowi tvp.info Grażyna Choptiany, kierownik działu oświatowego Muzeum Gross-Rosen w Rogoźnicy.

 

Po czym dodaje. – Pamiętajmy, że nie możemy porównywać meczu Polska-Niemcy na Euro 2016 do rozgrywek, które odbywały się w KL Gross-Rosen w czasie II wojny światowej. Teraz można się cieszyć widowiskiem i jest to coś zupełnie normalnego. Nic nikomu nie grozi. To rozrywka ludzi wolnych – podkreśla.

 

Obóz Gross-Rosen powstał w sierpniu 1940 roku jako filia KL Sachsenhausen, której więźniowie przeznaczeni byli do pracy w miejscowym kamieniołomie granitu. Pierwszy transport przybył tam 2 sierpnia 1940 roku. 1 maja 1941 roku Arbeitslager Gross-Rosen uzyskał status samodzielnego obozu koncentracyjnego. W pierwszych dwóch latach istnienia KL Gross-Rosen był małym obozem, nastawionym w dalszym ciągu na obsługę kamieniołomu. Mordercza 12-godzinna praca w kamieniołomie, głodowe racje żywnościowe, brak należytej opieki lekarskiej, nieustanne maltretowanie i terroryzowanie więźniów zarówno przez załogę SS, jak i więźniów funkcyjnych powodowały duża śmiertelność, a KL Gross-Rosen był postrzegany jako jeden z najcięższych obozów koncentracyjnych. Szacunkowa liczba ofiar obozu Gross-Rosen wynosi około 40 tysięcy.

 

Autor: Ziemowit Piast Kossakowski, DARTH,
publikacja z  14.06.2016

Autor przy pisaniu tekstu korzystał z publikacji wp.pl, onet.pl, tvp.info, gross-rosen.eu

Źródło: TVPinfo,pl

Festyn klubu SV Polonia Monachium

 

Dziś, w niedzielę 12 czerwca odbył się festyn z okazji
10-lecia istnienia klubu SV Polonia Monachium.
W programie zaplanowano:

turniej Orlików, turniej drużyn dorosłych 7-osobo-wych, Public-Viewing - mecze ME Polska-Irlandia Pln. i Niemcy-Ukraina na żywo, konkurs na najmocniejszy strzał, konkursy i zabawy sportowe dla dzieci, loterię, polskie potrawy, polską muzykę, ciasto i kawę.
Pogoda, mimo złych prognoz, właściwie dopisała.

Poniżej dwa krótkie fotoreportaże z tego festynu - pierwszy w obiektywie redaktora Bogdana Żurka, wykonany do godziny 17.30 a drugi autorstwa piszącego niniejszy tekst, Jerzego Sonnewenda, wykonany w przerwie i po przerwie meczu Polska - Irlandia Północna. 

Proszę nakliknąć na zdjęcie, aby je powiekszyć.

10.06.2016

 

TV Republika, audycja  "W punkt"
z 9 czerwca 2016 roku

Źródło: TV Republika

02.06.2016

 

Szwedzi nagrali rozmowy w Tu-154M
lecącym do Smoleńska.

Agencja Wywiadu nie była tym zainteresowana

 

Kilka dni po katastrofie samolotu Tu-154M w Smoleńsku szwedzki Instytut Obrony Radiołączności (FRA) kontaktował się z Agencją Wywiadu. Skandynawowie poinformowali nasze służby, że udało im się zarejestrować rozmowę załogi samolotu Tu-154M od startu w Warszawie aż do momentu nawiązania łączności z wieżą kontroli lotów na lotnisku Sewiernyj w Smoleńsku. Polacy nie wykazali jednak zainteresowania. Do informacji dotarł portal tvp.info.

Informacja o tym zdarzenia wyszła na jaw po audycie przeprowadzonym w Agencji Wywiadu.

 

FRA jest cywilną jednostką podległą szwedzkiemu Ministerstwu Obrony. Jej głównym zadaniem jest wywiad łączności oraz wsparcie dla władz, a także państwowych przedsiębiorstw w zakresie bezpieczeństwa IT. Przechwytywanie sygnałów jest dokonywane z terytorium Szwecji, statku HMS „Orion” oraz z dwóch samolotów Gulfstream IV. Główna siedziba agencji mieści się na wyspie Lovön.

 

Szwedzi od lat współpracują z polską Agencją Wywiadu, prowadząc operacje nasłuchowe skierowane – na Rosję i Białoruś. Specjaliści podkreślają profesjonalizm pracowników Instytutu.

 

W kwietniu 2010 roku FRA nagrało całą rozmowę załogi załogi polskiego tupolewa - od startu w Warszawie aż do momentu nawiązania łączności z wieżą kontroli lotów na lotnisku Sewiernyj w Smoleńsku. Gdy Szwedzi chcieli przekazać zapis Polakom, usłyszeli tylko, że Agencja Wywiadu nie jest tym zainteresowana. Dlaczego polskie służby nie skorzystały z pomocy sojuszników? O tym audyt przeprowadzony w Agencji Wywiadu milczy. Dopiero wiosną 2016 roku FRA przekazała Polakom nagranie rozmów polskiej załogi Tu-154M.

 

Portal tvp.info powołuje się też na inne ustalenia audytu w AW. W 2015 roku, przed wyborami parlamentarnymi w Agencji Wywiadu zniszczono ok. 500 nośników pamięci. Były to dyski twarde, przenośne oraz pendrive'y. Według dziennikarzy, w Agencji brakuje dokładnej dokumentacji dotyczącej tego, co znajdowało się na zniszczonych nośnikach.

 

Przypomnijmy, podczas audytu przedstawionego przez rząd w połowie maja minister Mariusz Kamiński, koordynator służb specjalnych ujawnił, że Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego przez 10 miesięcy ukrywała zdjęcia satelitarne z kwietnia 2010 roku przed prokuraturą. Polskie służby wydały też Rosjanom człowieka, który mógł mieć ważne informacje na temat katastrofy rządowego samolotu pod Smoleńskiem.

 

Źródło: niezalezna,pl

20 maja 2016

 

72. rocznica zwycięstwa pod Monte Cassino
Kwiaty na grobie Alfreda Schütza – kompozytora pieśni „Czerwone maki na Monte Cassino“.

 

Z okazji 72. rocznicy zdobycia Monte Cassino na grobie Alfreda Schütza - kompozytora sławiącej to zwycięstwo pieśni „Czerwone maki na Monte Cassino“, kwiaty złożył Konsul ds. Polonii Aleksander Korybut-Woroniecki.

 

Konsulat Generalny w Monachium opiekuje się grobem kompozytora. Po śmierci Alfreda Schütza placówka czynnie wsparła monachijską Polonię w staraniach o godny pochówek i opłacenie ziemnego grobu. W roku 2000, dokładnie w 56 rocznicę zdobycia Monte Cassino, odsłonięto na grobie Schütza pomnik w kształcie nagrobków tysięcy polskich żołnierzy spoczywających na alianckich cmentarzach. Nad nazwiskiem wyryto pięciolinię z pierwszymi taktami "Czerwonych maków".

 

Grób Alfreda Schütza znajduje się w Monachium na Ostfriedhof, przy ulicy St. Martin, kwatera 166-a.

 

Zdjęcia autorstwa red. Bogdana Żurka, który w imieniu redakcji „Mojego Miasta“ i „Polonika Monachijskiego“ również złożył na grobie Alfreda Schütza wiązankę kwiatów.

15.05.2016

 

Finał Eurowizji 2016

 

Polonia nie zawiodła - Michał Szpak na 8 miejscu 
W głosowaniu widzów Polak znalazł się na 3. pozycji w Europie! - Klęska wokalistki z NIemiec.

 

WYNIKI końcowe (jury+głosy widzów)
1. Ukraine: Jamala - "1944"
2. Australien: Dami Im - "Sound Of Silence"
3. Russland: Sergey Lazarev - "You Are The Only One"
4. Bulgarien: Poli Genova - "If Love Was A Crime"
5. Schweden: Frans - If I Were Sorry"
6. Frankreich: Amir - "J'ai cherché"
7. Armenien: Iveta Mukuchyan - "Love Wave"
8. Polen: Michał Szpak - "Colour Of Your Life"
9. Litauen: Donny Montell - "I've Been Waiting For This Night"
10. Belgien: Laura Tesoro - "What's The Pressure"
11. Niederlande: Douwe Bob - "Slow Down"
12. Malta: Ira Losco - "Walk On Water"
13. Österreich: Zoë - "Loin d'ici"
14. Israel: Hovi Star - "Made Of Stars"
15. Lettland: Justs - "Heartbeat"
16. Italien: Francesca Michielin - "No Degree Of Separation"
17. Aserbaidschan: Samra Rahimli - "Miracle"
18. Serbien: Sanja Vučič - "Goodbye (Shelter)"
19. Ungarn: Freddie - "Pioneer"
20. Georgien: Young Georgian Lolitaz - "Midnight Gold"
21. Zypern: Minus One - "Alter Ego"
22. Spanien: Barei - "Say Yay!"
23. Kroatien: Nina Kraljić - "Lighthouse"
24. Großbritannien: Joe and Jake - "You're Not Alone"
25. Tschechische Republik: Gabriela Gunčíková - "I Stand"
26. Deutschland: Jamie-Lee - "Ghost"

13.05.2016

 

Głosujemy na Polaka – Polonia ma głos! 

 

MICHAŁ SZPAK W FINALE FESTIWALU EUROWIZJA 2016
Finał w sobotę 14 maja 2016. Bezpośrednia transmisja ze Stokholmu, wraz z możliwością oddania głosu, rozpocznie się o godz. 21:00 (Progr. 1, ARD).

 

POLONIA GŁOSUJE NA POLAKA - Głos Polonii może decydować!

 

Prosimy o rozpowszechnienie. https://www.youtube.com/watch?v=Kj95aWw1T0E

Michał Szpak

11.05.2016

 

WIEN IST ANDERS 

 

JOANNA GLEICH - tworząca i mieszkająca w Wiedniu polska malarka wystawia w Monachium. 
Obok obrazów Joanny Gleich w Monachium wystawiają wiedeńczycy -  Drago J. Prelog, E. Taghe i Herwig Kienzl. Wystawę można oglądać do 19 czerwca 2016 w PASINGER FABRIK, August-Exter-Str. 1, 81245 München (przy dworcu na Pasingu).

 

JOANNA GLEICH pochodzi z Kluczborka (1959). W opolskim Liceum Sztuk Plastycznych zdawała maturę. Od roku 1979 przebywa na emigracji. Studiowała filologię na Uniwersytecie w Wiedniu (1979–1983) i malarstwo na wiedeńskiej Akademii Sztuk Pięknych (1985–1990, zwieńczone dyplomem z wyróżnieniem. Studia artystyczne pogłębiała w Salzburgu i Nowym Jorku. Jest pedagogiem przekazującym wiedzę młodym adeptom sztuki. W Wiedniu ma swoje atelier. Jej dorobek artystyczny podziwiano na licznych wystawach w Austrii, Polsce i Niemczech. Laureatka wielu nagród i wyróżnień. 

 

Otwarcie monachijskiej wystawy miało miejsce 11 maja 2016, z niego też pochodzą zdjęcia autorstwa red. Bogdana Żurka.

10.05.2016

Wielka zbiórka pamiątek dla Muzeum Historii Polski
(www.muzhp.pl)

 Pod Honorowym Patronatem 
Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Andrzeja Dudy

 
„Małe Wielkie Historie” pod takim hasłem Muzeum Historii Polski rozpoczyna społeczną akcję zbierania pamiątek historycznych. Zbiórka zainaugurowana zostanie w Noc Muzeów 14 maja br. w kilku miastach Polski. Akcja kontynuowana będzie w następnych miesiącach, a jej podsumowanie nastąpi w Święto Niepodległości.
 
Celem zbiórki jest pozyskanie muzealiów do kolekcji Muzeum Historii Polski. Organizatorzy oczekują na najrozmaitsze obiekty o wartościach historycznych, także związane z osobistymi losami darczyńców. Szczególne znaczenie – podkreślają – mają przedmioty związane z polską drogą do Niepodległości – zarówno tej w 1918 roku, jak i w roku 1989. Muzeum zainteresowane jest również przedmiotami codziennego użytku, fotografiami, pocztówkami, dokumentami, listami i pamiętnikami, prasą – a także elementami ubioru, umundurowania, uzbrojenia i wyposażenia wojskowego, zabytkowymi urządzeniami oraz wyrobami rzemieślniczymi i artystycznymi świadczącymi o historii polskiej kultury, przemianach społecznych i gospodarczych.
 
Pamiątki wejdą w skład tworzącej się kolekcji Muzeum Historii Polski. Część ofiarowanych przedmiotów trafi na wystawę stałą Muzeum, a wszystkie inne dary zostaną należycie zabezpieczone  z myślą o badaczach przeszłości i przyszłych wystawach czasowych.
 
Podczas zbiórki darczyńcy otrzymają pamiątkowe certyfikaty. Akcja „Małe Wielkie Historie” zakończy się specjalnym Dniem Darczyńcy w Święto Niepodległości – 11 listopada, podczas którego zorganizowana zostanie między innymi wystawa podarowanych pamiątek.
 
Zbiórka „Małe Wielkie Historie” zostanie zainaugurowana w Krakowie (13/14 maja, Międzynarodowe Centrum Kultury), Warszawie (14/15 maja, Galeria Kordegarda), Wrocławiu (14/15 maja, Muzeum Pana Tadeusza), Katowicach (14/15 maja, Muzeum Śląskie), Łodzi (14/15 maja, Muzeum Miasta Łodzi), Gdańsku (21/22 maja, Narodowe Muzeum Morskie), Poznaniu (21/22 maja, Biblioteka Raczyńskich).
 
Osoby zainteresowane przekazaniem do Muzeum pamiątek mogą zgłaszać się osobiście, telefonicznie, bądź mailowo.
 
Prosimy kontaktować się z nami pod numerem telefonu: (22) 211 90 29, (22) 211 90 48 lub e-mailem: pamiatki@muzhp.pl.
 
Szczegóły oraz regulamin zbiórki „Małe Wielkie Historie” dostępne są na stronie Muzeum Historii Polski – www.muzhp.pl.
 
Patroni medialni: Telewizja Polska, Polskie Radio, Polska Agencja Prasowa.

 

09.05.2016

 

Zbliża się 72. rocznica Bitwy pod Monte Cassino. Z tej okazji przypominamy kulisy powstania i związane z Monachium powojenne losy najbardziej chyba znanej polskiej pieśni patriotyczno-wojskowej.

 

Redakcja

--------------

 

CZERWONE MAKI...

 

Alfred Schütz – kompozytor „Czerwonych maków na Monte Cassino“ spoczywa na monachijskim cmentarzu. Jeszcze do niedawna prawa autorskie do melodii tej pieśni należały do Bawarii.

 

"Czerwone maki na Monte Cassino" należą do skarbca polskiej pieśni patriotyczno - wojskowej. Kompozytorem tego powszechnie znanego hymnu-legendy, granego i śpiewanego przy bardziej i mniej podniosłych uroczystościach, jest zmarły w 1999 roku w Monachium Alfred Schütz. Niewiele brakowało, by urna z prochami zapomnianego twórcy melodii "Czerwonych maków" została złożona w anonimowym grobie.
 
Alfred Longin Schütz (przed wojną pisał się Szyc) urodził się 2 lipca 1910 roku w Tarnopolu. Ojciec, bankowiec, pragnął by syn poszedł w jego ślady. Młodego Alfreda pociągała jednak muzyka. Ku rozpaczy rodziców porzucił studia prawnicze dla Lwowskiego Konserwatorium Muzycznego.
 
Od 1932 roku, na cztery lata związał się z "Wesołą Lwowską Falą" zostając kierownikiem muzycznym tej niezwykle popularnej, coniedzielnej audycji.
Po przeprowadzce do Warszawy współpracował z miejscowymi teatrami oraz kabaretami, aby tuż przed wojną objąć stanowisko szefa muzycznego Teatru Buffo. Będąc świetnym pianistą komponował z niezwykłą łatwością. Jego przeboje śpiewały legendy rewii i filmów: Ordonka, Wera Gran, Eugeniusz Bodo, Mieczysław Fogg.
 
We wrześniu 1939 roku, uciekając przed Niemcami, znalazł się w okupowanym przez armię czerwoną Lwowie. Zbierając wokół siebie uchodzących z centralnej Polski artystów założył Teatr Miniatur, z którym wyruszył na turnee po Kraju Rad. Ta "kolaboracja" pozwoliła mu przetrwać. W stolicy Kirgizji, Frunzem, zapadł na tyfus plamisty cudem unikając śmierci. Koledzy podśmiewali się poźniej, że były to kara niebios za skomponowanie w ekspresowym tempie nowego hymnu dla tej radzieckiej republiki.
 
W tym czasie, na stepach orenburskich, w Buzułuku organizowały się pierwsze oddziały wojska polskiego. Schütz dotarł tam w grudniu 1941 roku otrzymując przydział do wydziału propagandy przy sztabie armii generała Andersa. Wraz ze starymi znajomymi (Wars, Lopek-Krukowski, Tom i inni) tworzył czołówki artystyczne wojska. Kierował też, razem z Henrykiem Warsem, 40-osobową orkiestrą towarzysząc armii na bojowym szlaku od Teheranu do Monte Cassino.
 
Alfred Schütz skomponował ponad 1000 utworów, ale tylko jeden pozostał nieśmiertelny - "Czerwone maki na Monte Cassino".
 
Pieśń powstała w nocy z 17 na 18 maja 1944 roku na kilka godzin przed zdobyciem klasztoru. W pobliskim Campobasso, gdzie artyści występowali dla 23 Kompanii Transportowej, zainspirowany prowadzonymi nie opodal walkami Feliks Konarski (sławny Ref-Ren) napisał tekst i obudził Schütza. Kompozytor zachwycony wersami, uniesiony toczącą się w pobliżu bitwą, zasiadł do pianina.
"Tak się to wszystko ze mną razem zlepiło, że nie wyobrażałem sobie, że tu może powstać inna melodia" - wspominał później Schütz.
 
Rano, 18 maja, żołnierze II Korpusu zatknęli na ruinach klasztoru biało-czerwoną flagę. Tego samego dnia w kwaterze generała Andersa w Campobasso, na akademii dla uczczenia zwycięstwa, czerdziestoosobowa orkiestra Alfreda Schütza wykonała po raz pierwszy "Czerwone maki na Monte Cassino".
 
Po wojnie Alfred Schütz wyjechał wraz z Jerzym Petersburskim ("Tango Milonga", "Ostatnia niedziela") do Brazylii, gdzie pracował w rewiach Sao Paulo i Rio de Janeiro. Tam też ożenił się z Weroniką - Węgierką żydowskiego pochodzenia. Dzieci nie mieli. W 1961 roku powrócił do Europy i osiadł w Monachium. Współpracował z Rozgłośnią Polską Radia Wolna Europa. Ostatnie lata, sam nie będąc zdrowym, opiekował się chorą żoną. Usunął się z życia emigracyjnego, żył skromnie i samotnie.
 
Zmarł 21 października 1999 roku w Monachium. Przerażona wysokimi kosztami pogrzebu 79-letnia wdowa postanowiła złożyć urnę z prochami męża w podziemiach kaplicy, pod anonimową płytą bez nazwiska, tylko z numerem cmentarnego rejestru.
 
Na godny pochówek kompozytora i opłacenie ziemnego grobu pozwoliła zbiórka pieniędzy podjęta przez monachijską Polonię. Dokładnie w 56 rocznicę zdobycia Monte Cassino odsłonięto na grobie Schütza pomnik w kształcie nagrobków tysięcy polskich żołnierzy spoczywających na alianckich cmentarzach. Nad nazwiskiem wyryto pięciolinię z pierwszymi taktami "Czerwonych maków"...
 
Grób Alfreda Schütza znajduje się w Monachium na Ostfriedhof, przy ulicy St. Martin, kwatera 166-a.

PRAWA AUTORSKIE
Jeszcze niedawno prawa autorskie do melodii „Czerwonych maków na Monte Cassino“ należały do Bawarii. Zgodnie niemieckimi przepisami - z uwagi na brak spadkobierców - przeszły one na ten kraj (Land) po śmierci żony Alfreda, Weroniki Schütz, zmarłej w Monachium w 2004 r. 

14 września 2015 roku, w obecności konsula generalnego Andrzeja Osiaka, podsekretarz stanu w Ministerstwie Spraw Zagranicznych prof. dr. hab. Artur Nowak-Far i sekretarz stanu w Bawarskim Ministerstwie Finansów, Rozwoju Regionalnego i Ojczyzny Albert Füracker, podpisali w Monachium porozumienie o przeniesieniu do Polski praw autorskich do pieśni „Czerwone maki na Monte Cassino”.

 

Bogdan Żurek

 

Na zdjęciach:
-    Alfred Schütz (z prawej) – kompozytor i Feliks Konarski (z lewej) – autor tekstu „Czerwonych maków na Monte Cassino.
-    Grób Alfreda Schütza w Monachium, na Ostfriedhof, przy ulicy St. Martin, kwatera 166-a.

5.05.2016

 

Święto Konstytucji 3 maja

w Monachium

 

3 maja w ogrodzie Konsulatu Generalnego RP w Monachium odbyły się uroczyste obchody święta narodowego. Konsul Generalny RP Andrzej Rosiak wraz z Małżonką zaprosił na nie reprezentantów Polonii, władz Bawarii oraz miejscowego korpusu dyplomatycznego.

 

Po części oficjalnej kwartet smyczkowy Fair Play zagrał utwory Góreckiego, Bacha i Lutosławskiego.

 

Na zakończenie odbyło przyjęcie z polskimi potrawami. Niestety deszczowa pogoda uniemożliwiła dłuższe biesiadowanie.

 

Poniżej krótki fotoreportaż z tej uroczystości autorstwa Red. Bogdana Żurka.

Obraz Jana Matejki "Konstytucja 3 Maja 1791"

3.05.2016, godz. 13.30


Święto Konstytucji 3 Maja.
225 lat temu Polska uchwaliła
pierwszą w Europie konstytucję 

 

Dziś obchodzone jest Święto Konstytucji 3 Maja na pamiątkę uchwalonego przez tzw. Sejm Wielki dokumentu ustawy regulującej ustrój prawny Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Powszechnie przyjmuje się, że Konstytucja 3 Maja była pierwszą w Europie i drugą na świecie (po konstytucji amerykańskiej z 1787 r.) nowoczesną, spisaną konstytucją. 

 

Obchody święta 3-go maja były zakazane podczas rozbiorów, a ponownie jego obchodzenie zostało wznowione w kwietniu 1919 roku, po przywróceniu Polski na mapy.

 

Święto Konstytucji 3 Maja było też zdelegalizowane przez hitlerowców i sowietów podczas okupacji Polski w czasie II wojny światowej. Po antykomunistycznych demonstracjach w 1946 r. nie było obchodzone w Polsce. Zastąpiono je obchodami Święta 1-go Maja. W styczniu 1951 r. święto 3-go maja zostało oficjalnie zdelegalizowane przez władze komunistyczne.

 

Święto zaczęło być ponownie obchodzone od roku 1981. Do roku 1989 w tym dniu często dochodziło w Polsce do protestów oraz demonstracji antyrządowych i antykomunistycznych.

 

Od kwietnia 1990 r. Święto Konstytucji 3-go Maja należy do uroczyście obchodzonych polskich świąt. Od 2007 roku Święto Konstytucji 3 Maja obchodzi również Litwa, która tworzyła w 1791 roku wraz z Polską Rzeczpospolitą Obojga Narodów.

 

Tegoroczne obchody Święta Konstytucji 3-go Maja rozpoczęły się o godz. 9.30 mszą św. w intencji ojczyzny w archikatedrze p.w. św. Jana Chrzciciela, w której udział wziął m.in. prezydent.

 

O godz. 11 na Zamku Królewskim Andrzej Duda wręczył najwyższe odznaczenia państwowe a godzinę później na Placu Zamkowym rozpoczęła się uroczystość i parada Wojska Polskiego.

 

Ponadto o godz. 18:10 prezydent weźmie udział w imprezie plenerowej "VIVAT MAJ TRZECI MAJ" na Placu Teatralnym w Warszawie.

 

Źródło: telewizjarepublika.pl

2.05.2016, godz. 18.45

 

Dzień Polonii i Polaków za Granicą​
WYSOKIE ODZNACZENIE DLA POLAKA Z MONACHIUM

 

Za wybitne zasługi w działalności na rzecz środowisk polonijnych, za krzewienie polskiej kultury i tradycji narodowych prof. dr hab. inż. PIOTR MAŁOSZEWSKI

z Monachium został odznaczony - przez Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Andrzeja Dudę -  Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski, Polonia Resituta.

 

Piotr Małoszewski (ur. 1950 w Krakowie) - polski naukowiec, geolog, profesor nauk o Ziemi, działacz polonijny i katolicki.

 

Ukończył w 1973 studia z zakresu fizyki technicznej na Wydziale Elektrotechniki Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie. W 1978 na Wydziale Geologiczno-Poszukiwawczym tej samej uczelni uzyskał stopień naukowy doktora. Habilitował się w 1993r. na Uniwersytecie we Fryburgu. W roku 2000 postanowieniem Prezydenta RP otrzymał tytuł profesora nauk o Ziemi. Zawodowo od 1973 przez dwadzieścia lat związany z krakowskim Instytutem Fizyki Jądrowej. Był stypendystą Fundacji im. Fundacji Alexandra von Humboldta. Od połowy lat 80. pracuje naukowo poza granicami Polski. W 2004 został wicedyrektorem Instytutu Ekologii Wód Podziemnych w centrum badawczym w Monachium. Specjalizuje się w zagadnieniach związanych z hydrogeologią, hydrologią znacznikową i geologią. Obecnie na emeryturze.

 

Piotr Małoszewski jest również aktywnym i powszechnie znanym działaczem polonijnym i katolickim. Od 1993 do 1999 był dyrektorem Szkoły Przedmiotów Ojczystych działającej przy Polskiej Misji Katolickiej w Monachium.

 

Współtworzył Chrześcijańskie Centrum Krzewienia Kultury, Tradycji i Języka Polskiego w Niemczech, przewodniczył Radzie Naczelnej Polskich Katolików Świeckich w Niemczech, wszedł także w skład Rady Katolików Świeckich Regionu Monachium. Jest prezydentem Konwentu Organizacji Polskich w Niemczech.

 

Odznaczony m.in. Krzyżem Oficerskim (2000), Krzyżem Komandorskim (2012) Orderu Odrodzenia Polski i papieskim Orderem św. Sylwestra. 2 maja 2016 roku Prezydent RP Andrzej Duda odznaczył go w Belwederze Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenie Polski z Gwiazdą.

 

W tym samym dniu prof. dr hab. inż. PIOTR MAŁOSZEWSKI otrzymał na Zamku Królewskim w Warszawie nagrodę TVP Polonia „Za zasługi dla Polski i Polaków poza granicami kraju”, Nagroda przyznawana jest od 1995 roku. Jej sym-bolem jest statuetka przedstawiająca Fryderyka Chopina autorstwa Doroty Banasik.

 

(źródło: Wiki, arch. wł., zdjęcia Andrzej Hrechorowocz / KPRP)

Profesor Piotr Małoszewski podczas odznaczania Go przez Prezydenta RP Andrzeja Dudę, Po nakliknięciu na zdjęcie, nastąpi jego powiększenie.
Po nakliknięciu na zdjęcie, nastąpi jego powiększenie.

02.05.2016

 

Dziś Dzień Flagi Rzeczypospolitej Polskiej – polskie święto wprowadzone na mocy ustawy z 20 lutego 2004.


W związku z tym podajemy pewną historyczną ciekawostkę: 2 maja w 1945 r. polscy żołnierze zdobywający stolicę hitlerowskich Niemiec umieścili biało-czerwoną flagę na Kolumnie Zwycięstwa - Siegessäule oraz na Reichstagu w Berlinie.

 

W latach PRL właśnie w tym dniu zdejmowano po 1 maja flagi państwowe, aby nie były eksponowane w dniu zniesionego przez władze komunistyczne Święta Konstytucji 3 Maja.

 

Dziś obchodzimy też jeszcze inne święto
- Dzień Polonii i Polaków za Granicą.

Za stroną internetową Konsulatu RP w Monachium przekazujemy z tej okazji wszystkim Rodakom za granicą Kraju życzenia od ministra Witolda Waszczykowskiego.

Oto ich treść:

 

W 1929 roku w deklaracji I Zjazdu Polonii Świata napisano: „Polacy połączeni nierozerwalnymi więzami krwi, kultury i historii z macierzą, stanowią jedną wielką rodzinę duchową wszędzie, niezależnie od tego gdzie los im przebywać każe. Obowiązki jednak wobec własnej Ojczyzny powinni godzić z lojalnością wobec państwa zamieszkania, które ze swej strony ma obowiązek zagwarantować prawo nasze do swobodnego rozwoju naszego polskiego życia kulturalnego”.  

 

W dniu Święta Polonii w roku 2016 słowa te nadal brzmią aktualnie. Jesteśmy przecież jedną wielką rodziną, która powinna wzajemnie się wspierać i w kraju, i za jego granicami.

 

Warto dziś przypomnieć, że 50 lat temu to przede wszystkim Polonia wraz z Kościołem w Polsce obchodziła millenium Chrztu Polski, gdy ówczesne władze komunistyczne próbowały politycznie wykorzystać tę rocznicę. To w dużej mierze dzięki wielkiemu zaangażowaniu Polonii amerykańskiej jesteśmy członkiem NATO, a w konsekwencji gospodarzem tegorocznego Szczytu Sojuszu w Warszawie.

 

Henryk Sienkiewicz, którego 100. rocznicę śmierci obchodzimy w tym roku, był wspaniałym przykładem Polaka patrioty, który także wiele czasu spędził poza ziemią ojczystą, a potrafił jak nikt pisać o miłości Ojczyzny i tęsknocie za nią na obczyźnie.

 

Te trzy przykłady ukazują jak głęboko losy Rodaków żyjących poza Polską są splecione z naszym krajem ojczystym.

 

Rzeczpospolita nie zapomina o Polonii i Polakach za granicą. Przede wszystkim pamięta o tych, których wygnano. W tych dniach Marszalek Senatu wraz z delegacją parlamentarzystów składa wizytę w Kazachstanie. Poprzez zmiany w Karcie Polaka i nową ustawę repatriacyjną chcemy wreszcie, po latach opóźnień, stworzyć warunki wszystkim tym, którzy do ziemi przodków chcą powrócić. Chcemy również, by Polonia miała swego przedstawiciela w Senacie.

 

Polska pomaga Polakom wszędzie tam gdzie jest to potrzebne. Od Polonii oczekujemy też, że będzie rzecznikiem Polski w swoich krajach zamieszkania.

 

Dzisiejszy dzień to Święto Polonii, jutrzejszy Polski i wszystkich Polaków. Z tej okazji składam Państwu podziękowanie za oddanie sprawom Ojczyzny oraz życzę sukcesów nie tylko w działalności publicznej, ale także w życiu osobistym i zapraszam do Kraju, którego drzwi są zawsze dla Was otwarte.  

 

Witold Waszczykowski

Minister Spraw Zagranicznych

MALARSTWO-POEZJA-MUZYKA
wewnętrzne światy – między mistyką a erotyką 

 

BEATA MODZELEWSKA-KOWALEWSKA – mieszkająca w Monachium malarka, poetka, a także uzdolniona wokalistka, udostępniła swe dzieła szerszej publiczności. Można je oglądać w pomieszczeniach wystawienniczych Konsulatu Generalnego w Monachium (byłe Centrum Kultury Polskiej) przy Prinzregentenstr. 7 w dniach 1, 6, 8, 20 i 22 maja w godz. 16.00 – 20.00.

 

Wernisaż, który miał miejsce 29 kwietnia, okazał się bardzo udaną imprezą kulturalną. Licznie przybyła publiczność miała bowiem okazję nie tylko podziwiać obrazy artystki, ale też wysłuchać jej wierszy, śpiewanych przez autorkę, przy doskonałym akopaniamencie Jolanty Szczelkun (akordeon), Małgorzaty Szewczyk (flet) i Leszka Żądło (saksofon).

 

Nie zapomniano też o publiczności niemieckiej, dla której Nina Kozłowska przetłumaczyła wybrane fragmenty poezji Beaty Kowalewskiej-Modzelewskiej. 

 

(Foto: B. Żurek)

TRZECIOMAJOWY PREZENT

 

Prezent od Związku Zawodowego Bawarskich Dziennikarzy, z okazji 225. rocznicy uchwalenia pierwszej w Europie ustawy zasadniczej
–  Konstytucji 3 Maja.
 

 

W dniu naszego narodowego święta Bayerische Journalisten-Verband, wespół z PresseClub München, zapowiedział panel dyskusyjny pt. „Represje wobec dziennikarzy w Warszawie, Budapeszcie i Ankarze – Koniec wolnej prasy?” (Repressalien für Journalisten in Warschau, Budapest und Ankara – Steht die Pressefreiheit vor dem Aus?).

 

Już sam tytuł panelu dezinformuje poprzez postawienie znaku równości w traktowaniu dziennikarzy w Warszawie i Ankarze. Na dodatek, o medialnej niezależności w Polsce będą dyskutować przedstawiciele tutejszych informatorów, których to „wolność” poznał cały świat, choćby po sposobie informowania o sławetnym Sylwestrze w Kolonii i innych miastach.

 

Biorąc też pod uwagę, że w niemieckich rękach znajduje się prawie cała polska prasa lokalna - ale też tygodniki, w tym wszystkie telewizyjne, stacje radiowe i portale internetowe - można mieć poważne wątpliwości, czy organizatorom (inspiratorom) panelu rzeczywiście chodzi o los „represjonowanych” polskich dziennikarzy. Wygląda to raczej na kwik odrywanych od koryta, jakim jest polski rynek reklam. Tłuste lata zbliżają się bowiem ku końcowi, gdyż rząd PiS zapowiedział repolonizację mediów.

 

Swoją drogą, polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych powinno podziękować obradującym w Monachium przedstawicielom niemieckich wolnych mediów za troskę i wspaniały trzeciomajowy prezent.

 

(1.05.2016)

1.05.2016

 

Biało-czerwony przemarsz Polaków na Litwie. "Wspaniały, wielotysięczny pochód"

 

Z okazji Dnia Polonii i Polaków za Granicą około 8 tys. litewskich Polaków oraz działaczy polonijnych z całego świata przemaszerowało głównymi ulicami Wilna w biało-czerwonym pochodzie. W ten sposób Polacy uczcili również 225. rocznicę Konstytucji 3 Maja i 1050. rocznicę Chrztu Polaki.

 

Uroczystości odbyły się również w Zułowie, czyli miejscu narodzin Marszałka Józefa Piłsudskiego. Pierwszy pochód Polaków ulicami Wilna odbył się w 2004 roku, a ostatni dziewięć lat później.

 

Polacy przemaszerowali z Placu Niepodległości do Ostrej Bramy, gdzie została odprawiona msza święta.

 

W przemarszu wzięli udział m.in. wicemarszałek Senatu Maria Koc, prezydent Europejskiej Unii Wspólnot Polonijnych Tadeusz Adam Pilat, prezes Kongresu Polonii Amerykańskiej Franciszek Spula oraz korpus dyplomatyczny Ambasady RP na Litwie.

 

"– Za to święto, ten wspaniały, wielotysięczny pochód, za tę cudowną wspólną modlitwę u stóp Matki Bożej Ostrobramskiej, wspaniałe występy, ale przede wszystkim za tę bliskość, za państwa obecność, za to że jesteście i trwacie – za to wszystko chciałam bardzo serdecznie podziękować w imieniu Senatu i własnym" – powiedziała wicemarszałek Senatu RP Maria Koc.

 

Na Litwie mieszka ponad 200 tys. Polaków. Polacy na Litwie są najliczniejszą mniejszością narodową.

 

Źródło: http://telewizjarepublika.pl

28.04.2016

 

Imigranci ubogacili Monachium.
Oktobefest po raz pierwszy z bramkami bezpieczeństwa!

 

Słynne monachijskie święto piwa - Oktoberfest - po raz pierwszy w historii odbywać się będzie z niezwykle ostrymi kontrolami bezpieczeństwa. Każdy uczestnik będzie musiał przejść przez bramkę i zostać sprawdzony przez ochronę. To oczywiście efekt napływu dziesiątek tysięcy imigrantów. Monachijczycy boją się zarówno masowych napaści seksualnych, jak i aktów terroru.

 

Ludzie mający nadzieję wejść na teren Theresienwiese - dużej otwartej przestrzeni, gdzie Oktoberfest odbywa się każdego roku - będzie musiał przejść przez kontrolę bezpieczeństwa, w tym kontrolę toreb i plecaków, na wszystkich wejściach, informuje "Süddeutsche Zeitung".

Organizatorzy festiwalu nie wykluczają też, że teren całej imprezy zostanie otoczony dużym płotem - oczywiście ze względów bezpieczeństwa. Wreszcie wielkie namioty piwne prowadzone przez lokalne browary zostaną otwarte o godzinę później niż zwykle, w związku z zaostrzonymi kontrolami.

 

Monachijski samorząd wprost przyznaje, że niespotykane dotąd środki bezpieczeństwa - rujnujące niestety niepowtarzalny klimat imprezy - wprowadzono ze względu na sytuację w Niemczech. Organizatorzy obawiają się zarówno masowych napaści seksualnych - podobnych do tych w Kolonii i innych niemieckich miastach - jak i krwawych aktów terroru.

 

Niemcami i Europą Zachodnią co chwila wstrząsają doniesienia o nowych incydentach i przestępstwach z udziałem imigrantów, czyli tzw. uchodźców. Przedwczoraj w Austrii zapadł wyrok w bulwersującej sprawie gwałtu na 10-latku na wiedeńskim basenie. Sprawcą okazał się 21-letni "uchodźca" z Iraku. W sądzie przyznał się do winy, tłumacząc, że zgwałcił dziecko, bo nie uprawiał seksu od 4 miesięcy.

 

Źródło: niezalezna.pl

22.04.2016 [22:56]

 

Niemieckie kamery na Ryszarda Petru.

Mało kto wspomniał
o wizycie delegacji Senatu w Berlinie
 
 

Dziś doszło do dwóch wizyt polskich polityków w Berlinie - jednej oficjalnej na czele z marszałkiem Senatu Stanisławem Karczewskim i drugiej - w zasadzie prywatnej - Ryszarda Petru, który przyjechał, aby wygłosić wykład w fundacji Friedricha Naumanna.

 

Zarówno polskie, jak i niemieckie media zrównały znaczenie obydwu wizyt, więcej komentarzy poświęcając nawet wystąpieniom polityka Nowoczesnej, zupełnie pomijając fakt, że senacka delegacja rozmawiała z przedstawicielami najwyższych władz niemieckich, a Ryszard Petru spotykał się jedynie z politykami dużo niższego szczebla.

 

Delegacja Senatu gościła w Berlinie i Dreźnie na zaproszenie przewodniczącego Bundesratu oraz premiera Saksonii Stanisława Tillicha. Była to pierwsza oficjalna wizyta, której przewodniczył marszałek Stanisław Karczewski. Najpierw polska delegacja pojechała do Drezna, gdzie wraz z premierem landu omawiała m.in. kwestie polityki migracyjnej i pomocy humanitarnej dla uchodźców. Stanisław Karczewski spotkał się też z ministrami Saksonii: sprawiedliwości Sebastianem Gemkowem oraz środowiska i rolnictwa Thomasem Schmidtem. Rozmawiano m.in. o konieczności zapewnienia bezpieczeństwa, szczególnie w perspektywie zbliżającego się szczytu NATO i Światowych Dni Młodzieży. Delegacja Senatu odwiedziła też w Berlinie niemiecka izbą wyższą – Bundesrat. Stanisław Karczewski w cztery oczy rozmawiał z ministrem spraw zagranicznych RFN - Frankiem Walterem Steinmeierem.

 

W tym czasie Ryszard Petru zabierał głos w Berlinie, podczas „Forum na rzecz wolności”. Tłumaczył tam zebranym, na czym polega kryzys w Europie. Ostrzegał m.in. przed populizmem, potępił skupianie się na narodowych interesach.

   

Wierzę, że przyszłością Europy nie jest Unia à la carte, w której każdy wybiera sobie pasujące mu danie, ponieważ oznaczałoby to koniec wspólnego projektu, koniec europejskiej solidarności – mówił polityk Nowoczesnej, dodając, że szerząca się fala antyunijnego populizmu jest wynikiem braku odwagi w przekonywaniu obywateli, że śmiałe decyzje są niezbędne i przynoszą pozytywne skutki.

 

Czytając niemieckie gazety i przeglądając internet od razu można było dostrzec dysproporcję liczby relacji i komentarzy obydwu polskich wizyt - tej rządowej i tej prywatnej. Można było odnieść wrażenie, że zarówno dla polskich, jak i niemieckich dziennikarzy dużo ważniejsza niż senacka była wizyta szefa Nowoczesnej. O spotkaniach Stanisława Karczewskiego informowały jedynie oficjalne strony internetowe landu Saksonii, landu Brandenburgii oraz strony Bundestagu. Natomiast o przybyciu do Berlina Ryszarda Petru już od kilku dni obszernie pisały nie tylko niemieckie media, ale także tutejsze fundacje, a nawet portale internetowe publicznego radia (Deutschlandfunk). Polskojęzyczny serwis rządowego Deutsche Welle poszedł jeszcze dalej i w ogóle nawet nie wspomniał o wizycie Stanisława Karczewskiego w Niemczech, natomiast zamieścił obszerną relację (wraz z plikami dźwiękowymi) z forum, na którym przemawiał Ryszard Petru.

 

Można jedynie wyrazić ubolewanie, że polskie władze nie potrafiły zadbać o rzetelną obsługę medialną oficjalnej delegacji wyższej izby parlamentu w Niemczech i nie dały przekonać się do tego, aby skutecznie i szybko wesprzeć patriotyczne polonijne media w Niemczech, które nie dopuściłyby do takiego przegięcia na korzyść lewicowych i liberalnych polityków. Na spotkaniu marszałka Stanisława Karczewskiego w ambasadzie RP z Polonią była kamera tylko jednej dużej stacji. TVN.

 

Źródło: niezalezna,pl

22.04.2016

 

Raportu ws. demokracji w Polsce nie będzie.
Rada Europy odrzuciła wniosek

 

Okazuje się, że forsowany przez socjalistów wniosek o wprowadzenie raportu Rady Europy w sprawie zagrożenia demokracji w Polsce został odrzucony. W trakcie posiedzenia stwierdzono jednoznacznie, że nie ma podstaw, by taki raport został w ogóle opracowany.

 

O decyzji Rady Europy poinformował na Twitterze poseł Dominik Tarczyński. Odrzucając wniosek socjalistów podkreślono, że „nie ma podstaw do raportu” w sprawie demokracji w Polsce.

Ojczyzna oczami Polaka z USA

Kazanie sprzed pół wieku


Od redakcji:
Uroczystości 1050-lecia Chrztu Polski mają charakter kościelno -  państwowy. Pół wieku temu, w roku 1966, tak zgodnie nie było. Kościół obchodził Milenium Chrztu Polski, a komunistyczna władza – na wszelkie sposoby utrudniająca obchody kościelne – świętowała swoje Tysięclecie Państwa Polskiego. Mieszkający dziś w Monachium ksiądz Jerzy Grześkowiak był wtedy młodym wikariuszem w Środzie Wielkopolskiej. Dla uczczenia 1050-lecia Chrztu Polski zamieszczamy jego wspomnienie i odważne kazanie jakie pół wieku temu wygłosił. Nie wszystkich – w tamtych czasach – było na to stać.

 

***

Ks. dr hab. Jerzy Grześkowiak

Świętowanie  Tysiąclecia Chrztu Polski
w Środzie Wielkopolskiej

Poniższe kazanie wygłosiłem jako młody wikariusz (drugi rok po święceniach kapłańskich) w niedzielę 17 kwietnia 1966 r. w kościele kolegiackim w Środzie Wielkopolskiej, w dniu centralnych kościelnych uroczystości milenijnych w Poznaniu. W formie może nieco agresywne,  ale co do treści zakotwiczone jest w wierze i w patriotyzmie. Zrodziło się spontanicznie z napiętej i gorącej atmosfery tamtych dni, z rozgoryczenia spowodowanego rozlicznymi szykanami ze strony władz publicznych, usiłujących na wszelki możliwy sposób utrudnić Kościołowi świętowanie jubileuszu milenium chrztu Polski. Owe napięcia były z kolei niejako punktem kulminacyjnym „nagonki” na Episkopat i Kościół, ewokowanej listem polskich biskupów do niemieckich (18 listopada 1965 r.), ze słynnymi słowami: „Udzielamy wybaczenia i prosimy o nie”. List wywołał nie tylko niezrozumienie u pewnej części społeczeństwa i niższego duchowieństwa, lecz przede wszystkim zmasowaną, totalną, antyklerykalną i antykościelną kampanię władz państwowych i aparatu partyjnego, które z pomocą propagandy prasowej, fałszowania dokumentów, szerokiej sieci inwigilacji i środków represji czyniły wszystko, co możliwe, by utrudnić pozytywną akceptację kościelnego „orędzia pojednania”.

 

To „jubileuszowe kazanie” głosiłem na wszystkich sześciu przedpołudniowych mszach  świętych. Ponieważ po południu pojechałem na uroczystości do Poznania, a kazanie na mszy św. wieczornej głosił mój kolega (na które podobno UB wysłało swoich ludzi, by  nagrać moje kazanie i mieć dokument w rękach), w mieście rozeszła się lotem błyskawicy plotka,  że już zostałem aresztowany. „Na szczęście” czy „niestety” taki  „zaszczyt” cierpienia dla „sprawy Chrystusa” mnie ominął. Kłopoty miał jedynie nasz proboszcz, ksiądz prałat Jan Krajewski, którego zaraz następnego dnia wezwano do Urzędu Wyznań „na spowiedź”.

 

Postawiono mu zarzut, że toleruje w swojej parafii takie ostre wystąpienia przeciwko władzy  ludowej i zarysowano przed nim dramatyczną wizję, co może się wydarzyć w bliską już środę podczas powitania obrazu Matki Bożej Częstochowskiej w drodze z Poznania do Częstochowy, skoro miejscowa ludność została „tak podburzona przez ks. Grześkowiaka”. Ksiądz Prałat  mógł ze spokojem skonstatować, iż kazania nie zna, nie słyszał go, gdyż był na uroczystościach poznańskich, ani też nie było mu nic wiadomo o moich zamiarach wygłoszenia takiego kazania. Była to „święta prawda”, ponieważ pisałem je nocą przed wygłoszeniem (pamiętam to jak dziś:  na nowiuteńkiej maszynie z DDR „Erika” i był to pierwszy pisany nią tekst). W dodatku – rzekł proboszcz – u nas nie ma cenzury kazań. Każdy odpowiada za to, co przepowiada, przed Bogiem i przed własnym sumieniem. Próbował również uspokoić rozmówców, iż nie dojdzie do żadnych rozruchów, ponieważ mężczyźni będą  w pracy, dzieci i młodzież gdzieś poza miastem – wywiezieni celowo na wycieczkę, a zostaną tylko kobiety. Na to dictum usłyszał: „No właśnie tego się obawiamy, bo gdy kobiety się rozwścieczą, to nie damy rady!”.

 

Uroczystości powitania obrazu Maryi odbyły się godnie, nabożnie, przy niezwykle licznym udziale wiernych z całej okolicy.

 

Wspominając po 50 latach tamte gorące, ale podniosłe i radosne dni obchodów Tysiąclecia Chrztu Polski mówię z radosną wdzięcznością:  „Pan wyrwał nas z rąk nieprzyjaciół. Uwielbiajmy Go, bo jest dobry, bo na wieki Jego miłosierdzie!”.

 

Monachium – luty 2016

***

Ks. Jerzy Grześkowiak

 

Kazanie milenijne w dniu uroczystości  kościelnych

w Poznaniu
Środa Wielkopolska,

kolegiata Najświętszej Maryi Panny – 17.04.1966 r.

 

W Wielką Sobotę podczas obrzędów Wigilii Paschalnej, zwiastującej Zmartwychwstanie Chrystusa Pana, uroczystym odnowieniem przyrzeczeń chrztu świętego rozpoczęliśmy Wielki Jubileusz Narodu Polskiego, czyli Te Deum narodu za chrzest Polski. W ubiegły zaś czwartek, 14 kwietnia, w historyczną rocznicę tegoż chrztu, punktualnie o godzinie 6.00 wieczorem, rozkołysały się  w całej Polsce, od szumiącego falami Bałtyku po strzeliste Tatry, w każdym kościele, dzwony, które mową swych spiżowych ust głosiły Polsce całej i światu, że  mija tysiąc lat od dnia, gdy książę Mieszko I zdobył się – nie bez wpływu jego małżonki Dobrawy - na ważką decyzję przyjęcia sakramentu chrztu świętego. Zgromadzeni w naszej kolegiacie, o wiele liczniej niż zwykle, staliśmy w niemej zadumie wsłuchując się przez dziesięć minut w ten głos radosny a poważny.

 

Stanęły chyba wtedy każdemu przed oczyma tysiącletnie dzieje naszej Ojczyzny, począwszy od Mieszkowego chrztu aż po nasze czasy, okresy powodzenia, triumfów i zwycięstw,  oraz porażek, klęsk i niewoli. Przypominały się nam pokolenia przodków, którzy nieśli wytrwale pochodnię wiary poprzez dziejowe burze, jakich historia nam nie oszczędziła, a Bóg od nich nie ochronił, może dlatego, że droga za Chrystusem to droga krzyżowa. Niejednemu łza zakręciła się zapewne w oku. Zwłaszcza gdy wyczuł w mowie dzwonów nie tylko głos radości. Dzwon ma podwójna mowę – zwiastuje radość bądź nieszczęście.  Bije się w dzwony na znak radości, ale dzwoni się także w czas żałoby i smutku. W naszych dzwonach z czwartkowego wieczoru głoszących Polsce radość można było jednak wyczuć także nutę cichego jęku i skargi. Dobrze rozumieliśmy tę mowę. Bo gdy nadeszły radosne dni, wyczekiwane z utęsknieniem przez wiele lat, gdy przyszły dni narodowych godów, przypominające nam tamte zaślubiny Narodu Polskiego z Bogiem w dniu Mieszkowego chrztu, równocześnie pojawiły się na horyzoncie złowrogie chmury.

 

Chcieliśmy, my katolicy, obchodzić milenijne uroczystości – uroczystości o charakterze religijnym – w sposób jak najbardziej godny Tysiąclecia. Podkreślam: uroczystości o charakterze czysto religijnym, gdyż procesji, nabożeństw i modlitw nie można zaliczać do manifestacji politycznych. Żywiliśmy nadzieję, że razem z nami będą w dniach naszego świętowania ci, którzy uważają Polskę za swoją Ojczyznę. Co czwarty Polak mieszka poza granicami kraju. Wielu z Polonii zagranicznej zamierzało odwiedzić Polskę w te dni wielkiej radości, a przede wszystkim wziąć udział w uroczystościach w Częstochowie. Niestety! Nie ma dla nich miejsca w Ojczyźnie! Jaki to ból, gdy matka dziecka się wyrzeka,  gdy  nie chce go przyjąć do rodzinnego domu!

 

Cały świat patrzy w tych dniach na Polskę. Podziwia nasze sukcesy, naszą wiarę i religijność. Iluż gości zagranicznych miało zamiar odwiedzić Polskę. Tymczasem nie ma u nas dla nich miejsca. Nie ma miejsca dla biskupów z Ameryki, Anglii, Irlandii, Austrii, Jugosławii, Niemiec, nawet z tych „zaprzyjaźnionych” z Polską Niemiec Wschodnich. Jakże ma świat wierzyć naszemu przysłowiu o „polskiej gościnności”? Nawet sam Ojciec Święty Paweł VI na swoją gotowość przyjazdu do Polski na milenijne uroczystości otrzymał odpowiedź odmowną. Pamiętamy, jak Ojciec Święty był witany przez Żydów, jak entuzjastycznie został przyjęty przez niechrześcijan – mahometańskich Hindusów, pamiętamy, że mógł stanąć przed delegatami wszystkich narodów jakichkolwiek  przekonań politycznych, religii i wyznań na forum ONZ. Natomiast w Polsce nie ma miejsca dla Ojca Świętego. Wyobraźmy sobie, co by się u nas działo, gdyby tak Ojciec Święty zechciał wybrać się z pielgrzymką do Niemiec. Możemy założyć, bez większych pomyłek, że szpalty gazet wypełniłyby się tytułami: „Papież sprzyja spadkobiercom Hitlera!”, „Ojciec Święty popiera niemiecki militaryzm i rewizjonizm!”. Ale gdy chciał przybyć jako pielgrzym do Polski – jego życzenie i prośba spotkały się z zimnym „Nie!”.  Pytano kiedyś polskich biskupów, w czyim imieniu wybaczają oni Niemcom krzywdy, jakie ci wyrządzili Polsce. Pytam więc tak samo: w  c z y i m imieniu odmówiono Ojcu Świętemu prawa przyjazdu do Polski? Czy w imieniu całego Narodu? Odpowiedziano Ojcu Świętemu, że jego przyjazd do Polski jest obecnie „nie na czasie”. Jeśli tak, to trzeba nam zatem czekać  na „inne czasy”, „na lepsze czasy”… A to pachnie znowu antypaństwowym i anty-ustrojowym nastawieniem!

 

Nie ma więc na naszych godach weselnych Tysiąclecia Chrztu żadnych gości. Nie dlatego, że nie chcieli przybyć, jak ci z przypowieści ewangelicznej Chrystusa, lecz z tej racji, że im nie pozwolono. Musimy zatem radość zachować tylko dla siebie, obchodzić uroczystości sami, a w dodatku, w jakich w a r u n k a c h i przy jakich ograniczeniach? Nie możemy powiedzieć, że nam nie wolno. Wolno – lecz w jakim klimacie, w jakim nastroju? Mamy na wszystko oczy otwarte!

 

Nie potrzeba chyba nikomu tłumaczyć, dlaczego równocześnie z kościelnymi uroczystościami obchodów Tysiąclecia Chrztu w Gnieźnie czy w Poznaniu, w tych samych dniach i prawie o tych samych godzinach zorganizowano wielkie manifestacje z okazji Tysiąclecia Państwa Polskiego i  21 rocznicy sforsowania Odry. Pewnie „dlatego”, że jak podała „Trybuna Ludu” i jak pisał „Głos Poznański”, cytuję dosłownie: „…państwo nie przeciwstawia rocznicy swego Tysiąclecia Tysiącleciu wprowadzenia chrześcijaństwa na ziemie polskie”. Piękna, ale jakże zakłamana deklaracja, typowa dla ustroju naszego państwa.  Popatrzmy na fakty z ostatnich dni, dokumentujące to szatańskie zakłamanie i wrogość wobec Kościoła:

 

- w Gnieźnie podczas uroczystości na placu katedralnym, gdy 15-tysięczny tłum wiernych śpiewał „Te Deum laudamus…”, nad ich głowami wył helikopter, a głośniki na pobliskim placu „ryczały” muzyką taneczną.

 

- sprawdzano dokumenty wielu osobom przybywającym na uroczystości gnieźnieńskie, nawet samemu Księdzu Prymasowi;

 

-  wywierano nacisk na tych, którzy chcieli pielgrzymującym udzielić noclegów;
 

- u nas w Środzie i w naszym powiecie wielu właścicielom samochodów prywatnych odebrano karty rejestracyjne na najbliższe dni, uniemożliwiając im udział w uroczystościach kościelnych;

 

- zarządzono utrudnienia komunikacyjne;

 

- zakazano procesji w Gnieźnie i w Poznaniu;

 

- w przyszły piątek, gdy przybędzie do nas z Poznania obraz Matki Bożej Częstochowskiej (w drodze do Częstochowy),  dzieci szkół podstawowych i młodzież licealna będą wywiezieni poza Środę (wycieczki);

 

- w Gnieźnie, w Poznaniu, w Środzie i w innych miastach Wielkopolski  wywieszono propagandowe plakaty i afisze wymierzone przeciwko Episkopatowi Polski, by skłócić  wiernych z biskupami i miedzy sobą, złamać jedność, zniechęcić do Kościoła. Patrząc na okna wystawowe  załadowane tymi plakatami odnosi się wrażenie, jak gdyby całe Tysiąclecie Polski to tylko okres ostatniej wojny, jakby nasza Ojczyzna nie  miała czym się poszczycić jak tylko tragedią hitlerowskiej napaści. To nie są afisze Tysiąclecia Polski, lecz plakaty pojęte jako środek do walki z Kościołem, aby rozbić jego jedność. „Uderzą w pasterza, a rozproszą się owce…".

 

Dopiero teraz rozumiemy, po co ta cała akcja przeciwko Episkopatowi, akcja oszczercza i kłamliwa, bo przecież biskupi swoje stanowisko w sprawie listu o przebaczeniu w stawianych im zarzutach po wielokroć wyjaśniali, nawet wobec Narodu Niemieckiego w wywiadzie telewizyjnym arcybiskupa Bolesława Kominka, czego się niektórzy domagali. Teraz rozumiemy, dlaczego ciągle na nowo przez sześć miesięcy wywlekano te same sprawy, podtrzymywano atak aż do miesiąca milenijnych uroczystości. Nawet u nas w Środzie rzucają się w oczy z okien wystawowych bluźniercze niemal w swej treści plakaty. Zwłaszcza jeden z nich: zburzony w czasie wojny i powalony na ziemię  pomnik przedstawiający Chrystusa z krzyżem na ramionach z dłonią wyciągnięta ku niebu (przed kościołem św. Krzyża w Warszawie), a pod nim cyfra wymordowanych przez Niemców Polaków i napis: „Tego zapomnieć i wybaczyć nie wolno! Zburzonym pomnikiem Jezusa Chrystusa usprawiedliwia się nienawiść…! Nie można tego inaczej określić jak bluźnierstwo. W usta tego, który powiedział „Miłujcie nieprzyjaciół waszych, dobrze czyńcie tym, którzy was mają w nienawiści”, niemalże włożono słowa: „Tego wybaczyć nie wolno” – słowa, które stoją w sprzeczności z Jego nauczaniem i wolą. Plakaty wywieszane rękami katolików…w oknach wystawowych naszych średzkich sklepów. Oczywiste, że nie zapomnimy o wymordowanych milionach Polaków, ani historia o tym nie zapomni, ale przebaczyć powinniśmy i musimy, nawet największe krzywdy, bo nasz Bóg jest Bogiem miłosierdzia.

 

Rozwalony pomnik Chrystusa… Ale o wiele gorszą rzeczą od burzenia pomników Jezusa jest prześladowanie Chrystusa żyjącego w człowieku, w chrześcijanach, w Kościele. Po stokroć gorsze jest łamanie ludzkich sumień, utrudnianie i zakazywanie praktyk religijnych  osobom postawionym na wyższych stanowiskach, wypaczanie sumień dzieci, którym na letnich koloniach nie pozwala się uczęszczać na Mszę świętą, demoralizacja młodzieży, zamierzona ateizacja. Po stokroć gorszą rzeczą jest zalegalizowanie uchwałą sejmową mordowanie nienarodzonych istnień ludzkich. Trudno oprzeć się porównaniu z ludobójstwem hitlerowców.

 

I my to wszystko musimy przebaczać. Gdybyśmy chcieli zastosować taktykę wrogów Kościoła, musielibyśmy podobnie wołać z ambon: „Tego zapomnieć i przebaczyć nie wolno!” Musielibyśmy podsycać nienawiść. Ale Chrystus oczekuje od nas, wręcz domaga się, wybaczania.

 

W Kórniku (koło Poznania) można przeczytać w tych dniach na transparencie następujące słowa: „Żądamy lojalnego stosunku Kościoła wobec PRL”. Nie do wiary! Kto od kogo żąda? Kto kogo krzywdzi i prześladuje? Kto wobec kogo jest nielojalny? Jak gdyby Kościół nie uznawał Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej. Okrutny tyran – Kościół - gnębi i krzywdzi biedną PRL, swoją Ojczyznę…

 

Zburzony pomnik Chrystusa z plakatu przypomniał mi dziwne życzenia świąteczne jakie otrzymałem od  kolegi - kapłana na Wielkanoc. Oto jego słowa: „Przeżywamy radosne dni w wielkim napięciu. Władze zmusiły ludzi do usunięcia nowego krzyża, który przedtem postawiono na miejscu starego. Masa samochodów i ludzi o nieznanych obliczach. Tyle w tej sprawie. „Jam zwyciężył świat” (Dusina, parafia Gostyń Stary). Kto miałby prawo żądać lojalności wobec siebie? Usunięty krzyż! Daj Boże, by to był jedyny taki przypadek!

 

W takiej to atmosferze celebrujemy uroczystości Tysiąclecia Chrztu Polski. Tysiąc lat… Gdyby nie tamten chrzest, może nie byłoby dziś Polski, polskiej kultury! Z wielkim prawdopodobieństwem można tak powiedzieć, bo na przykład plemiona Weletów czy Obotrytów, które nie stały przecież kulturowo czy organizacyjnie niżej od krainy Mieszka, ale chrześcijaństwa i nowej zachodniej europejskiej kultury nie przyjęły, zaginęły.  Ślady kultury tamtych plemion wykopuje dziś jedynie łopata archeologa. To samo dotyczy ludów nad Morzem Czarnym lub Prusów (por. A. Gołubiew, Rocznica, „Tygodnik Powszechny” nr 15/ 1966, s. 14).

 

Tysiąc lat….! Ile łask, ile dobra w Kościele i przez Kościół?  Tysiące tysięcy kapłanów, ofiar Mszy świętej, słów i gestów przebaczenia w konfesjonałach, miliony chrześcijan, ludzi żyjących w łasce uświęcającej  i uświecających świat, niezliczone czyny miłości i  wierna służba społeczeństwu i Ojczyźnie. Nic dziwnego, że szatan wścieka się w obliczu takiej ilości dobra. On – duch kłamstwa, fałszu i nienawiści. I widzimy, jak Polska stała się areną walki ducha ciemności z Kościołem i z Bogiem. Dziś szatan nie przybiera postaci węża, jak w raju. Przybiera postać ludzką, postać partyjnych agitatorów!

 

Co nam pozostaje? Wszystko przebaczyć! Wielkodusznie. Choć nam ciężko na sercu i na duszy, i nas to boli, i trudno przychodzi, choć nas niedawno -  po liście polskich biskupów do niemieckich – uczono, że „nie ma przebaczenia, jeśli nie ma skruchy”.

 

Kochani Bracia i Siostry w Chrystusie! Zaufajmy Jezusowi i Maryi! To są  nasze Gody Weselne. W Kanie Galilejskiej obok radości weselnej, w pewnym momencie tez pojawił się smutek, bo wina zabrakło. Maryja zatroszczyła się, by smutek przemienił się w radość. I u nas Gody weselne Tysiąclecia. Obok radości – smutek i lęk. I Maryja zatroszczy się o nas. Prośmy ją o to. Polska to jej Królestwo – od wieków. Ona widzi nasze potrzeby  i troski. I powie do Syna jak kiedyś: „Wina nie mają!” „Synu, wolości prawdziwej nie mają, spokoju, nadziei, tego i tamtego…” A On  prośbę spełni i… wszystko odmieni. Przyjdzie do nas na jej prośbę i powie  nam, jak powiedział do Apostołów zamkniętych po jego śmierci ze strachu w wieczerniku: „Pokój wam!”. Jesteśmy  zalęknieni, pełni obaw i niepokoju, smutni, znękani, rozgoryczeni. Ale On mówi: „Pokój wam!”

 

„Uradowali się tedy uczniowie ujrzawszy Pana…” 
Amen!

 

***


Ks. dr hab. Jerzy Grześkowiak studia specjalistyczne odbył w Lublinie (KUL) i w Paryżu, wieńcząc je tytułem doktora habilitowanego w zakresie teologii pastoralnej.

Od roku 1986 posługuje duszpastersko w Niemczech.

Jest autorem wielu rozpraw, artykułów naukowych i popularno-naukowych, książek poświęconych liturgii, sakramentologii, teologii pastoralnej, teologii małżeństwa

i rodziny, a także duchowności chrześcijańskiej.

Mieszka w Monachium. 

13.04.2016

 

6. ROCZNICA KATASTROFY SMOLEŃSKIEJ


Przez całą niedzielę 10 kwietnia 2016 trwały w Polsce obchody upamiętniające ofiary katastrofy smoleńskiej. Największy wymiar miały w Warszawie, gdzie to pamięć ofiar z prezydenckiego tupolewa czciły setki tysięcy osób. W fotorelacji red. Bogdana Żurka uwiecznione zostały fragmenty uroczystości – m.in. poranna msza w intencji ofiar katastrofy w kościele seminaryjnym pw. Wniebowzięcia NMP i św. Józefa Oblubieńca w Warszawie, Apel Pamięci przed Pałacem Prezydenckim, składanie wieńców na Powązkach, odsłonięcie na Pałacu Prezydenckim tablicy poświęconej prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu i wieczorny Marsz Pamięci z bazyliki pod Pałac Prezydencki, zakończony wystąpieniem Jarosława Kaczyńskiego.

 

11.04.2016

 

Bądźmy razem w sprawach najważniejszych

Prezydent RP Andrzej Duda

 

Fragment wczorajszego przemówienia Prezyenta RP Andrzeja Dudy:

 

"(...) Wiecie wszyscy, i mówię to z pochyloną głową, że było potem także tutaj wiele dramatycznych zdarzeń. Zdarzeń często gorszących zdarzeń, do jakich nigdy nie powinno dojść w Rzeczypospolitej. To te wydarzenia wlały w serca, w wiele serc, dodatkową gorycz, dodatkowe rozżalenie, czasem i wiele gniewu. Dlatego zwracam się dziś do wszystkich z apelem – wybaczmy! Wybaczmy to wszystko sobie wzajemnie! Wszystkie niepotrzebne, przede wszystkim niesprawiedliwe słowa, wszystkie gorszące zachowania, wszystkie – także i momenty poniżenia.

 

Apeluję o wybaczenie, bo ono jest dzisiaj i nam, i Polsce, której przyszłość musimy budować, wspólnie, ogromnie potrzebne. Ono jest niezbędne. (...)"

 

Artykuł opublikowany na stronie: http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/155667,badzmy-razem-w-sprawach-najwazniejszych.html

Proszę nakliknąć aby uzyskać powiększenie.

8.04.2016

Senat pamiętał o Ślubach Lwowskich

 

„W 360. rocznicę Ślubów Lwowskich Senat RP oddaje hołd przodkom, którzy w obliczu dramatu wojny i najazdu obcych wojsk znaleźli ratunek i nadzieję oddając się pod opiekę Matki Bożej, w krzyżu Chrystusa odnajdując odwagę i wzór w poświęceniu dla Ojczyzny” – głosi uchwała Senatu.

 

Podczas głosowania za przyjęciem uchwały opowiedziało się 81 senatorów, jeden był przeciw, a czterech wstrzymało się od głosu.

 

1 kwietnia 1656 roku w obliczu najazdu wojsk szwedzkich i rosyjskich na Rzeczpospolitą Obojga Narodów król Jan Kazimierz złożył w katedrze Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny we Lwowie śluby, będące aktem zawierzenia ojczyzny opiece Matki Bożej, którą władca ogłosił Królową Korony Polskiej. Autorem tekstu Ślubów Lwowskich był św. Andrzej Bobola.

 

„Akt zawierzenia Polski Matce Bożej miał znaczenie nie tylko dla świadków tamtych wydarzeń, ale też dla kolejnych pokoleń Polaków, którzy aż do czasów współczesnych w trudnych dla Ojczyzny momentach odwoływali się do opieki Królowej Korony Polskiej i z wiary w Jej pomoc czerpali siłę do walki o niepodległość. Dlatego też Śluby Lwowskie Jana Kazimierza uznaje się za jedno z najważniejszych dla naszej historii i samostanowienia wydarzeń religijno-politycznych” – głosi uchwała Senatu.

 

Za: niezalezna.pl

3.04.2016

 

76 lat temu, 3 kwietnia 1940 roku, NKWD rozpoczęło wywóz polskich oficerów z obozu w Kozielsku, a w następnie z obozów w Ostaszkowie i Starobielsku. Tak rozpoczęła się zbrodnia katyńska.

 

5 marca 1940 r. Biuro Polityczne KC WKP(b) podjęło uchwałę o rozstrzelaniu polskich jeńców wojennych przebywających w sowieckich obozach w Kozielsku, Starobielsku i Ostaszkowie oraz polskich więźniów przetrzymywanych przez NKWD na obszarze przedwojennych wschodnich województw Rzeczypospolitej. Pod uchwałą znalazły się m.in. podpisy Stalina, Klimenta Woroszyłowa oraz Wiaczesława Mołotowa.

 

3 kwietnia 1940 r. NKWD rozpoczęło likwidację obozu w Kozielsku, a dwa dni później obozów w Starobielsku i Ostaszkowie. Z Kozielska 4404 jeńców przewieziono do Katynia i zamordowano strzałami w tył głowy. 3896 jeńców ze Starobielska zabito w pomieszczeniach NKWD w Charkowie, a ich ciała pogrzebano na przedmieściach miasta w Piatichatkach. 6287 jeńców z Ostaszkowa rozstrzelano w gmachu NKWD w Kalininie (obecnie Twer), a pochowano w miejscowości Miednoje. Łącznie zamordowano 14 587 osób. Na mocy decyzji z 5 marca wymordowano także 7305 obywateli polskich przebywających w różnych więzieniach na terenach włączonych do Związku Sowieckiego.

 

„Z pierwszego zlecenia wykonano nr 343” – napisał w szyfrogramie szef miejscowego Zarządu NKWD Dmitrij Tokariew do zastępcy ludowego komisarza spraw wewnętrznych ZSRR Wsiewołoda Mierkułowa o rozstrzelaniu pierwszego transportu 343 jeńców wojennych z obozu w Ostaszkowie.
 
Tokariew wspominał potem: „Po raz pierwszy przywieziono 300 ludzi. Okazało się, że za dużo. Noc była krótka i trzeba  było kończyć już o świcie. Następnie zaczęto przywozić po 250”.
 
Jednym z wyróżniających się oprawców był Wasilij Błochin. Jeszcze w czasie, gdy osobiście zabijał jeńców otrzymał order Czerwonego Sztandaru. W rozkazie z 1940 roku „O nagrodach dla pracowników NKWD za skuteczne wypełnienie zadań specjalnych” czyli likwidacji 22 tysięcy Polaków nagrodzono go dodatkowym miesięcznym uposażeniem.
 
Zostali oni zamordowani strzałem w tył głowy, a następnie zakopani w ośmiu masowych grobach, w których układano kolejne warstwy z ciał. Oprócz oficerów, podoficerów oraz szeregowych Wojska Polskiego, częściowo pochodzących z rezerwy wśród których byli naukowcy, lekarze, inżynierowie, prawnicy, nauczyciele czy urzędnicy państwowi, zabito też kilkutysięczną grupę funkcjonariuszy Policji Państwowej, Korpusu Ochrony Pogranicza, Straży Granicznej i Służby Więziennej.
 
Od 1943 roku Rosjanie rozpoczęli fałszowanie i zatajanie śladów swojej zbrodni.
 
W trakcie konferencji prasowej 11 marca 2005 roku gen. Sawienkow stwierdził, że „ludobójstwo na narodzie polskim nie miało miejsca ani na poziomie państwowym, ani w sensie prawnym, i że sprawa została zamknięta jako wojskowe przestępstwo służbowe, związane z przekroczeniem uprawnień służbowych”.

 

W niedzielę ulicami Warszawy przejdzie IX Katyński Marsz Cieni. Jego uczestnicy oddadzą po raz kolejny hołd ofiarom zbrodni katyńskiej.

 

Źródło: niezalezna.p

Ostatnia aktualizacja:

 

27 czerwca 2016 roku

w rubryce:

"Terminy".

Impressum

 

POLONIK MONACHIJSKI - niezależne czasopismo służy działaniu na rzecz wzajemnego zrozumienia Niemców i Polaków. 

Die unabhängige Zeitschrift dient der Förderung deutsch-polnischer Verständigung.

 

W formie papierowej wychodzi od grudnia 1986 roku a jako witryna internetowa istnieje od 2002 roku (z przerwą w 2015 roku).

 

Wydawane jest własnym sumptem i ani nie zamieszcza reklam ani nie prowadzi z tego tytułu żadnej innej działalności zarobkowej.

 

Redagują:

Dr Jerzy Sonnewend
(redaktor naczelny)

oraz

Red. Bogdan Żurek (sekretarz redakcji)

 

Adres redakcji:

Dr Jerzy Sonnewend

Curd-Jürgens-Str. 2
D-81739 München

Tel.: +49 089 6257162

E-Mail: jerzy.sonnewend@polonikmonachijski.de

Ilość gości, którzy od 20.01.2016 roku odwiedzili tę stronę, pokazuje poniższy licznik:

Druckversion Druckversion | Sitemap
© Jerzy Sonnewend