Aktualności

22.03.2017

 

NIE ŻYJE PROF. PIOTR MAŁOSZEWSKI
(1950 - 2017)

 

Prof. dr hab. inż. Piotr Jan MAŁOSZEWSKI

 

Profesor Piotr Małoszewski pochodził z Krakowa, gdzie urodził się w roku 1950. W Niemczech przebywał od 1984 roku. Byl żonaty i miał dwoje dorosłych dzieci. Zmarł w Monachium po ciężkiej chorobie 21 marca 2017 roku.

 

Absolwent Wydziału Elektrotechniki Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie (1973). Karierę naukową rozpoczynał w tamtejszym Instytutcie Fizyki Jądrowej, by zwieńczyć ją profesurą na Uniwersytecie we Freiburgu i tytułem profesora RP.

 

Pracownik naukowy i wicedyrektor Instytutu Ekologii Wód Podziemnych w Centrum Badawczym Helmholtza w Monachium (2003-2015), a także - od listopada 2014 - profesor na Wydziale Geologii, Geofizyki i Ochrony Środowiska AGH w Krakowie.

 

Wybitny naukowiec i wykładowca, autor blisko 190 prac z zakresu hydrogeologii i hydrologii znacznikowej, które były cytowane już ponad 3000 razy.

 

Prezydent Międzynarodowej Komisji Znacznikowej w Międzynarodowej Asocjacji Nauk Hydrologicznych (IAHS).

 

Ekspert IAEA delegowany na misje naukowo-badawcze do kilkunastu krajów trzeciego świata.

 

Wykładowca na uniwersytetach w Szwajcarii, Niemczech, Kanadzie i w Polsce. Promotor 11 prac doktorskich.

 

Działacz katolicki, szczególnie zaangażowany w rozwój polskiego szkolnictwa w Niemczech. Był m.in. dyrektorem Szkoły Przedmiotów Ojczystych w polskiej parafii w Monachium. Przewodniczył Radzie Naczelnej Polskich Katolików Świeckich w Niemczech.

 

W latach 2006-2010 wiceprzewodniczący Diecezjalnej Rady Katolików Świeckich (archidiecezja Monachium-Freising), wybrany jako pierwszy cudzoziemiec na tak wysoką funkcję.

 

W 2013 r. – jako pierwszy Polak w historii – wszedł w skład Komitetu Centralnego Katolików Niemieckich.

 

Członek założyciel i wiceprzewodniczący Chrześcijańskiego Centrum Krzewienia Kultury, Tradycji i Języka Polskiego w Niemczech. Reprezentował je w Konwencie Organizacji Polskich w Niemczech, pełniąc funkcję prezydenta Konwentu.

 

Członek Bawarskiej Rady Integracyjnej (od 2011).

 

Komandor Zakonu Rycerskiego Świętego Grobu Bożego w Jerozolimie. Członek Rady Zwierzchnictwa Polskiego odpowiedzialny za współpracę międzynarodową.

 

Od 8 marca 2017 Jego Ekscelencja Komandor, Zwierzchnik Zwierzchnictwa w Polsce Zakonu Rycerskiego Świętego Grobu Bożego w Jerozolimie.

 

Kawaler Orderu Świętego Sylwestra Papieża.

Odznaczony m.in. Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą, Krzyżem Komandorskim i Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski. Wyróżniony Złotym Medalem Wspólnoty Polskiej oraz najwyższym wyróżnieniem archidiecezji Monachium-Freising – Medalem św. Korbiniana.

 

Żegnamy wielkiego Polaka, żarliwego patriotę, zasłużonego działacza polonijnego i katolickiego.

21.03.2017

 

Dziś zmarł Prof. Dr hab. Inż. Piotr Małoszewski

Profesor Piotr Małoszewski był wybitnym naukowcem, aktywnym działaczem polonijnym i katolickim. 

 

Módlmy się za Jego duszę!

17.03.2017

 

Zwrot zrabowanego obrazu
„Na przypiecku” Franciszka Mrażka

 

Obraz został zwrócony przedstawicielom Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego w dniu 14 marca w siedzibie Konsulatu Generalnego RP w Monachium.

 

Dzieło 15 marca wróciło do Polski i zostanie docelowo przekazane do Muzeum Okręgowego w Nowym Sączu. Zwrotu obrazu dokonał wnuk oficera Wehrmachtu w okupowanej Polsce, który stacjonował w 1940 r. w Pałacu Prezydenckim w Spale.

 

W styczniu 2017 r. do Ambasady RP w Berlinie zgłosił się mieszkaniec Bawarii deklarując chęć zwrotu obrazu, wywiezionego w czasie II wojny światowej przez Jego dziadka, który jako niemiecki oficer stacjonował w 1940 r. w Pałacu Prezydenckim w Spale. Dodatkowo osoba ta przekazała także fotografie żołnierzy niemieckich rezydujących w Spale, przedstawiające grabione dzieła sztuki. Analiza przedwojennych zdjęć Pałacu jednoznacznie potwierdziła, że fotografie te wykonano w rezydencji w Spale.

 

Obraz „Na przypiecku” to kameralna scena rodzajowa rozgrywająca się we wnętrzu chłopskiej chaty. Motyw ten był często powtarzany przez artystę. Przedstawia kobietę przygotowującą posiłek, której towarzyszy dziecko siedzące na przypiecku. Obraz powstał najprawdopodobniej w latach 20/30 –tych XX w.

 

Historia Pałacu w Spale sięga 1880 roku, wówczas  car Aleksander III polując w pobliskich lasach, zwrócił uwagę na małą osadę młyńską Spała, położoną pośród puszczy nad Pilicą. Powstał wtedy drewniany pałacyk projektu krakowskiego architekta Leona Mikuckiego.

 

Obok pałacyku wzniesiono wówczas koszary dla sotni kozackiej, stajnie, kasyno, domy dla gości - a następnie hotele. W 1890 roku zbudowano wieżę wodną, która do dziś dominuje nad miejscowością. Wokół pałacu carskiego urządzono park krajobrazowy projektu Waleriana Kronenberga. Sprowadzono nawet rośliny z odległych zakątków imperium.

 

W 1922 roku Spała stała się letnią rezydencją Prezydenta Rzeczypospolitej. Na miejscu koszar wzniesiono drewniany kościółek w stylu zakopiańskim, który mianowano kaplicą prezydencką pw. Matki Boskiej Królowej Korony Polski.

 

Często bywał w Spale również Ignacy Mościcki. Urządzał tu polowania na które zapraszał zagranicznych gości.

 

Podczas II wojny światowej w Spale mieściło się Naczelne Dowództwo Wojskowe "Wschód" (Oberost). W 1945 roku do miejscowości wkroczyła Armia Czerwona. Pałacyk myśliwski został obrabowany i całkowicie spalony.

 

Franciszek Mrażek urodził się 7 stycznia 1891r. w Nowym Sączu, a zmarł w 1970 r. w Limanowej. Po ukończeniu szkoły podstawowej w Limanowej przez pewien czas uczył się malarstwa w Krakowie, w pracowni Aleksandra Mroczkowskiego - ucznia Jana Matejki.

Później studiował na Akademii Sztuk Pięknych w Wiedniu, gdzie komisja musiała wysoko ocenić jego talent, ponieważ bez matury przyjęto go na studia. Malarstwa uczył się również w Monachium. Malował portrety, pejzaże, sceny rodzajowe z okolic Limanowej. Obrazy jego znajdują się w Muzeum Regionalnym Ziemi Limanowskiej w Limanowej, a także w prywatnych zbiorach. 
 
Przy okazji, obywatel niemiecki przyniósł albumy z ok. 700 zdjęciami wykonanymi podczas niemieckiej okupacji. Wśród nich są dwa zdjęcia pośmiertne majora Henryka Dobrzańskiego „Hubala”.

 

 

(Podaję za stroną internetową Konsulatu Generalnego RP w Monachium. - js, redagujący)

16.03.2017

 

Znaleziono nieznane zdjęcia majora "Hubala" 

 

Konsulat Generalny w Monachium przekazał je Instytutowi Pamięci Narodowej.

 

W albumie ze zdjęciami przekazanymi dzisiaj w konsulacie przez wnuka oficera Wehrmachtu - śp. Major H. Dobrzański „Hubal”. Poinformowaliśmy IPN. —    napisał na Twitterze Konsulat Generalny RP w Monachium.

 

Major Henryk Dobrzański ps. Hubal po klęsce kampanii wrześniowej 1939 r. nie zaniechał walki z niemieckim okupantem i powołał do życia Oddział Wydzielony Wojska Polskiego, który działał na Kielecczyźnie.

 

30 kwietnia 1940 r. poczet majora został zaskoczony w czasie leśnego biwaku przez oddziały 372. dywizji Wehrmachtu w okolicach wsi Anielin, położonej pomiędzy Inowłodzem a Studzianną. „Hubal” poległ z bronią w ręku, kula z serii z karabinu maszynowego trafiła majora prosto w serce.

 

Do dziś nie wiadomo, gdzie Niemcy pochowali majora Henryka Dobrzańskiego. 27 lutego 2016 r. na cmentarzu w Inowłodzu, przy romańskim kościele św. Idziego, Stowarzyszenie „Wizna 1939” przeprowadziło prace sondażowe mające na celu ustalenie domniemanego miejsca spoczynku ciała majora Henryka Dobrzańskiego „Hubala”.

 

Za: wpolityce.pl z 15 marca 2017

16.03.2016 

 

Nagroda dla Pani Jolanty Sularz

 

Podczas dorocznego spotkania dla Cudzoziemców, które odbyło się na zaproszenie Burmistrza Miasta Monachium, Dietera Reitera i Przewodniczącej Rady Cudzoziemców Nükhet Kivran, Pani Jolanta Sularz zakończyła swoją
6-letnią kadencję w Radzie Cudzoziemców w Monachium. Pełniła tam funkcję Przewodniczacej Komisji do spraw Kultury, Religii, Sportu i Porozumienia między Narodami.

 

Podczas spotkania wręczono Jej nagrodę Miasta Monachium "München Dankt", będącą wyrożnieniem za dzialalność społeczną i zaangażowanie w dziedzinie migracji i integracji. 

 

W spotkaniu wzięli udział przedstawiciele środowisk i organizacji polonijnych w Monachium takich jak:

 

Rady Rodziców, Szkoły Przedmiotów Ojczystych im. Jana Pawła II,

 

Rady Rodziców, Szkoły Przedmiotów Ojczystych im.bl. Michała Kozala,

 

Zespołu Pieśni i Tańca - "Krakowiak",


Klubu Sportowego SV Polonia,


Polsko Niemieckiego Stowarzyszenia Polonia e.V. ,


Agencji Rozrywkowej - "Syrenka",

 

Swoja obecnością spotkanie zaszczycił też Konsul do spraw Polonii, Pan Dr Robert Zadura.

 

Fot. Ryszard Puchyr

15.03.2017

 

Monachijska agitka

 

Towarzystwo Niemiecko-Polskie Monachium (Die Deutsch-Polnische Gesellschaft München /DPGM/) informuje, iż 27 marca w Monachium odbędzie się referat Piotra Burasa, kierownika warszawskiego biura Europejskiej Rady Stosunków Międzynarodowych (Leiter des Warschauer Büros des European Council on Foreign Relations). I dodajmy od siebie, publicysty „Gazety Wyborczej“ o wyraźnie jednostronnym spojrzeniu na temat, o którym ma mówić, a mianowicie: „Polen unter Jaroslaw Kaczynski - Nachrichten aus einem gespaltenen Land“ (czyli: „Polska pod Jarosławem Kaczyńskim – Wiadomości z podzielonego kraju“).


Organizatorem referatu i spotkania jest Bildungszentrum we współpracy z europe direct Informationszentrum für München und Oberbayern.

 

Pomijając bardzo dyskusyjny fakt jakoby za rządów Prawa i Sprawiedliwości, partii wybranej w wolnych wyborach, naruszano przepisy konstytucji, warto zadać pytanie: jak zareagowałyby władze Niemiec, gdyby w Polsce zaczeły odbywać się spotkania, referaty i dyskusje na temat łamania przez panią kanclerz prawa i konwencji międzynarodowych dotyczących przekraczania unijnych granic i przyznawania azylu?

 

(js)

10.03.2017

 

Wizytówka przywódcy UE

 

Europejscy przywódcy zadecydowali o przedłużeniu kadencji Donalda Tuska na stanowisku szefa Rady Europejskiej na kolejne 2,5 roku. Przy okazji nie obyło się bez skandalicznych uwag, na jakie pozwolił sobie przewodniczący Komisji Europejskiej Jean Claude-Juncker.

 

Donald Tusk na krótkiej konferencji prasowej zapytany przez jednego z dziennikarzy o to w jaki sposób będzie się komunikował z polskim rządem, Donald Tusk odparł, że „po polsku”.

 

Na to  Jean Claude-Juncker odpalił: "Mam nadzieję, że to język, który polski rząd zrozumie".

- Moim skromnym zdaniem nie powinno nikogo dziwić, że rząd polski chce bronić polskich intersów, no ale Jean Claude-Juncker tego nie potrafi zrozumieć i to żadnym języku.

 

A teraz przyrzyjmy się bliżej temu jegomościowi. Warto wiedzieć, kto stoi u szczytu UE. Oto cytat z wikipedii:


" (...) 7 marca 2014 na kongresie Europejskiej Partii Ludowej został oficjalnym kandydatem EPP na nowego przewodniczącego Komisji Europejskiej. 27 czerwca 2014 nominowany do objęcia tego stanowiska. 15 lipca 2014 Parlament Europejski wybrał go na ten urząd.
22 października 2014 Parlament Europejski przy 423 głosach za, 209 przeciw i 67 wstrzymujących się zaaprobował zaproponowany przez Jean-Claude’a Junckera skład Komisji Europejskiej.

 

Rozpoczął urzędowanie 1 listopada 2014. Wkrótce po objęciu funkcji media obiegła tzw. afera LuxLeaks, związana z systemem obchodzenia podatków w Luksemburgu w okresie premierostwa Jeana-Claudea Junckera.

 

Członkowie eurosceptycznej frakcji Europa Wolności i Demokracji Bezpośredniej złożyli wniosek o wotum nieufności wobec przewodniczącego KE, który został zdecydowaną większością głosów odrzucony.

 

Uwagę medialną wywołało także jego zachowanie w trakcie spotkania w Rydze z 22 maja 2015. Wówczas to doszło do incydentów m.in. z udziałem Aleksisa Tsiprasa, któremu przewodniczący KE przymierzał swój krawat, Karla-Heinza Lambertza, którego klepał po brzuchu i zwracał uwagę na jego nadwagę, Charlesa Michela, którego całował w łysinę, a także Viktora Orbána, którego określił mianem dyktatora.(...)"

(Wytłuszczenia moje - js)

 

A teraz przypomnijmy kilka szczegółów dotyczących afery 

Luxemburg Leaks lub LuxLeaks - jak kto woli.

 

W grudniu 2014 roku wyszło na jaw 28.000 stron dokumentów luksmburskiego urzędu podatkowego. Dotyczyły one spraw z okresu między 2002 a 2010 rokiem. 

Z tych poufnych dokumentów wynikało, że w przekręty finansowe uwikłane są koncerny 82 państw w tym m.in. Apple, Amazon, Heinz, Pepsi, Ikea und Deutsche Bank. Ich podatki zmniejszyły się w Luksemburgu do 1%.

 

W kwietniu i maju 2016 roku wytoczono w Luksemburgu proces przeciwko tym, którzy ujawnili te przekręty...

 

W końcu 2016 roku okazało się, że ujawnienie tych przekrętów i cały ten skandal niczego nie spowodował. Przestępstwa podatkowe jeszcze się wzmogły a ich liczba powiększyła się czterokrotnie!

 

W styczniu 2017 roku - podaję za wikipedia - poprzez działalność „German diplomatic cables“ podejrzenia te wzmogły się, jednakowoż Juncker potajemnie je zablokował.

- Oto, z kim mamy do czynienia.

 

(jsź

Pani Premier Beata Szydło

9.03.2017

 

Premier Szydło z Brukseli:
Polska nie przyjmie konkluzji ze szczytu, na którym ponownie wybrano na szefa RE Donalda Tuska.
"Szczyt nie będzie ważny".

 

Dla Polski najważniejsze są zasady i wartości nie ma takiego kompromisu, dla którego sprzedalibyśmy polski interes

 mówiła na konferencji prasowej w Brukseli premier Beata Szydło, po szczycie Rady Europejskiej, na którym Donald Tusk został wybrany po raz kolejny na szefa RE.

 

Premier rozpoczęła konferencję od podziękowań dla europosła Jacka Saryusz-Wolskiego.

 

Chcę podziękować europosłowi Jackowi Saryusz-Wolskiemu za to, że zgodził się kandydować w wyborach na szefa Rady Europejskiej, że zgodził się reprezentować Polskę, że zgodził się być kandydatem polskiego rządu. To wybitny polityk. Rada Europejska straciła okazję by mieć przewodniczącego, który mógł nas wprowadzić na tory głębokich reform i mógł przyczynić się do tego, że Rada Europejska zaczęłaby w końcu pełnić swoją rolę, czyli dbanie o interesy państw członkowskich i obywateli. (…) Saryusz-Wolski dawał gwarancje temu, że reformy mogły być przeprowadzone właśnie w takim kierunku, byśmy wprowadzili UE na nowe tory, a to potrzebne, bo UE jest w głębokim kryzysie i czas, żeby refleksja była powzięta przez instytucje, które UE zarządzają. Czas, aby politycy UE zreflektowali się, że kryzys migracyjny, finansowe, wreszcie Brexit nie wzięły się z niczego, tylko ich przyczyny legły w tym, że politycy tutaj w Brukseli przestrzegali dostrzegać interesy państw członkowskich i wreszcie europejczyków

— podkreśliła.

 

Szydło podkreśliła, że wybrano Donalda Tuska wbrew woli polskiego rządu.

 

Wybrano Donalda Tuska, który nie był naszym kandydatem. Przedstawiliśmy wiele argumentów przeciwko wyborze Donalda Tuska. (…) Po pierwsze pan Tusk nie gwarantuje neutralności. Szef Rady Europejskiej nie może opowiadać się po stronie opozycji i uderzać w demokratycznie wybrany rząd. Po drugie jeżeli kandydat nie ma wsparcia polskiego rządu, to fundamentalny powód, aby nie mógł być wybrany na funkcję, na którą pretenduje

—powiedziała, dodając:

 

Źle się stało, że ten wybór został przeprowadzony wbrew państwu, z którego pochodził kandydat. To bardzo niebezpieczny precedens. Dzisiaj ta sytuacja dotyczy Polski, ale również inne państwa mogą znaleźć się w takiej sytuacji. Polska uważa, że głos państw członkowskich Unii w fundamentalnych sprawach musi być wysłuchiwany.

 

Szydło odpowiadając na pytania dziennikarzy podkreśliła, że nie podpisze konkluzji szczytu RE.

 

Zgłosiłam iż nie będę przyjmować konkluzji z tego szczytu. Jest bardzo jasne moje stanowisko, że nie będę podpisywała konkluzji, więc szczyt nie będzie ważny. (…) Żadnego dokumentu z tego szczytu nie przyjmę. Mimo to, Donald Tusk wraz z przedstawicielami reszty 27 państ szuka rozwiązań, aby to ominąć. (…) To pokazuje, że nie tutaj żadnych zasad — zaznaczyła.

 

Dzisiejszy dzień, bardzo smutny, pokazuje, że tej refleksji, iż dzieje się coś złego w UE, u wielu polityków europejskich niestety nie widać. Jeszcze raz chciałam powiedzieć: dla Polski zasady są sprawą świętą, fundamentalną. My zasadami nie handlujemy i będziemy ich bronić nawet wtedy, kiedy będziemy sami, albo w nielicznym towarzystwie. Dzisiaj Polska pokazała, że szacunek do siebie, do innych, godność to jest to, co jest najistotniejsze i najważniejsze — podkreśliła.

 

Premier pytana jak odbiera głos oddany przez przedstawicieli Grupy Wyszehradzkiej na Donalda Tuska.

 

Żałuję, że koledzy z V4 nie dołączyli do mnie i że wybrali Donalda Tuska. Grupa Wyszehradzka ma do spełnienia dużo programów, na które się umówiliśmy dotyczących naszego regionu. Wspólnie przygotowaliśmy bardzo ważny dokument, który będzie przyjmowany w Rzymie. Został on przyjęty w Warszawie na ostatnim spotkaniu.

 

Źródło: w wpolityce.pl

Szef niemieckiej dyplomacji Sigmar Gabriel, gościł dziś w Warszawie.

9.03.2017

 

Czyżby ochłodzenie stosunków polsko-niemieckich?

Niezręczne słowa Pani kanclerz Angeli Merkel

 

Dzisiaj będziemy decydować o ponownym wyborze Donalda Tuska na przewodniczącego Rady Europejskiej na kolejne 2,5 roku” - stwierdziła rano w jednoznacznym tonie Angela Merkel. I dalej: „Postrzegam jego ponowny wybór jako oznakę stabilności dla całej UE i cieszę się na kontynuację współpracy z nim.

 

Słowa niemieckiej kanclerz specjalnie dla wPolityce.pl, za którym to portalem cytuję te słowa, skomentował minister spraw zagranicznych Witold Waszczykowski:

 

"To bardzo niezręczne sformułowanie, dlatego że na dzisiaj jest umówione spotkanie pani kanclerz z panią premier Szydło, na godzinę 15 w Brukseli. Liczyliśmy, że w trakcie tego spotkania będzie można omówić tę kwestię, ponieważ Polska kwestionuje wybór Donalda Tuska. Pani kanclerz doskonale zdaje sobie sprawę, że mamy innego kandydata, którego Polska zaproponowała oficjalnie wiele dni temu. To oznacza, że nasz ważny partner w Europie nie ma zamiaru wziąć pod uwagę naszego stanowiska. To jest sytuacja niepokojąca, bo to jest oznaka iż interesy poszczególnych państw w Unii Europejskiej nie są brane pod uwagę."


Na pytanie, czy słowa Angeli Merkel mogą być budowaniem presji na Polski rząd, minister Waszczykowski odpowiedział:

 

"Mam nadzieję, że sprawa nie jest przesądzona, i mamy szansę ją odłożyć. Dziś ta decyzja nie musi zapaść. Kadencja Tuska kończy się w końcu maja, więc jest ponad 2 miesiące czasu na rozmowy. Nie ma potrzeby podejmowania decyzji już dziś. Takie kategoryczne zdania przesądzające sprawę, płynące z ust pani Merkel, zadziwiają. Nie są potrzebne. My przekazaliśmy informację poprzez ministra spraw zagranicznych Niemiec, że jesteśmy gotowi rozmawiać. Ale by rozmawiać, potrzeba czasu."

 

Czy Polska podtrzymuje, że nie dopuści do uznania wyboru Donalda Tuska, nawet jeśli odbędzie się głosowanie?

 

"Jest to opcja. Będziemy starali się doprowadzić do odłożenia tej sprawy. Mamy oficjalnego kandydata, który powinien mieć możliwość zaprezentowania się. Jeśli ktoś podtrzyma deklarację Tuska i oficjalnie go zgłosi, bo na razie nie jest oficjalnie zgłoszony, to można porównać tych kandydatów. Niech kandydaci przedstawią swoje opinie na sposób funkcjonowania Rady Europejskiej. Te opinie powinny być wzięte pod uwagę przez Radę, i możemy za kilka, kilkanaście dni, albo za kilka tygodni, ponownie się spotkać i dokonać wyboru. Pośpiech jest niepotrzebny, jest nieuzasadniony."
 

Portal wPolityce.pl dowiedział się też z bardzo poważnych źródeł dyplomatycznych, iż Polska ma plan B na wypadek gdyby szefowie największych państw Unii Europejskiej próbowali siłowo przeforsować kandydaturę Donalda Tuska na przewodniczącego Rady Europejskiej w czasie czwartkowo-piątkowego szczytu unijnego w Brukseli.

 

W takim wypadku Polska może nie podpisać konkluzji szczytu. co w myśl unijnych przepisów oznaczałoby, że szczyt jest nieważny. 


Polską argumentację w tej sprawie precyzyjnie wyłożyła premier Beata Szydło w specjalnym liście, w którym napisała m.in.:
„Poparcie Tuska wbrew Polsce pozostaje w sprzeczności z międzyrządowym charakterem prac naszej Rady.”

 

(js)
Zdjęcie Zespół wPolityce.pl
autor: Zespół wPolityce.pl

Śmiech, to zdrowie!

Aby powiększyć, proszę nakliknąć.
Tablica upamiętniająca to wydarzenie. Aby powiększyć, proszę nakliknąć.

7.03.2017

 

7 marca 1944 roku: historia, której nie poznał świat.

 

Bezprzykładne poświęcenie Polaków i tragiczne konsekwencje, o których dziś wielu zapomina…

 

7 marca 1944 roku Niemcy odkryli na warszawskiej Ochocie bunkier „Krysia”, w którym rodzina Wolskich przez dwa lata ukrywała ok. 40 Żydów – m.in. historyka Emanuela Ringelbluma. Wszyscy – wraz z Mieczysławem Wolskim i Januszem Wysockim – zostali zamordowani kilka dni później w ruinach getta.

6.03.2017

 

Wypadek samochodowy Roberta Lewandowskiego

 

W czwartek, 2 marca w Monachium, w dzielnicy Bogenhausen w Ferrari, którym jechał Robert Lewandowski wjechał obcokrajowiec kierujący BMW M5. Winnym był kierowca BMW.

 

Do wypadku doszło, gdy kapitan reprezentacji Polski wracał z pierwszego przedpołudniowego treningu.

 

Kierownictwo FC Bayern próbowało utrzymać informacje o tym wydarzeniu w tajemnicy, ale wszystko wyszło na jaw, gdy dziennikarze zaczęli się zastanawiać, dlaczego Lewandowski nie pojawił się tego samego dnia na wieczornym treningu.

 

Niemiecka stacja Sport1 ujawniła, że po zderzeniu „Lewy” był w lekkim szoku. Ale już następnego dnia, na porannej piątkowej konferencji prasowej piłkarz miał powiedzieć:
– To nie była moja wina. Na szczęście nic nikomu się nie stało. Wszystko jest w porządku.

 

- Koszt szkód szacowany jest na kwotę 38 tysięcy euro.

 

(js)

5.03.2017

 

Dwa zwycięstwa Konrada Czerniaka

 

Wczoraj na międzynarodowym mityngu pływackim w Berlinie polski pływak Konrad Czerniak odniósł dwa zwycięstwa – na 100 m stylem motylkowym z czasem
0: 53,56 sek. oraz na 50 m stylem dowolnym z czasem
0: 22,92.

Nasz 26-letni mistrz Europy z roku 2014 dziś będzie jeszcze startował na 100 m stylem dowolnym. Trzymamy kciuki!

(js)

5.03.2017

 

Niemieckie MSZ ostrzega

 

przed zwiększonym ryzykiem zamachów terrorystycznych w Szwecji. Informację opublikowano na stronach niemieckiego ministerstwa spraw zagranicznych, poświęconej bezpieczeństwu.

 

Niemiecki MSZ w komunikacie dla podróżujących do Sztokholmu przestrzega przed korzystaniem ze środków komunikacji miejskiej i radzi, by unikać dużych zbiorowisk ludzkich. Sugeruje, by zachować szczególną ostrożność podczas świąt religijnych oraz podczas udziału w koncertach lub festiwalach.

 

A tymczasem agencje dziś podały, że: "Do piątej w tym roku strzelaniny doszło wczoraj wieczorem w Malmoe, trzecim co do wielkości mieście Szwecji. Jedna osoba nie żyje, druga została ciężko ranna (...) 

Sobotnia strzelanina to już kolejne tego typu zdarzenie w Malmoe w ostatnich miesiącach i piąte w tym roku zabójstwo z użyciem broni palnej. W styczniu po zastrzeleniu przez nieznanego sprawcę 16-letniego chłopca, który czekał na przystanku autobusowym, miała miejsce w Malmoe demonstracja przeciwko przemocy. W 2016 doszło do 11 podobnych morderstw. Większość z nich pozostaje niewyjaśniona.

Sytuacja w Malmoe jest tematem ogólnokrajowej debaty nad stanem bezpieczeństwa. Zaproponowano m.in. wprowadzenie instytucji anonimowego świadka.

Wizytujący w połowie lutego miasto szwedzki minister spraw wewnętrznych Anders Ygeman obiecał powstrzymanie fali przemocy. Zapowiedział m.in. zwiększenie policyjnego budżetu, a także zaostrzenie kar za posiadanie broni."

Łukasz Ciepliński „Pług”

1.03.2017

 

Dziś Polacy w Polsce i na całym świecie obchodzą Narodowy Dzień Pamięci „Żołnierzy Wyklętych”

 

Z tej okazji przypomnijmy choćby jednego z tych Żołnierzy oraz to, co pisał w grypsach do swej Żony i Syna.

 

Na przełomie listopada i grudnia 1947 r. UB aresztowało prawie wszystkich członków kierownictwa WiN, w tym Łukasza Cieplińskiego. W niektórych okresach śledztwa Ciepliński był torturowany tak okrutnie, że na przesłuchanie wnoszono go na kocu. W następstwie bicia ogłuchł na jedno ucho. 14 X 1950 r. sąd skazał Cieplińskiego „na pięciokrotną karę śmierci, utratę praw publicznych i obywatelskich praw honorowych na zawsze oraz przepadek całego mienia”.

 

Sąd wyższej instancji 16 XII 1950 r. utrzymał wyrok w mocy, zaś prezydent Bierut decyzją z 20 II 1951 r. nie skorzystał z prawa łaski. Wyrok na Cieplińskim i jego towarzyszach z IV ZG WiN wykonano 1 III 1951 r. strzałem w tył głowy (katyńskim). Miejsce jego pochówku do dziś pozostaje nieznane.

 

Po Łukaszu Cieplińskim pozostała niewielka ilość pamiątek. Do najbardziej wzruszających należą grypsy – listy do rodziny pisane w tajemnicy przed władzami więziennymi. Przez okres rządów komunistycznych w Polsce był bohaterem zapomnianym, „żołnierzem wyklętym”, o którym mówić zakazano. 3 maja 2007 r. Prezydent RP Lech Kaczyński odznaczył pośmiertnie ppłk. Łukasza Cieplińskiego najwyższym polskim odznaczeniem – Orderem Orła Białego.

 

Grypsy Łukasza Cieplińskiego do Żony i Syna zza krat.
Słowa, które kruszą mury
.

 

Wymodlony, wymarzony i kochany mój synku. Piszę do Ciebie po raz pierwszy i ostatni. W tych dniach bowiem mam być zamordowany. Chciałem być Tobie ojcem i przyjacielem. Bawić się z Tobą i służyć radą i doświadczeniem w kształtowaniu twego umysłu i charakteru. Niestety okrutny los zabiera mnie przedwcześnie a Ciebie zostawia sierotą. Dlatego piszę i płaczę… – pisał do rodziny Łukasz Ciepliński „Pług”.

 

Wisiu, siedzę w celi śmierci. Śmierci nie boję się zupełnie. Żal mi tylko Was, sieroty moje najdroższe (…). Wiem, że myślą, sercem i modlitwą jesteś stale przy mnie. ODCZUWAM TO. Widzę wówczas Twoją zbolałą buzię na procesie. Ty znasz mnie najlepiej, dlatego musiałaś boleć słysząc te kłamliwe, prowokacyjne i krzywdzące mnie zarzuty. Bądź Wisiu dzielna. Przejdź nad cierpieniem z godnością i spokojem i wiarą w sprawiedliwość Bożą. Tylko nam ona została. Cel Twój i zadanie to Andrzejek i wierzę, że go wychowasz na człowieka, na Polaka i na katolika, że przekażesz mu swoje wartości duchowe i silnie zwiążesz ze mną i ideą, dla której żyłem.

 

Widzisz Synku – z Mamusią modliliśmy się zawsze, byś wyrósł ku chwale idei Chrystusowej, na pożytek Ojczyźnie i nam na pociechę. Chciałem służyć Tobie swoim doświadczeniem. Niestety to może moje ostatnie do Ciebie słowa. W tych dniach mam zostać zamordowany przez komunistów za realizowanie ideałów, które Tobie w testamencie przekazuję. O moim życiu powie Tobie Mamusia, która zna mnie najlepiej. W tej ciężkiej dla mnie godzinie życia świadomość, że ofiara moja nie pójdzie na marne, że niespełnione sny i marzenia nie zamknie nieznana mogiła, ale że będziesz je realizował Ty, jest dla mnie wielkim szczęściem. Będę umierał w wierze, że nie zawiedziesz nadziei w Tobie pokładanych. Do serca Cię tulę i błogosławię. Bóg z Tobą.

 

Andrzejku! Wymodlony, wymarzony i kochany mój synku. Piszę do Ciebie po raz pierwszy i ostatni. W tych dniach bowiem mam być zamordowany. Chciałem być Tobie ojcem i przyjacielem. Bawić się z Tobą i służyć radą i doświadczeniem w kształtowaniu twego umysłu i charakteru. Niestety okrutny los zabiera mnie przedwcześnie a Ciebie zostawia sierotą. Dlatego piszę i płaczę. Ja odchodzę – Ty zostajesz by w czyn wprowadzać idee ojca. – Andrzejku: celami Twego życia to:

a) służba dobru, prawdzie i sprawiedliwości oraz walka ze złem.
b) dążenie do rozwiązywania bieżących problemów – na zasadach idei Chrystusowej. W tym celu realizować jej w życiu i wprowadzać w czyn.
c) służba ojczyźnie i narod[o]wi polskiemu [fragment nieczytelny]. Naród polski [fragment nieczytelny] i wolność.

 

Dobrobyt i szczęście. Świat zapadł się [w] nienawiści, brudzie i złej woli. Potrzeba nowych myśli i właściwego rozwiązania, którą Chrystusowa Idea. Miłość i szczęście dostosować do potrzeb XX wieku. Trzeba potrzeby powyższe rozwiązywać w myśl danych zasad. Zasad, których istota często nie jest właściwie rozumiana przez nas.

 

Andrzejku! Pamiętaj, że istnieją tylko trzy świętości: Bóg, Ojczyzna i Matka.

 

Andrzejku! W trakcie okupacji niemieckiej dowodziłem inspektoratem rzeszowskim. Podlegało mi około 20 000 ludzi. Wielu z nich zginęło w walce o Polskę i o duszę Narodu Polskiego, wielu jest mordowanych obecnie. W pracy i walce widziałem tak wielkie umiłowanie Ojczyzny, bohaterstwo i bezgraniczne poświęcenie i oddanie Sprawie, że ze wzruszeniem myślę o nich i Bogu dziękuję, że pozwolił dowodzić mi synami bohaterskiej ziemi Rzeszowskiej. Chciałem opisać ich sylwetki i czyny, by nie poszły w zapomnienie i przekazać je historii. Ponieważ nie będę już mógł tego zrobić, na Ciebie spada ten obowiązek.

 

Cieszę się, że doczekałem dnia dzisiejszego i miesiąca Matki Bożej. Wierzę, że gdy mnie w nim zamordują, zabierze moją duszę Królowa Polski do swych niebieskich hufców – bym mógł Jej dalej służyć i bezpośrednio meldować o tragedii mordowanego przez jednych, opuszczonego przez pozostałych Narodu Polskiego.

 

Do Braci! Walczyliśmy wszyscy za Polskę. Dzisiaj umierał będę za Nią. Zostaje Andrzejek. To nasza krew i Wasz Syn, Wy – jego ojcowie. Musicie zastąpić mnie dziecku. Zrobili ze mnie zbrodniarza. Prawda jednak wkrótce zwycięży. Nad światem zapanuje idea Chrystusowa, Polska niepodległość odzyska – a człowiek pohańbioną godność ludzką – odzyska. Żegnam Was i przez Was Wasze Żony.

 

Ból spędza sen z oczu, mózg szarpie i siły,
– czy sny niespełnione powstaną z mogiły
– czy drogiej idei dni wstaną mocarne
– czy nasze ofiary nie pójdą na marne.

 

Wierzę – nie pójdą, sny wstaną, syn zastąpi ojca (…). Wierzę bardziej niż kiedykolwiek, że Chrystus zwycięży, Polska niepodległość odzyska, a pohańbiona godność ludzka zostanie przywrócona.

 

Andrzejku! Ażeby nie zmarnować życia, ażeby wziąć czynny udział w dokonywujących się procesa[ch] i wnieść w życie pozytywne i twórcze wartości musisz starać się zająć odpowiednie stanowisko społeczne.Celem tego nie mogą być osobiste ambicje, ale świadomość i wiara w ideały, które Tobie mają przyświecać. – Droga do tego prowadzi przez wartości charakteru i umysłu. Przez głęboką wiarę w słuszność celów [wyraz nieczytelny]. – Pamiętaj, że o wartości człowieka stanowi w pierwszym rzędzie jego charakter.

 

Musisz go szkolić drogą różnych wyrzeczeń. Silna wola, pracowitość, odwaga, inicjatywa, prawdomówność, godność osobista, narodowa i ludzka – oto elementy na które zwrócić musisz specjalną uwagę. Bez silnego charakteru nie osiągniesz żadnego celu. W połowie drogi połamią Cię przeciwności. [fragment nieczytelny] Nie wolno Tobie marnować czasu na głupstwa [fragment nieczytelny] w kraju, wyjed[ź] na zachód celem pogłębienia działu który sobie obierzesz. Wybierz zawód, który będzie Tobie najbardziej odpowiadał, a w którym będziesz mógł najbardziej pozytywnie pracować na chwałę Boga, na pożytek ojczyźnie i pociechę Matce. Na zachodzie zwracaj uwagę na zagadnienia filozoficzne, gospodarcze, społeczne i polityczne. Z języków wybierz angielski. – Musisz poznać również łacinę, celem zapoznania kultury klasycznej, – odbijającej tak bardzo [brak grypsu]

[fragment nieczytelny] pokrzywdzonym.

 

Pamiętaj, że środki materialne, pienią[dze] odgrywają dużą rolę, nigdy jednak nie mogą być Twoim celem.- Bądź posłuszny i kochaj Mamusię za siebie i za mnie. Pamiętaj, że jest to jedyna istota, która żyje Twoim szczęściem i zawsze Ciebie zrozumie i nigdy nie opuści w potrzebie.

 

Świętości moje ukochane! Czem bardziej zbliżam się końca, tem jesteście mi drożsi i bliżsi. O Was myślę i śnię, z Andrzejkiem się bawię i z Tobą rozmawiam. Widzę piętrzące się przed Wami trudności, które jak zwykle pokonałbym błyskawicznie. Niestety dzisiaj w niczym Wam pomóc nie mogę. To mnie bardzo boli. Okres do wyzwolenia z niewoli będzie dla Was ciężki. Powrót do Rz[eszowa] słuszny. Rodzina i dobrzy ludzie, o ile w ogóle tacy jeszcze istnieją – w tej dobie panowania szatana – pomogą Wa[m] przetrwać. Po wyzwoleniu na pewno otrzymasz stałą pomoc. Miejsce zamieszkania zamień na Kraków, Warszawę lub Poznań. W zależności od miejsca studiów i pracy Andrz[ejka].

 

Andrzejka proszę by Mamusię słucha[ł] był dla niej dobry, kochał za siebie i za mnie. Miej zawsze Matkę przy sobie. Mieszkajcie razem. W momentach przełomowych i trudnych decyzji – zaciągaj zawsze jej rady. Pamiętaj że jest to jedyna Istota, któr[a] zawsze Ciebie zrozumie i pragnie Twego szczęścia.

 

Bądź Polakiem, to znaczy całe zdolności zużyj dla dobra Polski i wszystkich Polaków [fragment nieczytelny] Bądź katolikiem, to znaczy pragni[j] poznać Wolę Bożą, przyjmij ją za swoją i realizuj w życiu. Katoli[k] to nie niedołęga, ale zdolny przedsiębiorczy, służący dobru i walczący ze złem. Przez wyks[z]tałcenie umysłu i charakteru osiągnąć musisz odpowiednie stanowisko społeczne – by cele te móc realizować.

Łukasz.

 

Jeden z ostatnich grypsów przed śmiercią:

 

Odbiorą mi tylko życie. A to nie najważniejsze. Cieszę się, że będę zamordowany jako katolik za wiarę świętą, jako Polak za Polskę niepodległą i szczęśliwą, jako człowiek za prawdę i sprawiedliwość. Wierzę dziś bardziej niż kiedykolwiek, że idea Chrystusowa zwycięży i Polska niepodległość odzyska, a pohańbiona godność ludzka zostanie przywrócona. To moja wiara i moje wielkie szczęście. Gdybyś odnalazł moją mogiłę, to na niej możesz te słowa napisać. Żegnaj mój ukochany. Całuję i do serca tulę. Błogosławię i Królowej Polski oddaję. Ojciec.

 

Swe grypsy Łukasz Ciepliński pisał ołówkiem chemicznym na dwóch stronach bibułki, którą skręcał i wciskał w szwy chusteczek sporządzanych z więziennego prześcieradła.

Z celi wynosił je współwięzień skazany na dożywocie. Chusteczki trafiły do adresatów i dziś są najcenniejszą pamiątką rodziny. Były przechowywane w Anglii i dopiero
w 2005 r. wróciły do Polski.

Materiały pochodzą ze strony: https://pl.wikipedia.org/wiki/%C5%81ukasz_Ciepli%C5%84ski   oraz linków tam zamieszczonych.

 

Data wykonania wyroku śmierci na Łukaszu Cieplińskim w dniu 1 marca 1951 r. została uznana za datę obchodów Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych.

28.02.2017

 

Kolejna podwyżka na autostradzie A2!
 

Za przejazd od granicy z Niemcami do węzła Stryków i z powrotem zapłacimy tyle, ile w Szwajcarii za całoroczną winietę!
 
Kontrolowana przez rodzinę Kulczyków spółka Autostrada Wielkopolska ogłosiła kolejną podwyżkę opłat za przejazd administrowanymi przez siebie odcinkami A2. Począwszy od 1 marca łączny koszt podróży autostradą ze Świecka (granica z Niemcami) do węzła Stryków (pod Łodzią) będzie wynosił 84,90 zł. W dwie strony będzie to już prawie 170 zł.

Za równowartość takiej kwoty w Szwajcarii można kupić roczną winietę na nielimitowane przejazdy wszystkimi autostradami i drogami szybkiego ruchu...

27.02.2017

Pożegnanie karnawału

 

25 lutego 2017 roku Polonia Monachijska pożegnała karnawał na zabawie zorganizowanej przez Agencję artystyczną „Syrenka”, kierowaną przez Panią Barbarę Grabowską. Poniżej kilka fotek z tej imprezy. Ich autorem jest Pan Grzegorz Wac-Wenzel.

23.02.2017

 

Kilka słów podsumowania
53. Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa

 

Wewnątrz Unii Europejskiej istnieją dwa rodzaje krajów członkowskich - małe kraje członkowskie oraz te, które jeszcze nie uświadomiły sobie, że są małymi krajami członkowskimi." – to zdanie wypowiedział kontrowersyjny w swych wypowiedziach wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej, Frans Timmermans.

 

Urzędnik z Brukseli miał chyba na myśli to, iż nadeszła pora na uświadomienie sobie przez państwa europejskie obecnych realiów i zwarcie szeregów w celu zwiększenia swego znaczenia międzynarodowego. Ale będzie pewnie bardzo ciężko, skoro on sam w dyskusjach (patrz spięcie z Panem Ministrem Waszczykowskim) też wcale o to nie dba.

 

Podczas trzech dni dyskusji w Monachium myślą przewodnią było to, o czym wszyscy wiedzą — sprawiedliwy podział wydatków na obronę. Reszta, to raczej  ogólnorozwojowe dyrdymały.

 

(js)

17.02.2017

 

53. Monachijska Konferencja Bezpieczeństwa

 

Dziś rozpoczęła się 53. Monachijska Konferencja Bezpieczeństwa (MSC). Jest to od ponad 50 lat jedno z najważniejszych spotkań polityków i ekspertów bezpieczeństwa na świecie.

 

Polskę reprezentować będzie Prezydent Andrzej Duda. Amerykanów reprezentować będą wiceprezydent USA Mike Pence i sekretarz obrony James Mattis a Rosję minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow.

 

W sumie na spotkanie przybędzie ponad 30 przywódców państw i rządów, a także ponad 80 ministrów spraw zagranicznych i obrony narodowej. W konferencji udział wezmą też m.in. sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg, szefowa unijnej dyplomacji Federica Mogherini oraz kanclerz Niemiec, Angela Merkel.

 

Szczegóły na temat konferencji znaleźć można na stronie:

www.securityconference.de.

 

Publikacja Munich Security Report 2017 na 90 stronach
daje wgląd w ogniska konfliktów na świecie. Jej autorzy mówią o wyzwaniach, które mogą położyć kres porządkowi świata panującemu po zakończeniu II wojny światowej. Wskazują przy tym nie tylko na kruszenie się dawnych sojuszów i konflikty z międzynarodowym udziałem, ale też na konflikty w łonie poszczególnych państw, przede wszystkich państw demokratycznych.

 

Autorzy tego raportu nie sformułowali odpowiedzi. Te ma omówić Monachijska Konferencja w dniach od 17 do 19 lutego 2017, czyli niedzieli.
 

Wolfgang Ischinger, szef Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa oczekuje od jej uczestników jednego:
– Mam nadzieję, że nie będziemy owijali w bawełnę i otwarcie i szczerze rozmawiali zarówno na temat naszej różnicy zdań, jak i naszych wspólnych interesów i wartości.

 

Munich Security Report 2017 do ściągnięcia poniżej:

Munich Security Report 2017
MunichSecurityReport2017.pdf
PDF-Dokument [3.1 MB]

14.02.2017

 

75. rocznica powstania Armii Krajowej, największego wojska działającego w okupowanej Europie.

 

75 lat temu, 14 lutego 1942 r. Naczelny Wódz gen. Władysław Sikorski wydał rozkaz o przekształceniu Związku Walki Zbrojnej w Armię Krajową. 
AK jest uważana za największe i najlepiej zorganizowane podziemne wojsko działające w okupowanej Europie.

Dziś w Polsce i poza jej granicami oddano hołd jej żołnierzom.

 

Wanda - sanitariuszka Powstania Warszawskiego, uszanował ją wróg okaleczyli kaci...

 

Sanitariuszki Powstania Warszawskiego - bohaterskie dziewczyny, powstało o nich wiele piosenek i filmów. Napisano na ich temat wiele opowiadań nakręcono filmy. Oto jedno z opowiadań, zasłyszanych osobiście, o tych co się kulom nie kłaniały.

 

Spotkanie

W uroczym domku pod Bydgoszczą, gdzie wynajmowała skromny pokój, w upalny, sierpniowy dzień, pod koniec lat 60 tych XX wieku ,przywitała mnie na wózku inwalidzkim pani, z widoczną szramą na prawym policzku i wesołych, pełnych życia, niebieskich oczach. Uściskała mnie wówczas mocno na powitanie. A przy smacznym, drożdżowym placku mojej babci, opowiedziała tę niesamowitą historię swego życia, którą teraz opowiem.

 

Wojna i konspiracyjna walka

Wanda, tak miała na imię bohaterka tej opowieści, przyjaciółka mojej babci, była córką przedwojennego plutonowego zawodowego, który był podkomendnym mego dziadka – rotmistrza kawalerii. Byli oni przyjaciółmi, razem walczyli pod Krojantami i Bzurą, razem bronili Warszawy, później uczestniczyli w tworzeniu struktur AK. Walczyli w Powstaniu Warszawskim, później w partyzantce antykomunistycznego podziemia.

 

Gdy wybuchło Powstanie Warszawskie, Wanda miała prawie 15 lat. W jej rodzinnym domu  panował patriotyczny nastrój. W czasie okupacji należała, jak wiele jej rówieśniczek, do harcerstwa podziemnego, tam przeszła kurs sanitarny. Była piękną, czarnowłosą, wysoką dziewczyną, o niebieskich oczach. Koledzy z plutonu AK podkochiwali się w tej wrażliwej i pięknej dziewczynie.

 

Wybuch Powstania Warszawskiego, 1 sierpnia 1944 r., zastaje ją w punkcie koncentracji swego oddziału na Starym Mieście w Warszawie. Dostaje ona przydział do punktu sanitarnego.

 

W punkcie sanitarnym, jak opowiadała, operacje i zabiegi odbywały się 24 godziny na dobę. „Wszystko robiliśmy bez środków znieczulających, na żywca, więc pacjenci strasznie krzyczeli. Widziałam jak ludzie umierali, cierpieli z powodu urwanej ręki, nie mogli złapać tchu, ranni w płuca". – tak wspominała te chwile ze łzami w oczach.

 

Dokładnie pamiętała, jak wynikało z jej opowiadania, zajęcie Starego Miasta przez Niemców. W tym czasie, zajmowała się ciężko rannymi w punkcie sanitarnym, który mieścił się w piwnicy zbombardowanego dużego domu.

 

Wokół, walki trwały cały czas. W czasie doprowadzenia kolejnych rannych żołnierzy AK do punktu sanitarnego, zobaczyła ciężko rannego młodego SS – mana, który prosił ją o pomoc - czując zbliżającą się niechybnie śmierć.

 

Pomogła rannemu Niemcowi zabierając go na powstańczy punkt sanitarny.

 

Nie pokłoniła się śmierci. Niemcy darowali jej życie. Zakatowali ją oprawcy z UB

W pewnym momencie usłyszała, jak wspominała, niemieckie głosy. Pierwsze, o co zapytali Wandę Niemcy wchodząc do punktu sanitarnego, to "czy leżą tu jacyś Niemcy". Wówczas odezwał się ranny SS-man.  Niemcy odpowiedzieli, żeby nie strzelać i że bardzo dobrze się nim opiekowaliśmy. „Wtedy uzbrojony po zęby SS-man - na szyi miał  naboje, granaty w ręku - podszedł do mnie, chwycił w ramię i powiedział, żeby się nie bała, bo ze względu na to, że opiekowałyśmy się jego rodakami, nie wrzuci do środka granatów" - wspomina sanitariuszka.

 

W ten sposób uratowała życie swoje jak i 15 rannych żołnierzy AK. Dostają się oni do niewoli. Przeżyli wojnę.

 

W 1950 r. zostaje aresztowana jako „element wywrotowy i klasowo obcy”. Wówczas, po ukończeniu matury, pracowała przed aresztowaniem w magistracie jednego z miast na tzw. terenach wyzwolonych.

 

W katowniach UB, zamknięta w piwnicy pełnej lodowatej wody sięgającej do pasa, była bita kilka razy dziennie.

 

Oprawcy wyrywają jej paznokcie i wbijają bagnet w policzek, domagając się informacji o żołnierzach AK, walczących na barykadach Warszawy. Wanda milczy przypłacając zdrowiem. Traci  na chwilę wzrok. Oprawcy wyłamują jej nogę, bijąc kołkiem po kolanie przez 4 godziny bez przerwy.

 

W ranę wdaje się gangrena. Noga zostaje amputowana.

 

Zeszpeconą kalekę oprawcy komunistyczni spod znaku UB wypuszczają na wolność, wsadzają do pociągu i każą jechać do…Niemiec.

 

Sponiewierana fizycznie, upodlona psychicznie, trafia do wrogiego sobie kraju. Tam zaopiekowali się nią polscy żołnierze, służący w Amerykańskiej Armii.

 

Niestety odniesione rany i załamanie psychiczne doprowadza do bardzo poważnych komplikacji wewnętrznych. Dni Wandy są, według lekarzy, już policzone. Przed śmiercią, opowiada swoją historię dziennikarzowi wojskowemu, ten publikuje jej fotografie i wspomnienia w prasie.

 

Wróg ratuje jej życie

Do szpitala, gdzie przebywa Wanda, zgłasza się znany chirurg Niemiec. Zabiera Wandę do swojej prywatnej kliniki i poddaje intensywnemu leczeniu. Tam, okazuje się, że ten lekarz spłaca swój dług gdyż to on, jak się okazało, był tym uratowanym SS – manem w 1944 r. w Warszawie przez Wandę.

 

Podleczona w latach 60 tych XX wieku, wraca do Polski, do swojej ojczyzny.

 

Władze komunistyczne odmawiają jej renty. Pozostaje bez środków do życia. Śpi w piwnicach, wyjada resztki ze śmietników. Pomaga je środowisko byłych żołnierzy AK dając żywność i schronienie. „Nie chciała być ciężarem” - jak mówiła, płącząc. „Dla Polski walczyłam, w Polsce umrę” i powoli umierała, a życie w niej się ledwo tliło.

 

Środowisko byłych żołnierzy AK, w Stanach Zjednoczonych, finansuje jej wyjazd na stałe do USA. Tam jest leczona, otrzymuje rentę, ufundowaną przez byłych żołnierzy AK. Zdrowieje.

 

O Polsce nie zapomina, odwiedzając rodzinne strony i stąd moje spotkanie z ta niesamowitą bohaterką.

 

Zakończenie

Wanda sanitariuszka, Powstaniec Warszawski, bohaterka i żołnierz AK, umiera w latach 80-tych XX wieku,

w otoczeniu swoich kolegów z czasów Powstania Warszawskiego, na obcej ziemi w USA. Tam jest jej skromny grób i napis na nim "Wanda, sanitariuszka Powstania Warszawskiego".

 

Cześć jej pamięci, Chwała bohaterom. Zapamiętajcie.

 

Źródło:
http://dziennikarstwoobywatelskie.salon24.pl/695524,wanda-sanitariuszka-powstania-warszawskiego-uszanowal-ja-wrog-okaleczyli-kaci

10.02.2017

 

Ten tekst trzeba przeczytać!

 

„Gość niedzielny“ (1/2017) opublikował wywiad Bogumiła Łozińskiego z dr Moniką Gabrielą Bartoszewicz, ekspertem od spraw bezpieczeństwa i terroryzmu międzynarodowego. Tekst nosi tytuł Islam sięga po przemoc a poniżej publikuję obszerne fragmenty tego wywiadu.

 

(js)
(Zmiana koloru czcionki pochodzi ode mnie.)

 

Bogumił Łoziński:
W minionym roku nastąpiło w Europie nasilenie zamachów terrorystycznych. Jesteśmy bezradni wobec terroryzmu?

 

Dr Monika Gabriela Bartoszewicz:
(...)  w Europie to zjawisko traktuje się jak przestępstwo. Takie samo jak okradzenie banku czy zamordowanie kogoś na tle rabunkowym. Walka z takimi zbrodniami polega na prewencji, uniemożliwianiu ich popełniania i działaniu sprawnego wymiaru sprawiedliwości.

Tymczasem w USA terroryzm jest traktowany jak wojna. Stąd po 11 września 2001 r. Stany Zjednoczone dokonały inwazji na Irak, wkroczyły do Afganistanu. To jest doktryna Busha – uderzania, zanim nastąpi atak.

 

W Europie nie możemy jej zastosować ze względu na inne traktowanie terroryzmu.

 

Jest jeszcze trzecie, lewicowe podejście, diagnozujące terroryzm jako chorobę, której przyczyną może być bieda, marginalizacja itp. Prowadzi do postrzegania terrorystów jako nieszczęśliwych, biednych ludzi, których trzeba uszczęśliwić, na przykład dając im pracę.

 

Taka postawa jest błędna. Liczne badania pokazują, że terroryści wcale nie są najbiedniejsi, wywodzą się z klasy średniej i wyższej, są dobrze wykształconymi ludźmi.

 

Kim są terroryści w Europie?

 

(...) Zdecydowaną większość zamachów, udanych i nieudanych (tych ostatnich było na terenie UE w 2015 r. ponad 200), przeprowadzają ludzie powiązani z tzw. ideologią dżihadystyczną. To jest określenie używane w mowie poprawności politycznej, oznaczające wynaturzony islam albo wręcz coś, co z islamem nie ma nic wspólnego.

 

Tymczasem dla terrorystów, ludzi sympatyzujących z nimi czy powiązanych z Państwem Islamskim zamachy są radykalizmem w klasycznym rozumieniu tego słowa, czyli powrotem do korzeni islamu, do nauki Mahometa.

Terror nie jest wynaturzeniem islamu, lecz elementem istoty tej religii?

 

Buddyści, hinduiści, chrześcijanie i żydzi nie wytworzyli ugrupowań, które odwoływałyby się do świętych tekstów i wykorzystywały je do celów politycznych, a muzułmanie tak. Islam nie jest tylko projektem religijnym, ale także społecznym, ekonomicznym, politycznym, a więc totalnym.

 

W tekstach Mahometa są wezwania do szerzenia islamu przemocą?

 

W Koranie są wersety z Mekki oraz z Medyny. Mekkańskie pochodzą z pierwszych dziesięciu lat działalności Mahometa jako proroka. Wzywają one do współpracy, pokoju itp. Mahomet nauczał wówczas słowem oraz przykładem i nie odniósł sukcesów, w tym czasie przekonał do nowej religii zaledwie około 150 osób. To zmieniło się radykalnie po jego ucieczce do Medyny i ustanowieniu pierwszego państwa islamskiego. W wersetach z tego okresu jest już nawoływanie, aby z niewiernymi się nie przyjaźnić, lecz ich zwalczać, używając przemocy.

 

Ci, którzy teraz odwołują się do Koranu, znajdą tam potwierdzenie, że dla osiągnięcia celu można przelewać krew niewiernych. Przywołują „werset miecza”, który m.in. mówi: „Po upływie świętych miesięcy zabijajcie niewiernych wszędzie, gdzie ich napotkacie, bierzcie ich w niewolę, oblegajcie im miasta, ze wszystkich stron stawcie na nich zasadzki. Jeżeli się nawrócą i odprawiać będą modlitwy, zapłacić powinni haracz święty: zostawcie ich w pokoju”.

 

Teza, że islam to terroryzm, jest więc uprawniona?

 

Nie stawiałabym znaku równości, bo religia to szersze zjawisko. Jednak na pewno można powiedzieć, że islam sięga po przemoc. Ona od początku jest wpisana w filozofię podbojów prowadzonych przez muzułmanów. Są w tej religii nurty pokojowe, tyle że zwolennicy stosowania terroru, powrotu do korzeni, twierdzą, że to jest coś, co narosło i stanowi odejście od istoty islamu.

 

Muzułmanie przybywają na nasz kontynent od lat 50. ub. wieku. Dlaczego teraz nastąpiła ich radykalizacja?

 

Ten problem narastał latami. Jak w soczewce widać to na przykładzie Niemiec. Pierwsza migracja miała mieć charakter ekonomiczny i czasowy. W Niemczech mówiono na nich gastarbeiterzy – pracownicy gościnni, ponieważ przybywali tam w latach 60. i 70., aby pomóc w gospodarce. Tysiące młodych Turków osiedlano w jednym miejscu, bo mieli być tylko czasowo.

 

Okazało się, że nie odnajdywali się w społeczeństwie, więc pozwolono im sprowadzać rodziny. Żyli w swoich enklawach. W nich urodziło się drugie pokolenie. O ile pierwsze nie było zbyt religijne, raczej dążyło do życia świeckiego, o tyle drugie i teraz trzecie do religii wróciło. Okazało się bowiem, że te świeckie utopie, w które wierzyli ich rodzice, są niewiarygodne. Religia raju konsumpcji, postchrześcijańskie świeckie państwo tak naprawdę nie ma im nic do zaoferowania, więc szukają sensu w islamie.

 

A ten oferuje bardzo jasny kodeks życia, wskazujący, co jest dozwolone, a co zabronione.

 

Najnowsze badania w Wielkiej Brytanii pokazują, że liczba osób praktykujących islam wzrosła w ostatnich latach
o 73 proc. Praktykujących chrześcijan jest na Wyspach około miliona.

 

W Europie chrześcijaństwo wymiera, a islam jest coraz silniejszy. Do tego dochodzi zjawisko nawracania się na islam młodych Europejczyków. Nie tylko z powodów religijnych. Na przykład w klasach szkolnych często są mniejszością, więc aby przynależeć do grupy, przyjmują islam. Oczywiście olbrzymi wpływ na rozwój islamskiego radykalizmu ma obecnie fala muzułmańskich imigrantów.

 

Co chcą osiągnąć muzułmanie przez zamachy terrorystyczne?

 

Dla radykalnego islamu Europa to gnijące ciało, którego nie da się uratować, więc należy je wypalić. Z badań z 2015 r. wynika, że 45 proc. brytyjskich muzułmanów uważa, iż duchowni nawołujący do przemocy stanowią główny nurt islamu. Jeden na trzech nie poinformowałby policji, służb specjalnych o tym, że ktoś z jego znajomych czy rodziny ma powiązania z organizacjami terrorystycznymi.

 

W Europie zaczyna dominować radykalny nurt islamu, który chce rozprzestrzeniać szariat, czyli prawo Boże.

 

Czeka nas w Europie kalifat?

 

W wielu państwach europejskich wprost mówi się, że muzułmanie powinni mieć prawo do rządzenia się własnym kodeksem. Niedawno w Wielkiej Brytanii odbyła się manifestacja, która domagała się ustanowienia w tym kraju kalifatu, czyli stref niepodlegających prawodawstwu brytyjskiemu.

 

Takich prób islamizacji w wymiarze religijnym czy kulturowym jest coraz więcej. We Francji oficjalne raporty policji pokazują, że już istnieją takie strefy, a w Szwecji jest ich 53.

 

Jedna z gazet w Holandii zamieściła wypowiedź muzułmanki żyjącej w takiej enklawie. Powiedziała, że oni są u siebie i chcą żyć według swoich zasad. To jest prawda, bo urodzili się i wychowali w Europie. Powołała się przy tym na dominującą na naszym kontynencie doktrynę pluralizmu, która daje im do tego prawo.

 

Według mnie radykalny islam, obok zamachów, prowadzi też wojnę hybrydową. Swoje cele polityczne realizuje w ramach demokratycznych zasad. Gdy muzułmanie zdobędą większość, to narzucą swój sposób życia innym, w tym szariat.

 

Europa może się temu przeciwstawić?

 

Kryzys imigracyjny pokazał, że Unia Europejska nie jest w stanie zabezpieczyć swoich zewnętrznych granic ani zapanować nad przepływem ludzi wewnątrz Unii.

 

Zamachowcy nie mają problemu, aby przemieszczać się tam, gdzie chcą. Jest ich zbyt dużo, aby można było nad nimi skutecznie zapanować.

 

W samej Francji podejrzanych o związki z terroryzmem jest 15 tys. osób, ich nie da się monitorować.

 

W ubiegłym roku w Niemczech „zagubiło się” 130 tys. imigrantów, nie wiadomo, gdzie są.

 

Do tego między krajami unijnymi nie ma wymiany informacji o zamachowcach.

 

W zeszłym roku nastolatek z Afganistanu zgwałcił i zabił 19-letnią córkę unijnego urzędnika Marię Ladenburger, która pracowała jako wolontariuszka w ośrodku dla migrantów we Fryburgu. Okazało się, że jej morderca odsiadywał wcześniej wyrok w Grecji za przestępstwo na tle seksualnym. Gdy przyjechał do Niemiec, nikt nie wiedział o jego przeszłości.

 

Czy radykalizm islamski może doprowadzić do gwałtownych reakcji ze strony Europejczyków?

 

Mam obawy, że tak się stanie. Są już incydenty, które wskazują, że coraz częściej będziemy sięgać po przemoc. W ubiegłym roku w Niemczech podpalono setki ośrodków dla uchodźców.

 

W Europie nastąpił gwałtowny wzrost liczby podań o zezwolenie na posiadanie broni. To jest związane także z kryzysem państwa. Europejczycy nabierają przekonania, że państwo nie jest im w stanie zapewnić bezpieczeństwa, więc biorą sprawy we własne ręce. Choć politycy wciąż głoszą ideologię, że imigracja jest słuszna i potrzebna, pojawiają się nowe partie, które idąc po władzę, odrzucają taką postawę.

 

Niedawno w Danii w czasie publicznej debaty jeden z polityków stwierdził, że trzeba strzelać do łodzi, które przypływają do Europy z imigrantami. Jeszcze rok temu byłoby to absolutnie nie do pomyślenia.

 

W Polsce nie doszło do zamachów terrorystycznych. Co nas chroni przed radykalnym islamem?

 

Przede wszystkim mała liczebność społeczności muzułmańskiej. Z perspektywy bezpieczeństwa dobrze, że nie przyjęliśmy większej liczby islamskich uchodźców.
U nas nie ma ich enklaw, nie mają gdzie się ukryć. Jednak to nie powinno nas uspokajać. Ostatnie zamachy pokazały, że były przygotowywane w jednym miejscu, a przeprowadzane w innym, więc mogą dotknąć Polski. Tym bardziej że nasz kraj przewija się w środowisku dżihadystycznym. Polska brała udział w wojnie w Iraku i Afganistanie, istniały u nas więzienia CIA. Mamy też spory wkład w europejski terroryzm poprzez polskich konwertytów na islam. Wśród naszych emigrantów w Wielkiej Brytanii jest sporo konwertytów, a oni się łatwiej radykalizują. Tych grup nikt nie kontroluje.

 

Do tego zwiększa się liczba uchodźców, którzy nielegalnie przekraczają naszą granicę. W 2015 r. było ich 5 tys. Z raportu NIK wynika, że spośród osób, którym odmówiono statusu uchodźcy i nakazano wyjazd, jedynie 36 proc. opuściło Polskę. Co się stało z pozostałymi, nikt nie wie.

 

A nasza chrześcijańska religia nie chroni nas przed islamską dominacją?

 

Polacy są mniej podatni na choroby, które toczą społeczeństwa zachodnie, na pustkę duchową, która pożera Zachód. Gdy mieszkaniec Zachodu zadaje sobie pytanie, czy warto toczyć bój z radykalnym islamem o naszą cywilizację, często nie wie, jak odpowiedzieć.

 

Tymczasem Polacy mówią, że warto. Niedawno zrobiono badania, w których zapytano przedstawicieli poszczególnych narodów, czy walczyliby za swój kraj. Odpowiedzi „tak” przeważały tylko w dwóch: Stanach Zjednoczonych i Polsce. To pokazuje duchową kondycję naszego społeczeństwa. •

 

(Dr Monika Gabriela Bartoszewicz zajmuje się m.in. islamem w Europie, terroryzmem, przemocą polityczną oraz bezpieczeństwem. Wykłada w Akademii Vistula w Warszawie.)

 

Źródło:

http://gosc.pl/doc/3627601.Islam-siega-po-przemoc

9.02.2017

 

Min. Waszczykowski:
"Nigdy więcej Monachium i Jałty"

 

Minister Spraw Zagranicznych, Krzysztof Waszczykowski podczas swojego expose wygłoszonego dzisiaj w Sejmie  mówił o tym, że Polska z niepokojem obserwuje agresywną politykę Federacji Rosyjskiej w Europie Wschodniej:

 

"Z niepokojem obserwujemy agresywną politykę Federacji Rosyjskiej w Europie Wschodniej. Na Ukrainie już trzeci rok trwa podsycany przez nią konflikt wojenny. To konflikt, który angażuje dwóch naszych sąsiadów, tworząc dla Polski szereg realnych wyzwań i zagrożeń. W październiku 2016 roku oczekiwania Rosji wybrzmiały szczególnie doniośle.

 

Przy okazji decyzji Rosji o wycofaniu się z porozumienia z USA o utylizacji plutonu mogliśmy poznać rosyjskie ambicje dotyczące Europy Środkowej i Wschodniej: faktycznie wycofanie się NATO z całego regionu i przekształcania kilkunastu państw zamieszkałych przez dziesiątki milionów ludzi w szarą strefę, skazą na niestabilność. Polska nigdy nie zaakceptuje takiej wizji ładu politycznego, nie przystanie na dzielenie naszego kontynentu na strefy wpływów. Nigdy więcej Monachium i Jałty".

 

Minister Spraw Zagranicznych mówił też, że będą kontynuowane działania mające doprowadzić do odzyskania wraku prezydenckiego Tupolewa:

 

Polityka wobec Federacji Rosyjskiej jest niestety uwarunkowana agresywnymi działaniami rosyjskimi w Europie Wschodniej. Równocześnie jednak dostrzegamy potrzebę dialogu z naszym rosyjskim sąsiadem. Będziemy podejmować kroki na rzecz rozwoju dialogu społecznego, kontaktów międzyludzkich, współpracy kulturalnej i odbudowy dwustronnych relacji gospodarczych.

 

Mam nadzieję, ze przyczyni się do tego wznowienie prac Polsko-Rosyjskiej Grupy do Spraw Trudnych. Traktujemy Rosję poważnie, tak jak traktuje się wielkie państwo i sąsiada. Jednak jeśli chodzi o nasze relacje, to do tanga trzeba dwojga. Będziemy zatem nadal przekonywać naszych rosyjskich partnerów, że konstruktywna współpraca jest możliwa, jeśli będziemy je opierać na uważnym wysłuchaniu i zrozumieniu oczekiwań drugiej strony.

 

Oczekujemy na zwrot prezydenckiego samolotu TU 154 prawowitemu właścicielowi, czyli państwu polskiemu. Sprawa odzyskania wraku Tupolewa leży na sercu rządowi Prawa i Sprawiedliwości, a zwłaszcza szefowi polskiej dyplomacji. Nie zaprzestanę wysiłków, żeby spełnić wolę Polaków, którzy czekają na to już prawie siedem lat. Rozpatrujemy obecnie możliwość złożenia skargi w sprawie rosyjskiego śledztwa dot. katastrofy smoleńskiej do Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości w Hadze”.

 

Źródło: emde/300polityka.pl

9.02.2017

 

Życie sobie a prawo sobie...

 

W czasie gdy kanclerz Angela Merkel kończąc wizytę w Warszawie spożywała kolację, telewizja ZDF emitowała cotygodniowy magazyn Frontal 21, w którym rozmawiano m.in. o narastającym problemie nieletnich dziewczyn-mężatek i matek.

 

W Niemczech, władzom znanych jest około 1500 nieletnich dziewcząt-mężatek, ale - jak się wydaje - jest to tylko oficjalnie znana część problemu. Rzeczywista liczba nieletnich mężatek, nawet poniżej 16 lat, jest o wiele większa.

 

Niemieckie władze podkreślają, że tak duża liczba małżeństw z nieletnimi jest związana z napływem imigrantów. Najwięcej przypadków - ponad 600 - dotyczy dziewcząt z Syrii. W 157 przypadkach poślubione zostały nieletnie Afganki, a w 100 - Irakijki. Wśród nieletnich imigrantek są także osoby pochodzenia bułgarskiego, rumuńskiego, greckiego oraz… polskiego. Niemiecki rząd odnotował 41 przypadków, w których żonami są nieletnie Polki.

 

W Niemczech, tak jak i w Polsce, związek małżeński zawierać mogą osoby pełnoletnie. Pozwolenie na ślub osoba nieletnia wyjątkowo może uzyskać, jeśli ukończyła 16 lat. Prawodawstwo niemieckie nie uznaje małżeństw z osobami poniżej 14 roku życia. Powyżej tej granicy sąd może zdecydować o ważności takiego związku.

 

Co jednak począć z dwunastoletnimi dziewczynkami-żonami, które jako takie przybyły do Niemiec wraz z falą imigrantów?

 

A jak poradzić sobie z przypadkami poligamii?

 

Problem nie jest nowy a poligamiści w Niemczech mają się doskonale.

 

Oto, co na ten temat już 5 października 2012 roku napisano na portalu Deutsche Welle: 

 

"Mieszkający w Niemczech wyznawcy islamu mogą niemal bezkarnie uprawiać poligamię. Co więcej kolejne „żony” poślubione w obecności imama mogą pobierać zapomogi jako samotne matki z dziećmi. Problem ten coraz bardziej uwiera rządzących, którzy do tej pory spuszczali na niego kurtynę politycznie poprawnego milczenia.


Według ekspertów, których opinię cytuje portal niemieckiego nadawcy Deustche Welle, od 10 do 20 proc. małżeństw muzułmańskich w Niemczech to tylko tak zwane małżeństwa religijne, które zawierane są przed imamem w meczecie. Nie są one ważne w świetle prawa obowiązującego w Niemczech, ale są istotne w świetle prawa islamskiego - szarii. W tym kręgu kulturowym mają one nawet wyższą rangę niż małżeństwa zawierane w urzędzie stanu cywilnego.


Dane te potwierdzają przedstawiciele policji. - Wielożeństwo w arabskich kręgach jest często spotykanym zjawiskiem, szczególnie wśród Libańczyków i Palestyńczyków - przyznaje Claus Roechert z berlińskiej policji, zajmujący się kwestiami integracji i migracji.

 

O zjawisku bigamii wśród mieszkających w Niemczech mahometan mówią też działający w opiece społecznej Arabowie. Opiekun młodych przestępców Nader Khalil ocenia, że 20 proc. jego przyjaciół w Berlinie ma dwie żony. Także libański pracownik socjalny Abed Chaaban uważa, że 30 proc. mieszkańców Berlina pochodzących z krajów arabskich to bigamiści, mający z jedną żoną ślub cywilny, z drugą ślub religijny. I jak wszyscy zgodnie podkreślają - zjawisko to w ostatnich latach zdaje się stawać coraz częstsze.

 

Prawo niemieckie, w odróżnieniu nakazów Mahometa, zabrania poligamii. Jednak mieszkający w Niemczech muzułmanie zawierają kolejne związki korzystając z usług wspierających ich poczynania imamów. Islamscy duchowni nie mają obowiązku zgłaszania nikomu zawieranych przed nimi związków.

 

Sprawa ma także wymiar finansowy. Kolejne „żony”, a tym samym poligamiści, korzystają z dobrodziejstw państwa socjalnego. Dla prawa niemieckiego, kobiety są samotnie wychowującymi dziećmi matkami. Przysługuje jej cały wachlarz zapomóg socjalnych z zasiłkiem na dzieci, przejęciem kosztów mieszkania i dodatkiem dla samotnych matek włącznie. Regułą jest, że pytane o ojca dzieci, muzułmanki nie chcą go identyfikować, zasłaniając się niepamięcią. Tak to sprytni i cyniczni wyznawcy islamu są zabezpieczeni przed wymiarem sprawiedliwości. Ewentualne wyrzuty sumienia wobec swego wyznania, które co prawda dopuszcza wielożeństwo pod warunkiem utrzymania swoich wybranek, łagodzi strumień świadczeń socjalnych dzięki którym mogą funkcjonować kobiety wraz ze swoimi dziećmi. Poligamista „ceduje” na niemieckie państwo konieczność utrzymania części jego potomstwa wraz z matkami.

 

Jest to kolejny już przykład cynicznego i cwanego wykorzystywania gościnności europejskiej. Przybysze z krajów islamskich emigrują na Stary Kontynent w poszukiwaniu pracy, gdyż ich ojczyzny nie są w stanie jej zapewnić. Przywożą ze sobą swoje zwyczaje i wyznanie. Domagają się dla nich szacunku nie pomni, że owe reguły w ich kraju były przyczyną gospodarczego dołu. Zatem ich implementacja na szeroką skalę musi doprowadzić do kolejnej katastrofy gospodarczej - tym razem kraju, w którym się osiedlają.

 

Ponadto, sprawa ta pokazuje jak naprawdę wygląda przywiązanie niektórych mahometan do swego wyznania. Jest ono raczej deklaratywne, bowiem tam gdzie staje się ono niewygodne, tam korzysta się z ułatwień wynikających z zasad obowiązujących w kraju zamieszkania, w tym wypadku w Niemczech."

 

Autor: luk

Źródło: dw.de
Opracował: Jerzy Sonnewend

Więcej na ten temat znajdzie Czytelnik/Czytelniczka na stronie:

http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114873,12591725,Harem_na_socjalu__Muzulmanscy_poligamisci_zyja_w_Niemczech.html

8.02.2017

 

Zawiłości relacji polsko-niemieckich

 

Konrad Kołodziejski, autor tygodnika „wSieci” próbuje wyjaśnić zawiłości relacji polsko-niemieckich i przekonuje, że przyczyny napięć między oboma krajami należy szukać niekoniecznie po stronie obozu PiS.

 

    Jeszcze do niedawna wydawało się, że stosunki polsko-niemieckie rozwijają się w pożądaną stronę, że interesy obu państw, pomimo pewnych różnic, zasadniczo są zbieżne, a oba społeczeństwa: polskie i niemieckie, po raz pierwszy od setek lat zaczyna więcej łączyć, niż dzielić.

 

To, co wcześniej było niemożliwe, zaczęło się wydawać realne: Polskę i Niemcy – podobnie jak Niemcy i Francję – mogła połączyć więź wzajemnej solidarności i przyjaźni. Dziś widzimy, że ten scenariusz był iluzją i – gdy nadszedł czas próby – oddala się w przyspieszonym tempie. Przełomem stało się objęcie władzy w Polsce przez Prawo i Sprawiedliwość w 2015 r.

 

Jednak – wbrew opiniom rozpowszechnianym przez środowiska liberalnej opozycji – winy za pogorszenie wzajemnych relacji nie ponosi wyłącznie PiS. Rządząca prawica nie prowadziła bowiem ani nie prowadzi celowej polityki antyniemieckiej.

 

Załamanie wzajemnych relacji nie nastąpiło więc dlatego, że PiS świadomie zagrało na nucie antyniemieckiej, lecz dlatego, że postawiło na większą samodzielność i podmiotowość Polski w Europie.

Taka strategia nie mogła przypaść do gustu Berlinowi, który przywykł już do tego, że rządy w Warszawie sprawują podporządkowani i niesprawiający żadnych kłopotów politycy — podkreśla Konrad Kołodziejski.

 

W swoim artykule autor stawia hipotezę, że przyczyny różnicy zdań należy doszukiwać się w sporych odmiennościach mentalności obu narodów i, skądinąd uzasadnionych, resentymentach.

 

    Zasadne jest więc pytanie, czy największy problem w relacjach polsko-niemieckich nie leży przypadkiem po stronie Niemiec? Zmiana na szczytach władzy w Warszawie ujawniła bowiem ukrywane dotąd po obu stronach resentymenty, a przede wszystkim zweryfikowała wcześniejsze nadzieje wielu Polaków, że nasze stosunki z zachodnim sąsiadem mogą być trwale oparte na partnerskich zasadach.

 

W chwili objęcia rządów przez PiS wielu Niemcom puściły hamulce. Nagle się okazało, że szacunek i sympatia dla Polski uzależnione były głównie od tego, czy Warszawa nie wchodzi Berlinowi w paradę.

 

W całej okazałości wyszedł na jaw protekcjonalny stosunek Niemiec do swojego wschodniego sąsiada i rozdrażnienie, że ów sąsiad zaczyna nagle wyrażać swoją opinię i bronić własnych interesów.

 

W Polsce taka reakcja Niemiec budzi złe skojarzenia, przypomina o dawnym (czy na pewno dawnym?) stereotypie Polaka – czy generalnie Słowianina – jako reprezentanta niższej kultury, którego należy sobie bądź podporządkować, bądź wyedukować — zauważa dziennikarz „wSieci”.

 

Więcej o złożoności i specyfice relacji polsko-niemieckich w tygodniku „wSieci”, dostępnym także w formie e-wydania na 

http://www.wsieci.pl/e-wydanie.html

7.02.2017, godz. 19

 

Pierwsze rozmowy kanclerz Angeli Merkel
z premier Beatą Szydło.
Nie ma polskiej zgody na Nord Stream 2 

 

Kwestie gospodarcze, energetyczne oraz bezpieczeństwa zdominowały pierwsze rozmowy kanclerz Niemiec Angeli Merkel z premier Polski Beatą Szydło.

 

Polska i Niemcy to ważne dwa kraje, które ze sobą sąsiadują – mówiła premier Szydło, wyrażając nadzieję na pogłębienie współpracy.

 

Dobre partnerstwo Polski i Niemiec jest koniecznie dla przyszłości projektu europejskiego – przekonywała.

 

Dla polskiej gospodarki bardzo ważne jest, że angażują się w nasze rynki firmy niemieckie – mówiła, zapraszając firmy niemieckie do Polski.

 

Polska jest otwarta na to, aby rozmawiać o ambitnej polityki klimatycznej, ale z uwzględnieniem rozsądnego miksu energetycznego – zaznaczała szefowa polskiego rządu.

 

Szydło podkreśliła w rozmowie, że nie ma zgody Polski na Nord Stream II. Poruszyła także kwestię Polonii w Niemczech.

 

Pewne kroki już zostały podjęte – poinformowała, nie precyzując jednak jakie.

 

Doprecyzowała jednak sama Angela Merkel, która zleciła przeprowadzenie audytu, mającego stwierdzić, jak wielkie jest zapotrzebowanie na polskie szkoły i naukę języka polskiego. Dopiero wówczas mają zostać podjęte jakiekolwiek działania.


Cieszę się, że Polska odpowie na wszystkie pytania KE, że dyskusja Polski z Komisją Europejską jest bardzo konstruktywna – mówiła kanclerz Angela Merkel podczas wspólnej konferencji z premier Beatą Szydło.

 

Obydwie panie podkreślały swoje familiarne relacje. – Polskie przedsiębiorstwa po stronie niemieckiej są mile widziane – rewanżowała się Merkel za polskie zaproszenie.

 

Podkreślała, że w kwestiach obronności Niemcy mają takie samo zdanie jak Polacy.

 

Obydwie panie poruszyły też kwestię muzułmańskich imigrantów. Angela Merkel wskazywała, że budowa szkoły libańskiej będzie polsko-niemieckim znakiem, „że chcemy wspólnie rozwiązać problem uchodźctwa”.

 

– Jest za wcześnie, żeby takie stanowisko przedstawiać – mówiła Szydło, zapytana, czy obydwie panie polityk rozmawiały o ewentualnym wsparciu dla kandydatury Donalda Tuska na przewodniczącego Rady Europejskiej.

 

Z kolei Angela Merkel, zapytana o TTIP oraz przyszłości umowy CETA nie potrafiła udzielić precyzyjnej odpowiedzi. Niemcy są otwarci na umowy transatlantyckie – wynikało z jej wypowiedzi. Angela Merkel zastrzegła jednak, że „wszystko zależy od tego, jak rozwinie się sytuacja”.


Szczegółowe rozmowy, w tym również na temat przyszłości i przyszłego kształtu Unii Europejskiej, zostaną przeprowadzone wieczorem. Beata Szydło będzie przekonywała Angelę Merkel o konieczności reform w UE,

w tym wzmocnienia parlamentów narodowych. Temat ten został już poruszony na Malcie, oraz wcześniej, w Bratysławie.

 

Autorka: Anna Wiejak
Źródło: prawy.pl

7.02.2017

 

Warszawska prokuratura okręgowa
wszczęła śledztwo
ws. budowy ambasady w Berlinie

 

Warszawska prokuratura okręgowa wszczęła śledztwo ws. budowy ambasady RP w Berlinie. Zawiadomienie złożyło MSZ, chodzi o przekroczenie uprawnień przez ponad 10 urzędników MSZ z czasów PO-PSL.

 

O wszczęciu śledztwa poinformował rzecznik prokuratury prokurator Michał Dziekański. Wyjaśnił, że podstawą jest art. 231 Kodeksu karnego, w myśl którego do 3 lat więzienia grozi funkcjonariuszowi publicznemu, który - przekraczając swoje uprawnienia lub nie dopełniając obowiązków - działa na szkodę interesu publicznego.

- Chodzi o niedopełnienie obowiązków przez pracowników MSZ od 2012 do 2015 r. - sprecyzował rzecznik.

 

Według nieoficjalnych informacji wśród urzędników, którzy mogli nie dopełnić obowiązków wymienieni są szef placówki, szefowie biura informatyki, infrastruktury, telekomunikacji oraz m.in. kierownik projektu.

 

Sprawa to wynik audytu przeprowadzonego przez obecne kierownictwo MSZ. Ministerstwo złożyło do prokuratury w sumie dwa zawiadomienia, pierwsze dotyczy właśnie przekroczenia uprawnień przez funkcjonariuszy publicznych w związku z budową ambasady w Berlinie.

 

Prokuratura w odrębnym postepowaniu bada też zamianę działek w Warszawie między resortem a Uniwersytetem Warszawskim.

 

Chodzi o działkę przy głównym bulwarze stolicy Niemiec - Unter den Linden, nieopodal Bramy Brandenburskiej. Dawny budynek polskiej ambasady został zamknięty w 1999 roku; siedzibę przeniesiono.

 

Od lat toczą się działania na rzecz pozyskania nowej siedziby dla ambasady RP w Berlinie. W 2012 r. w konkursie na nowy gmach wyłoniono projekt autorstwa pracowni JEMS Architekci. Jak podkreśliło MSZ, założenia do projektu zakładały koszt budowy w wysokości 160 mln zł.

 

W sierpniu 2016 r. resort otrzymał trzy oferty - najniższa opiewała na kwotę 247 mln zł. Jak wynika z audytu, ta rozbieżność między planowanymi, a realnymi kosztami budowy wynikała z nieprawidłowości w kwestii prowadzenia inwestycji, nadzoru nad nią i zaniechań ze strony osób zajmujących kierownicze stanowiska w MSZ za rządu PO-PSL.

 

Ponadto, jak wskazano w audycie, nowy budynek ambasady miałby blisko 14 tys. metrów kwadratowych powierzchni, co przy 60-70 pracownikach placówki oznaczałoby około 200 metrów kwadratowych na osobę.

 

Źródło: PAP 

7.02.2017

Polka zamordowana w Niemczech
 

33-letnia Polka zginęła od ciosów w plecy. O morderstwo podejrzewany jest narzeczony kobiety, 27-latek z Polski. Para mieszkała w Monachium.

 

Do tragedii doszło wczoraj, w poniedziałek. Sąsiedzi zaniepokojeni kłótnią pary, która miała miejsce w piwnicy, zeszli na dół i zobaczyli zakrwawionego Polaka. Zamknęli drzwi, ale mężczyźnie udało się uciec przez okno. 

 

Na miejsce przyjechała policja i karetka. 33-latka została przewieziona do szpitala, jednak lekarzom nie udało się jej uratować.

 

Narzeczony kobiety sam zgłosił się na policję. Miał zamordować narzeczoną, zadając jej ciosy w plecy nożami.

Motywem zbrodni miała być zazdrość. Kobieta prawdopodobnie myślała o zerwaniu zaręczyn.
 

Autor: bm
Źródło: niezalezna.pl, wprost.pl

7.02.2017

 

Wizyta w Polsce
kanclerz Angeli Merkel

 

Relacje euroatlantyckie, kwestie bezpieczeństwa Europy i przyszłości naszego kontynentu oraz kontakty dwustronne Polski i Niemiec - to, według prezydenckiego ministra Krzysztofa Szczerskiego, tematy, które poruszone mają być w rozmowie prezydenta Andrzeja Dudy z kanclerz Niemiec Angelą Merkel.

 

Prezydencki minister powiedział dziś rano w radiowej Trójce, że ważne jest, iż to strona niemiecka poprosiła o
tzw. ścisłe cztery oczy, czyli spotkanie kanclerz Merkel i prezydenta Dudy, nawet bez udziału tłumaczy!

 

Rozpoczęcie tego spotkania planowane jest na godz. 1545.

7.02.2017

 

Skandal!

Niemiecka gazeta pisze o Polsce

jako „Niemieckim Kraju Warty”!

Konsulat RP w Monachium

domaga się sprostowania!

Niemieckie media przechodzą siebie same! Lokalny dziennik „Badisches Tagblatt” napisał, że Polska była miejscem urodzenia słynnego fotografa. Piękna sprawa.

 

Gazeta dodała jednak, że Polska to „były niemiecki Kraj Warty”.

Kraj Warty (niem. Reichsgau Wartheland lub Warthegau) to część ziem zachodniej Polski, które były włączone do III Rzeszy w latach 1939-1945. Prowadzono tam germanizację i dążono do usunięcia wszelkich przejawów polskości.

 

Dokładnie w tekście czytamy:

– Urodzony w 1944 roku w byłym niemieckim Kraju Warty (Polska) i wychowany w Zagłębiu Ruhry Peter Brodbeck (Lindbergh – red.) ma własne, wyjątkowe spojrzenie na modę.

 

Konsulat RP w Monachium żąda sprostowania tych słów!

Badisches Tagblatt z 6.02. - w artykule użyto określenia "w byłym niemieckim Kraju Warty" (Wartheland) - żądamy sprostowania!

 

pic.twitter.com/VVjL1YjE0y
— PL in Munich (@PLinMunich) 6 lutego 2017

 

Źródło: polskaniepodlegla.pl

6.02.2017

 

CSU o ostatnich wyborach do Rady Cudzoziemców (Migrationsbeiratswahl)

 

Rada Cudzoziemcow (Migrationsbeirat) to fikcja. Najpierw mieliśmy do czynienia z próbą dokonania przekrętów (patrz: 

 http://www.abendzeitung-muenchen.de/inhalt.rechtsextreme-uelkuecu-bewegung-migrationsbeirat-wahl-manipulation-jetzt-spricht-die-stadt.2168bf4c-0140-48df-94a1-c1a20785bcfc.html)

a potem z katastrofalnie niską frekwencją wyborczą.

Do wyborów prawie nikt nie poszedł - na ponad 400 000 uprawnionych - troche ponad 3 %.  

W tej sytuacji zareagowała partia CSU wysyłając 3 lutego br. pismo do nadburmistrza Monachium, Dietera Reitera postulujące rozwiązanie tego gremium.

6.02.2017

 

List mec. Stefana Hambury do kanclerz Niemiec

Mec. Stefan Hambura

Bundeskanzleramt

Bundeskanzlerin

Dr. Angela Merkel

Willy-Brandt-Straße 1

 

10557 Berlin

                                                                                     Berlin, 4.02.2017

 

Sehr geehrte Frau Bundeskanzlerin Dr. Merkel,

 

am 7.02.2017 reisen Sie nach Polen. In Ihrem Terminkalender heißt es dazu: „Heute reist die Kanzlerin nach Warschau. Sie führt dort Gespräche mit Polens Ministerpräsidentin Beata Szydło und Staatspräsident Andrzej Duda. Dabei werden die deutsch-polnischen Beziehungen, aktuelle europapolitische Fragen sowie außen- und sicherheitspolitische Fragen erörtert. Angela Merkel trifft in Warschau auch Vertreter der Deutschen Minderheit. Außerdem ist eine Begegnung mit dem Vorsitzenden der PiS-Partei, Jarosław Kaczyński, vorgesehen. Geplant ist auch ein Treffen mit dem Parteivorsitzenden der Bürgerplattform (PO), Grzegorz Schetyna und dem Vorsitzenden der PSL, Władysław Marcin Kosiniak-Kamysz. Auf Einladung der Ministerpräsidentin findet zum Abschluss des Besuchs ein gemeinsames Abendessen statt.“ (Quelle:

https://www.bundeskanzlerin.de/Webs/BKin/DE/AngelaMerkel/Terminkalender/kalender_node.html

 

Am 19.12.2013  war Ihr ehemaliger Bundesaußenminister, Dr. Frank-Walter Steinmeier, zu Besuch in Warschau. Die Presse berichtete, dass auch  Fragen zur Polnischen Minderheit in Deutschland Gegenstand der Gespräche waren. Hierzu wurde unter anderem berichtet: „‘Damit kann ich nahtlos anknüpfen an eine Pressekonferenz, die ich hier vor vier Jahren abgehalten habe.‘ Auch damals sei es schon um die Lage der Minderheiten in Polen beziehungsweise Deutschland gegangen. Sagt Steinmeier und setzt zu seinem dröhnenden Lachen an, das immer ein bisschen an Gerhard Schröder erinnert.“ (Quelle:

http://mobil.berliner-zeitung.de/politik/aussenminister-steinmeier-in-polen-zu-gast-bei-alten-freunden,23785274,25675080.html ).

 

Seit dieser Zeit - dem Jahr 2009 - gibt es kaum Fortschritte in den Fragen der Polnischen Minderheit in Deutschland.

 

Ich möchte Sie, sehr verehrte Frau Bundeskanzlerin, daher bitten, die Angelegenheit der Polnischen Minderheit in Deutschland zur „Chefsache“ zu erklären und diese schnellstmöglich zu lösen.

 

Sie beabsichtigen, am 7.02.2017 in Warschau, auch Vertreter der Deutschen Minderheit in Polen zu treffen. In Deutschland gibt es Personen, die der Polnischen Minderheit angehören. Das hat auch die Bundesrepublik Deutschland zu respektieren und offenkundig zu machen. Dies sind Personen, die Nachkommen der Vorkriegsminderheit sind. Sie leben im Ruhrgebiet, Berlin, Hamburg und anderswo in Deutschland.

 

Unabhängig davon, wie viele Personen als Nachkommen der Vorkriegsminderheit in der Bundesrepublik Deutschland leben, stellen eben diese Personen die Polnische Minderheit in Deutschland dar. Aufgrund der leidvollen Geschichte und Erfahrungen haben viele Menschen Angst davor gehabt, ihre Zugehörigkeit zur Polnischen Minderheit nach außen kund zu tun.

 

Diese Erfahrungen waren auch der Deutschen Minderheit in Polen bekannt. Viele Personen, die jetzt der Deutschen Minderheit in Polen angehören, mussten Anfang der 1990er Jahre erst die deutsche Sprache erlernen. Nach bundesrepublikanischen Regeln hätten sie somit gar nicht der Deutschen Minderheit in Polen angehören dürfen. Die Republik Polen hat sich aber ihrer Geschichte gestellt. Dieses Geschichtsbewusstsein muss jetzt auch die Bundesrepublik Deutschland gegenüber der Polnischen Minderheit zeigen.

 

Eine Versagung der Anerkennung der Polnischen Minderheit würde eine Fortsetzung der Diskriminierung der Polnischen Minderheit wie zu Zeiten Hitler-Deutschlands bedeuten. Dies ist aber im heutigen Deutschland als einem demokratischen Rechtsstaat undenkbar! Sie, sehr verehrte Frau Bundeskanzlerin, sind ein Garant hierfür.

 

Ihre polnischen Gesprächspartner am 7.02.2017 in Warschau, sowohl aus der Regierung als auch aus der Opposition, setzen sich für die Anerkennung der Polnischen Minderheit in Deutschland ein.

 

Am 12. Februar 2016 sagte die polnische Ministerpräsidentin, Beata Szydło, in der „BILD”: „(...) Da wüssten wir unsere deutschen Partner gern an unserer Seite. Ähnliches gilt bei der polnischen Minderheit in Deutschland. Die deutsche Minderheit in Polen hat Sonderrechte. Deutsche sind zum Beispiel automatisch im polnischen Parlament vertreten (…)“.

 

Im Juni 2016 sprach der Vorsitzende der Bürgerplattform (PO), Grzegorz Schetyna, in der Konrad-Adenauer-Stiftung in Berlin davon, dass das Problem der Polnischen Minderheit in Deutschland gelöst werden müsse, da es zurückkehren werde. Er sei offen dafür, mit der deutschen Seite darüber zu sprechen

(http://wpolityce.pl/swiat/295664-kuriozum-schetyna-zarzuca-w-berlinie-rzadowi-beaty-szydlo-zaniedbywanie-trojkata-weimarskiego-uwazam-ze-to-zle?strona=1 ).

 

Aufgrund dieser parteiübergreifenden Unterstützung für die Anerkennung der  Polnischen Minderheit in Deutschland aus Polen, hoffe ich, dass wir auch Sie auf der Seite der zahlreichen Befürworter wissen dürfen und dass Sie sich aktiv für die Anerkennung der Polnischen Minderheit in Deutschland einsetzen und hierfür die notwendigen Weichen setzen werden.

 

Mit freundlichen Grüßen

 

Stefan Hambura

Rechtsanwalt

 

6 lutego 2017 r.

 

               ------------------------------

 

Pismo do Kanclerz Merkel

(Mniejszość Polska w Niemczech) - tłumaczenie
 

Federalny Urząd Kanclerski

Kanclerz dr Angela Merkel

Willy-Brandt-Straße 1

10557 Berlin

 

                                                                                                                      Berlin, 4.02.2017

 

Wielce Szanowna Pani Kanclerz,

 

7 lutego 2017 roku przybywa Pani z wizytą do Polski.
W agendzie umieszczonej na stronie Urzędu Kanclerskiego czytamy pod tą datą co następuje:

Dziś kanclerz Niemiec udaje się do Polski. Przeprowadzi tam rozmowy z premier RP Beatą Szydło oraz prezydentem RP Andrzejem Dudą. Podczas spotkań poruszone zostaną niemiecko-polskie stosunki, aktualne sprawy europejskie jak i zagadnienia polityki międzynarodowej oraz polityki bezpieczeństwa. Angela Merkel spotka się w Warszawie także z przedstawicielami Mniejszości Niemieckiej w Polsce. Ponadto przewidziane jest spotkanie z prezesem Prawa i Sprawiedliwości (PiS), Jarosławem Kaczyńskim. Poza tym program obejmuje rozmowy z  przewodniczącym Platformy Obywatelskiej (PO) Grzegorzem Schetyną oraz prezesem Polskiego Stronnictwa Ludowego (PSL), Władysławem Marcinem Kosiniakiem-Kamyszem. Pod koniec wizyty na zaproszenie polskiej premier odbędzie się wspólna kolacja.

(Źródło: https://www.bundeskanzlerin.de/Webs/BKin/DE/AngelaMerkel/Terminkalender/kalender_node.html )

 

Z kolei 19 grudnia 2013 roku gościł w Polsce były minister spraw zagranicznych gabinetu federalnego, dr Frank-Walter Steinmeier. Prasa donosiła wówczas, że przedmiotem rozmów były także kwestie Polskiej Mniejszości w Niemczech. Przytaczano m.in. odpowiedź niemieckiego ministra na pytanie dziennikarza dotyczące statusu Polskiej Mniejszości w Niemczech:

Nawiążę do innej konferencji prasowej, którą odbyłem w tym miejscu przed czterema laty.

- Już wówczas była mowa o sytuacji mniejszości w Polsce czy też w Niemczech. – podkreślił Steinmeier i   wybuchnął gromkim śmiechem, nieco przypominając tym Gerharda Schrödera.“

(Źródło:

http://mobil.berliner-zeitung.de/politik/aussenminister-steinmeier-in-polen-zu-gast-bei-alten-freunden,23785274,25675080.html )

 

Od tego czasu - czyli od 2009 roku - praktycznie nie osiągnięto żadnych postępów w kwestii Polskiej Mniejszości w Niemczech.

 

Wielce Szanowna Pani Kanclerz, wobec tego faktu zwracam się do Pani z prośbą, aby podniosła Pani temat Polskiej Mniejszości w Niemczech do sprawy priorytetowej, tak aby została ona jak najszybciej rozwiązana.

 

Podczas najbliższej wizyty w Warszawie, 7 lutego 2017 roku, zamierza Pani spotkać się także z przedstawicielami Niemieckiej Mniejszości w Polsce. Tymczasem w Niemczech żyją członkowie Polskiej Mniejszości. Rząd federalny powinien respektować ten stan rzeczy i upowszechniać wiedzę na ten temat. Wspomniane osoby są potomkami przedwojennej mniejszości i mieszkają w Zagłębiu Ruhry, w Berlinie, Hamburgu czy też w innych niemieckich miejscowościach.

 

Niezależnie od liczebności potomków przedwojennej mniejszości zamieszkującej dziś tereny Republiki Federalnej Niemiec, stanowią oni Polską Mniejszość w Niemczech. Z uwagi na bolesną historię i doświadczenia wielu z nich powodowanych strachem przez długi czas nie wyjawiało swojej przynależności do Polskiej Mniejszości.

 

Trudne doświadczenia były także udziałem Niemieckiej Mniejszości w Polsce. Wielu jej obecnych przedstawicieli zaczynało uczyć się języka niemieckiego dopiero na początku lat 90. ubiegłego wieku. Według standardów Republiki Federalnej Niemiec ludzie ci właściwie nigdy nie powinni otrzymać statusu członka Mniejszości Niemieckiej w Polsce. Tymczasem Rzeczpospolita z uwagi na uwarunkowania historyczne stanęła na wysokości zadania nadając im prawa mniejszości narodowej. Podobną świadomością historyczną powinna obecnie wykazać się Republika Federalna Niemiec w stosunku do przedstawicieli Polskiej Mniejszości.

 

Odmowa uznania Polskiej Mniejszości w Niemczech oznaczałaby kontynuację dyskryminacji Polskiej Mniejszości, której ta doświadczyła w czasach III. Rzeszy. Jednak taka sytuacja byłaby nie do pomyślenia w dzisiejszych Niemczech, demokratycznym państwie prawa! A Pani, Wielce Szanowna Pani Kanclerz, jest tego gwarantem.

 

Wszyscy Pani warszawscy rozmówcy, zarówno ze strony rządowej jak i opozycyjnej, zgodnie opowiadają się za uznaniem Polskiej Mniejszości w Niemczech.

 

Premier RP Beata Szydło oznajmiła w dzienniku „BILD” z 12 lutego 2016 roku co następuje:

„(…) W tej sprawie chętnie widzielibyśmy naszych niemieckich partnerów po naszej stronie. Dotyczy to także kwestii Polskiej Mniejszości w Niemczech. Niemiecka Mniejszość w Polsce cieszy się wieloma przywilejami. Niemcy na przykład są automatycznie reprezentowani w polskim parlamencie (…)."

 

W czerwcu 2016 roku przewodniczący Platformy Obywatelskiej (PO) Grzegorz Schetyna mówił na spotkaniu w Fundacji Konrada Adenauera w Berlinie, że problem Polskiej Mniejszości w Niemczech musi zostać rozwiązany, bowiem w przeciwnym razie, będzie on stale powracał. Podkreślił także swoją otwartość na odnośne rozmowy ze stroną niemiecką. (Źródło:

http://wpolityce.pl/swiat/295664-kuriozum-schetyna-zarzuca-w-berlinie-rzadowi-beaty-szydlo-zaniedbywanie-trojkata-weimarskiego-uwazam-ze-to-zle?strona=1

 

Z uwagi na ponadpartyjne wsparcie dla uznania Polskiej Mniejszości w Niemczech płynące z Polski, wyrażam nadzieję, że także Pani Kanclerz dołączy do licznego już grona  zwolenników uznania Polskiej Mniejszości w Niemczech. Ufam także, że zaangażuje się Pani aktywnie na rzecz uznania Polskiej Mniejszości w Niemczech definiując priorytety pozwalające na podjęcie koniecznych działań.

 

Z wyrazami szacunku

 

Stefan Hambura

Rechtsanwalt

 
6 lutego 2017 r.

 

Źródło: blog mecenasa Stefana Hambury:

http://hambura.salon24.pl/754164,pismo-do-kanclerz-merkel-mniejszosc-polska-w-niemczech-tlumaczenie

6.01.2017

 

Polska mniejszość narodowa w Niemczech
w świetle prawa międzynarodowego

 

http://pf.mowimypopolsku.de/lexicon_info.php?id=43&keyword=

3.02.2017

 

Donald Trump przyjął zaproszenie Andrzeja Dudy
i przyjedzie do Polski!

 

Prezydencki minister Krzysztof Szczerski udał się do Stanów Zjednoczonych, aby rozpocząć rozmowy z nową administracją prezydenta USA Donalda Trumpa. Udało się zaprosić nowego przywódcę USA do Polski.
Trump ma przyjechać do Polski w lipcu z okazji Szczytu Trójmorza.

 

Zaproszenie wystosowały do niego wspólnie władze Polski i Chorwacji na czele z głowami tych państw – Andrzejem Dudą i Kolindą Grabar-Kitarović.

 

– Zaproszenie zostało przyjęte i teraz będziemy czekać na odpowiedź prezydenta Trumpa co do jego kalendarza – podał Szczerski.

 

W czasie spotkania z prezydentem Andrzejem Dudą ma zostać poruszona sprawa zniesienia wiz dla Polaków.

 

Źródło: TVP Info

3.02.2017

 

Utopione miliony

Przez blisko dwa dziesięciolecia straszył pustkami: dawny budynek ambasady Polski, biurowiec typu Lipsk z połowy lat 60-tych XX wieku
Plan po byłym budynku ambasady Polski

Według portalu wp.pl ministerstwo spraw zagranicznych poprosiło prokuraturę o zbadanie polskiej inwestycji w Berlinie. Chodzi o projekt nowego budynku ambasady, który miał kosztować Polskę 30 mln zł.

 

Według szefa MSZ Witolda Waszczykowskiego, proponowany przez poprzedników z PO i PSL projekt ambasady Polski w Berlinie kompletnie nie przystawał do realnych potrzeb i możliwości.

 

Według Prawa i Sprawiedliwości planowany budynek był o wiele za duży. – Takiego budynku nawet byśmy nie zagospodarowali. Jakbyśmy do niego przenieśli wszystko, co mamy w Berlinie, to połowa i tak stałaby pusta – tłumaczy Waszczykowski.

 

Z wyliczeń jego urzędników wynika, że w plany architektoniczne i przygotowania do budowy zainwestowano już około 30 milionów złotych. Zamiast okazałego gmachu w miejscu budowy widnieje jednak tylko olbrzymia dziura.

 

Jak dowiedzieli się dziennikarze Wirtualnej Polski, sprawę zgłoszono do prokuratury już 28 listopada ubiegłego roku. Śledczy szukają nieprawidłowości, do których miałoby dojść w ministerstwie spraw zagranicznych, kiedy jeszcze rządzili tam Radosław Sikorski i Grzegorz Schetyna.

– Minister Sikorski powinien się tym zajmować tak, jak ja się tym zajmuję – mówił w rozmowie z wppl Witold Waszczykowski. Prokuratura zbada inwestycję pod kątem niedopełnienia obowiązków i rażącej niegospodarności za rządów PO-PSL.

 

Źródło: Wirtualna Polska, tytuł pochodzi od redakcji "Polonika Monachijskiego"

Fotografie: picture-aliance/dpa   oraz    dw/e. stasik

 

Inne informacje na ten temat z 30.10.2016 na:

http://www.dw.com/pl/po-by%C5%82ej-ambasadzie-polski-w-berlinie-zosta%C5%82a-wielka-dziura/a-36194597

2.02.2017

 

Sprawa przed
Monachijskim
Sądem Krajowym

 

Dziś przed Monachijskim Sądem Krajowym (Münchner Landgericht) staje monachijski arysta Wolfram Kastner, który czerwoną farbą zamalował znajdującą się na Fraueninsel - wyspie na bawarskim jeziorze Chiemsee, pamiątkową tablicę nagrobną generała Alfreda Jodla i jego żon. Kastner nie chce zaakceptować wyroku sądu zakazującego mu dalszych temu podobnych akcji pod groźbą kary pieniężnej do wysokości 250.000 Euro.

Generał Alfred Jodl był od sierpnia 1939 roku szefem oddziału operacyjnego zarządu sztabu Wehrmachtu, a następnie szefem sztabu dowodzenia w Oberkommando der Wehrmacht. Od tego też momentu był głównym autorem planów militarnych III Rzeszy, oraz bliskim doradcą Hitlera. W 1946 roku został osądzony przez Międzynarodowy Trybunał Wojskowy w Norymberdze i uznany za winnego. Skazano go na śmierć za udział w planowaniu wojny. Został powieszony, chociaż prosił o egzekucję przez rozstrzelanie. Jego prochy wysypano do rzeki Isary.

Myliłby się jednak ten, kto by przypuszczał, że na tym wszystko się zakończy.

28 lutego 1953 roku sąd niemiecki uznał, że działalność generała Alfreda Jodla w czasie wojny nie wykraczała poza ramy działania operacyjnego... 
 

Na Fraueninsel powstała pamiątkowa tablica nagrobna, do której ubiegłego lata pomaszerowała niezameldowana demonstracja NPD, co nie przeszkodziło ani władzom gminy ani wymiarowi sprawiedliwości (podaję za: „B5 aktuell“)…

 

Wolfram Kastner chciał, aby doszło do usunięcia tych tablic, ale Landtag oddalił jego wniosek…

 

Nota bene, tablice te i tak będą mogły zostać usunięte z mocy prawa już w 2018 roku…

- I jeszcze jeden wielokropek.
Generał Jodl oświadczył przed Międzynarodowym Trybunałem Wojskowym w Norymberdze, że połączone siły Polski, Anglii i Francji mogły odnieść zwycięstwo nad Niemcami już w 1939 r. Okres kampanii wrześniowej był, jego zdaniem, jedynym okresem II wojny światowej, kiedy alianci mogli odnieść szybkie zwycięstwo nad Wehrmachtem…

 

(js)

Źródła: B5 aktuell, wikipedia.

Foto: picture-alliance/dpa oraz BR / Ulrich Trebbin

 

Tym, którzy odróżniają Niemców od nazistów polecam mowę generała Jodla o "najczarniejszym dniu narodu niemieckiego":

http://www.sww.w.szu.pl/index.php?id=biografia_alfred_jodl

31.01.2017, godz. 21.31

 

Ukraina zaatakowana!
Stan wyjątkowy i przygotowania do ewakuacji

 

http://niezalezna.pl/93147-ukraina-zaatakowana-stan-wyjatkowy-i-przygotowania-do-ewakuacji

31.01.2017

 

Jest powód do zmartwienia.

Deutsche Bank ma ciężki dzień.

Straty idą w miliardach!

 

Deutsche Bank ma dziś ciężki dzień. Nie dość, że po targach i negocjacjach musi zapłacić amerykańskiemu nadzorowi finansowemu (Komisja Papierów Wartościowych
i Giełd - Securities and Exchange Commission /SEC/)
około 425 milionów dolarów w zamian za umorzenie dochodzenia w sprawie prania pieniędzy przez jego oddziały w Moskwie, Londynie i Nowym Jorku, to jeszcze brytyjski nadzór dołożył swoją karę - 163 miliony funtów!

 

Jak podaje agencja Reuters, Deutsche Bank wyprał na różne sposoby i pomógł dyskretnie wytransferować z Rosji około 10 miliardów dolarów, ale jak szacują analitycy kary pochłonęły teraz cały profit.

 

W rezultacie Bloomberg News przewiduje, że jutro, w czwartek Deutsche Bank ogłosi, iż w ostatnim kwartale ubiegłego roku poniósł straty rzędu 1,35 miliarda euro.

27.01.2017

 

MON wobec dezinformacji Gazety Wyborczej  

 

Ostatnie artykuły Gazety Wyborczej na temat wypadku pod Toruniem, w którym poszkodowany został samochód ministra obrony narodowej Antoniego Macierewicza pełne są kłamstw i przeinaczeń, które poprzez dezinformację mają stworzyć świadomie fałszywy obraz ministra i jego najbliższych współpracowników.

 

Nie jest prawdą, że samochód, którym jechał minister spowodował wypadek pod Toruniem. Przeciwnie był on w tym wypadku poszkodowany przez inne samochody.

 

Nie jest prawdą, że kierujący samochodem kapitan Kazimierz Bartosik był funkcjonariuszem WSW, BOR przed 1989 r. i Nadwiślańskich Jednostek Wojskowych. Taki stan rzeczy potwierdzają wszystkie akta osobowe w tym akta Instytutu Pamięci Narodowej. Kpt. Kazimierz Bartosik jako żołnierz zawodowy – kierowca samochodowy przez 4 miesiące służył w Mińsku Mazowieckim, a następnie do roku 1990 pełnił służbę jako kierowca w jednostce samochodowej przy ul. Dolnej w Warszawie. Służbę w BOR podjął w 1990 r. w momencie, gdy została ona przeniesiona do MSW i tam od 1991 r. zajmował się ochroną ministra spraw wewnętrznych Antoniego Macierewicza. Od 2006 r. kpt. K. Bartosik posiada uprawnienia do kierowania pojazdami uprzywilejowanymi.

 

To dzięki profesjonalizmowi i poświęceniu kpt. K. Bartosika, który wziął na siebie skutki uderzenia w kierowany przez siebie samochód, minister obrony narodowej nie poniósł żadnych obrażeń podczas wypadku spowodowanego przez inny samochód.

 

Dezinformacyjne materiały Gazety Wyborczej skierowane przeciw kpt. K. Bartosikowi i innym osobom ochraniającym ministra mają charakter świadomego działania zmierzającego do pozbawienia ministra obrony narodowej skutecznej i profesjonalnej ochrony.

 

Źródło: http://www.mon.gov.pl/aktualnosci/artykul/najnowsze/mon-wobec-dezinformacji-gazety-wyborczej-x2017-01-27/                   

26.01.2017

 

72. rocznica wyzwolenia KL Auschwitz i Międzynarodowy Dzień Pamięci o Ofiarach Holokaustu

 

http://ipn.gov.pl/pl/aktualnosci/38475,72-rocznica-wyzwolenia-KL-Auschwitz-i-Miedzynarodowy-Dzien-Pamieci-o-Ofiarach-Ho.html

24.01.2017

Migrationsbeiratswahl vom 22. Januar 2017

 

Voraussichtlich ab 26. Januar 2017 - Veröffentlichung des vorläufigen Ergebnisses (Przypuszczalnie 26 stycznia 2017 roku nastąpi ogłoszenie wstępnych wyników głosowania.)

 

8. Februar 2017 - Sitzung des Wahlausschusses zur Ermittlung des Wahlergebnisses (8 lutego 2017 roku będzie miało miejsce posiedzenie komisji wyborczej w sprawie ustalenia wyników wyborów.)

 

20. Februar 2017 - Amtliches Endergebnis (20 lutego 2017 roku - urzędowe ogłoszenie wyników ostatecznych.)

20.01.2017

 

Przypominamy!
22 stycznia 2017 roku, w niedzielę
odbędą się wybory do monachijskiej
Rady Cudzoziemców. 

 

NA LISTACH WYBORCZYCH SĄ POLACY!

 

W tych dniach każdy uprawniony do głosowania powinien otrzymać  pocztą, podpisaną przez Burmistrza Monachium Dietera Reitera, szczegółową informację o wyborach wraz z wnioskiem umożliwiającym głosowanie korespondencyjne.

 

Lista Polsko-Słowacka

Kandydaci (od lewej):
- Tomasz Paszek
- Veronika Feriancek
- Aleksandra Kosmal
- Janusz Stankowski
- Adriana Lednicka (nieobecna na zdjęciu)
- Martin Oscity (nieobecny na zdjęciu)
tworzą wspólnie Listę Polsko-Słowacką .

 

Die Kandidaten (von links):
- Tomasz Paszek
- Veronika Feriancek
- Aleksandra Kosmal
- Janusz Stankowski
- Adriana Lednicka(nicht auf dem Bild)
- Martin Oscity(nicht auf dem Bild)
bilden gemeinsam eine Polnisch-Slowakische Liste.

 

                                   *        *        *

 

Lista Katolicka

Ewa Wczasek i Jakub Lubieniecki kandydują z Listy Katolickiej.

 

Ewa Wczasek i Jakub Lubieniecki kandidieren aus der Liste der Katholiken für München.

 

GŁOSUJMY NA POLAKÓW !

 

Polecamy też stronę na Facebooku „Polscy kandydaci do Rady Cudzoziemcow“:

 

https://www.facebook.com/Polscy-kandydaci-do-Rady-Cudzoziemcow-1707931369525459/?pnref=story

19.01.2017

 

München - Manipulationsverdacht bei Wahl
des Migrationsbeirats

 

http://www.sueddeutsche.de/muenchen/muenchen-manipulationsverdacht-bei-wahl-des-migrationsbeirats-1.3335395

17.01.2017

 

Minister Waszczykowski:
"Wizyta Angeli Merkel
planowana w okolicach 7 lutego.
Mamy pewien dualizm w postawie Niemców wobec nas
"

 

Szef MSZ Witold Waszczykowski powiedział, że wizyta kanclerz Niemiec Angeli Merkel w Warszawie planowana jest „w okolicach” 7 lutego. Według niego w agendzie wizyty pojawi się wiele kwestii bilateralnych, ale i europejskich, jak Brexit czy kryzys migracyjny.

 

Szef MSZ pytany dziś w „Salonie politycznym Trójki” w Polskim Radiu, czy wizyta kanclerz Niemiec Angeli Merkel w Polsce odbędzie się 7 lutego odpowiedział: „planujemy w tych okolicach”.

 

Jak dodał, zna dokładną datę, ale jeszcze jej nie ogłosi.
Sytuacja jest dynamiczna, w Europie bardzo dużo się dzieje, są zgłaszane projekty, my również przygotowujemy własne spojrzenie na Unię Europejską, na jej reformę” — podkreślił.

 

Szef MSZ pytany, czy agenda wizyty kanclerz Niemiec jest już rozpisana, odpowiedział, że jest.
Oczywiście jest wiele kwestii bilateralnych, bo to jest wizyta bilateralna i chcemy poruszyć kwestie różne, które są na porządku dnia, ale również są kwestie europejskie, które zakładamy, że pani kanclerz Merkel może poruszyć, dlatego że one w tej chwili są przedmiotem obrad Europy i mogą stanąć na porządku dnia Rady Europejskiej” — mówił.

 

Jak podkreślił, w trakcie wizyty Merkel będzie trzeba wymienić się uwagami na temat kryzysu uchodźców i kryzysu migracyjnego, kryzysu klimatycznego, wspólnej polityki obronnej, bezpieczeństwa, Brexitu.
Dopytywany o to, czy kanclerz Niemiec spotka się z prezesem PiS Jarosławem Kaczyńskim, nie potwierdził ani nie zaprzeczył. 
Jeśli dojdzie do niego, to będzie to spotkanie dwóch liderów politycznych, przywódców partii, oczywiście, jeśli dostanę, jako MSZ, taką prośbę o zorganizowanie, to będzie pomagać w zorganizowaniu” — dodał.

 

Waszczykowski był także pytany o wypowiedź prezesa PiS na temat stosunków polsko-niemieckich.
Kaczyński w wywiadzie wyemitowanym przez Radio Szczecin w poniedziałek podkreślił, że „będzie musiał powiedzieć kanclerz Angeli Merkel, że Niemcy muszą zdecydować się, co do charakteru stosunków z Polską”.

 

Jak dodał, „nie można naraz Polski atakować, od czci i wiary odsądzać i jednocześnie liczyć na to, że te stosunki będą dobre”.

 

Szef MSZ pytany o to, czy tą wypowiedzią prezes PiS chce „upomnieć panią kanclerz” odpowiedział, że Kaczyński chce w ten sposób zwrócić uwagę, że „mamy pewien dualizm w postawie Niemców wobec nas”.

 

Waszczykowski ocenił, że większość polityków niemieckich zachowuje się „dość poprawnie i neutralnie” względem Polski. „Natomiast mamy rzeczywiście od wielu miesięcy niewybredne wręcz ataki pod kątem Polski i kłamliwe wystąpienia dziennikarzy, znanych często autorów, publicystów” — powiedział.

 

Minister spraw zagranicznych podkreślił, że nie ma podstaw do tego, żeby zarzucać Polsce, że prowadzi politykę międzynarodową antyniemiecką. 
My tylko dzisiaj jasno stawiamy, co nas łączy i gdzie są sprawy, w których mamy inne podejście, kiedyś tego nie robiono” — powiedział szef MSZ.

 

Czy to znaczy, jeśli artykułujemy własne interesy np. w dziedzinie bezpieczeństwa energetycznego, to idziemy na jakąkolwiek wojnę z Niemcami? Nie, tylko przypominamy zarówno Niemcom jak i innym Europejczykom, że Polska też ma własne interesy w dziedzinie bezpieczeństwa, energetyki, gospodarki i innych kwestiach” — zaznaczył Waszczykowski.
 
autor: Zespół wPolityce.pl

 

17.01.2017

 

Wizyta kanclerz Angeli Merkel
w Polsce

Wywiad z Profesorem  Bogdanem Musiałem 

 

 

    Jak długo można dyskutować z panem Kijowskim, czy panem Rzeplińskim? Oni nie mają już nic do powiedzenia i tracą poparcie. Niemcy będą więc wreszcie zmuszeni do merytorycznej dyskusji z rządem polskim. Nie mogą już robić tak, jak dotychczas, że wybierały sobie partnerów do dyskusji. I zwykle byli to ci, którzy mówili to, co sobie oni życzą — mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl prof. Bogdan Musiał, polski i niemiecki historyk specjalizujący się w badaniu dziejów Niemiec, Polski i Rosji w XX wieku.

 

wPolityce.pl: Pana zdaniem Niemcy zaczęły liczyć się z siłą obecnego rządu w Polsce?

 

Prof. Bogdan Musiał: Od zwycięstwa PiS w wyborach mamy do czynienia z antypolską nagonką, bo inaczej tego nazwać nie można. Oczywiście Niemcy twierdzą, że martwią się o stan polskiej demokracji, państwa prawa, o opozycję, itd. To są pozory, bo jest to tak naprawdę otwarte mieszanie się w sprawy polskie. Mówię tu przede wszystkim o mediach, o polityce oczywiście też, chociaż w ostatnich miesiącach trzeba przyznać, że niemieccy politycy jakby stonowali. Martin Schulz był tutaj tą najbardziej agresywną osobą, ale inni politycy też. Te ataki uspokoiły się w ostatnim okresie.

 

Czym jest to spowodowane?

 

Sadzę, że ma to związek z wyborami w Stanach Zjednoczonych i wygraną prezydenta Trumpa, bo zmienia to sytuację geopolityczną. Rząd niemiecki nie może pozwolić sobie tutaj na ataki. Jeżeli byłaby szansa, że rząd w Polsce upadnie, to może dopuszczaliby się ich dalej. Wydaje mi się, że  politycy niemieccy zauważają, że jednak ten rząd jest stabilny, jego poparcie jest dalej wysokie, takie jak było i nie ma widoków na zmiany, czy nowe wybory w Polsce. Wygląda na to, że następuje pewna zmiana w orientacji w stosunku do Polski. Miejmy nadzieje, że to będzie miało przełożenie również na sprawozdawczość mediów niemieckich, które mają negatywny wpływ na obraz Polski w niemieckim społeczeństwie. Nawiązują do starych, „tradycyjnych” antypolskich uprzedzeń i je podgrzewają. Odczuwa się to również w życiu codziennym, że nastawienie do Polaków w Niemczech jest inne.

 

Prezes Kaczyński powiedział, że nie można udawać, iż władza w Niemczech nie ma wpływu na media, bo ma i to większe niż w Polsce. Oczekuje Pan jakiejś deklaracji Merkel podczas wizyty w Polsce w tej kwestii?

 

Nie, nie oczekuję tego, ponieważ pani Merkel na pewno nie przyzna się do tego, że ma wpływ na media. Oni stworzyli sobie pewną fasadę i twierdzą, że ich media są niezależne, co oczywiście jest nieprawdą. Każdy, kto mieszka w Niemczech, wyraźnie to widzi. Twierdzę, że polskie media są bardziej niezależne, bo są bardziej zróżnicowane. W Niemczech media publiczne są „zglajchszaltowane”, a za nimi idą media prywatne. Te drugie odgrywają jednak inną rolę i nie mieszają się za bardzo w politykę. Twierdzenie, że rząd niemiecki nie ma wpływu na media, jest hipokryzją. Ten temat można poruszyć w cztery oczy, o tym można pisać, ale nie możemy oczekiwać oficjalnej deklaracji od pani Merkel, że będzie chciała w jakiś sposób wpłynąć na sprawozdawczość mediów niemieckich. Kluczowa jest tutaj postawa niemieckich polityków, niech tonują swoje wypowiedzi dotyczące Polski i nie mieszają się w wewnętrzne sprawy naszego kraju robiąc z pana Kijowskiego czy Rzeplińskiego bohaterów walki o demokrację i wolność, bo to jest groteska.

 

W niemieckich mediach odnotowano fakt, że opozycja zawiesiła protest w polskim Sejmie i totalnie się skompromitowała?

 

Tego właśnie nie przedstawiano. Pojawiły się krótkie informacje, że strajk się zakończył, ale nie podkreślano tego, że to był blamaż opozycji. Czyli mówiono, że jest problem w Polsce, ale nie przedstawiano tego jako łamanie prawa. Jeżeli już to tylko protesty przeciwko ograniczeniu wolności mediów. Te media są jednak stronnicze. Ważne, że pani Merkel przyjedzie do Polski, bo jest skazana na współpracę z nami. Niemcy mają duże interesy gospodarcze i polityczne w Polsce, Polska oczywiście też, to są wzajemne relacje. Powtórzę, jeżeli chcemy mówić o jakiś poprawnych relacjach, to Niemcy powinny zakończyć tę nagonkę antypolską. 

 

„Die Welt” pisał, że zamiast krytykować rząd polski, lepiej byłoby postawić na niemiecko-polski dialog, także z prawicą. Może dojść do zmiany frontu?

 

Mam nadzieję, że do tego dojdzie, ponieważ jak długo można dyskutować z panem Kijowskim, czy panem Rzeplińskim? Oni nie mają już nic do powiedzenia i tracą poparcie. Niemcy będą więc wreszcie zmuszeni do merytorycznej dyskusji z rządem polskim. Nie mogą już robić tak, jak dotychczas, że wybierały sobie partnerów do dyskusji. I zwykle byli to ci, którzy mówili to, co sobie oni życzą. To nie był dialog partnerów, tylko dialog strony niemieckiej, która miała przewagę w każdym calu z tymi, którzy chcieli coś ugrać dla siebie. Jeżeli nie politycznie czy gospodarczo, to jakieś stypendium, czy wyjazd, etc. To jest pewien proces, ale sądzę, że to się zmieni. Na razie można zauważyć jeszcze wśród niemieckich publicystów wściekłe ataki na rząd PiS, że ten rząd jest stabilny i być może PiS będzie mógł rządzić dłużej. Wiedzą, że muszą się nastawić na tę zmianę polityczną.

 

To świadczy o tym, że zwycięża u Niemców pragmatyzm?

 

Dokładnie tak. Być może dojdzie do normalnego, rzeczowego dialogu. Mam taką nadzieję. I powiem panu szczerze, że jest to możliwe. To nie musi już być taki stosunek jak dotąd: Donald Tusk - Angela Merkel. Czyli układ silniejszego z kimś, kto nosi teczkę pani Merkel i kto za swoją spolegliwość uzyskał taką pozycję w strukturach Unii Europejskiej. Przez te lata wytworzyła się bowiem taka forma klientelizmu. Tak, jak mówiłem, istotna jest tu postawa niemieckich polityków. Jak zobaczą, że już nie ma sensu stawiać na takiego Kijowskiego, Petru Czy Schetynę, to zaczną rozmawiać z rządem PiS. Tu bardzo istotny jest spokój, rząd pani Szydło i prezydent Duda nie dają się prowokować. To widać, pomimo tych wściekłych ataków. Także mam wrażenie, że prezes Kaczyński również trzyma nerwy na wodzy.

 

Wizyta Merkel w Polsce może być przełomowa?

 

Zdecydowanie tak. Merkel musi szukać sprzymierzeńców, a Polska jest sprzymierzeńcem, bo jest zainteresowana tym, by Unia Europejska funkcjonowała. Polski rząd nie jest antyeuropejski, czy antyniemiecki jak niektórzy twierdzą.
A to, że nie chcą wchodzić w żaden klientelizm, to nie ma nic wspólnego z antyniemieckością. Polska choć nie ma takiego potencjału gospodarczego jak Niemcy, to jednak jest ważnym partnerem na Wschodzie. Polska również była zawsze ważna strategicznie, bo tutaj było to przedmurze, dopóki Rosji nie postrzegano jako zagrożenia. Dziś już mało kto wierzy w to, że putinowska Rosja nie jest zagrożeniem dla małych państw.

 

Rozmawiał Piotr Czartoryski-Sziler

autor: Zespół wPolityce.pl,

opublikowano 16.01.2017.

 

-------

Bogdan Musiał (ur. 1960 w Wielopolu) – polski i niemiecki historyk specjalizujący się w badaniu dziejów Niemiec, Polski i Rosji w XX wieku, zwłaszcza w okresie II wojny światowej i w latach międzywojennych. Profesor nadzwyczajny UKSW.

Życiorys

W 1985 zamieszkał w Niemczech Zachodnich, gdzie uzyskał azyl polityczny. W latach 1990–1998 studiował historię, socjologię i politologię na uniwersytetach w Hanowerze i Manchesterze. Pod koniec lat 90. wziął udział w debacie wokół niemieckiej wystawy "Wojna wyniszczająca. Zbrodnie Wehrmachtu 1941-1944". Opublikował wówczas głośny artykuł naukowy, w którym wykazał, że kilka z prezentowanych fotografii przedstawia ofiary NKWD z czerwca 1941. W latach 1999-2004 pracował w Niemieckim Instytucie Historycznym w Warszawie. Doktor habilitowany od 2005, w latach 2007-2010 był pracownikiem Biura Edukacji Publicznej Instytutu Pamięci Narodowej. Od 2010 roku profesor nadzwyczajny na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego i kierownik katedry Studiów nad Europą Środkową i Wschodnią.

 

Za: pl.wikipedia.org

16.01.2017

 

Film „Pucz”

 

Od momentu przejęcia władzy przez Prawo i Sprawiedliwość w demokratycznych wyborach parlamentarnych, opozycja - głównie Platforma Obywatelska oraz Nowoczesna - dąży do obalenia legalnych władz i rozpisania przyśpieszonych wyborów.

 

Ostatnio środki używane do zwalczania legalnych władz państwa stają się coraz ostrzejsze. 16 grudnia 2016 roku doszło do zaplanowanej od wielu miesięcy próby puczu w Sejmie RP.

 

Film dokumentalny pod tytułem „Pucz” relacjonuje tamte wydarzenia.

 

Wczoraj, w niedzielę  w TVP 1 obejrzało go 3 miliony 154 tysięce a w TVP Info - 185 tysięcy widzów.

 

Tu poniżej też można obejrzeć ten film (źródło: youtube):

Adam Chmielowski

Patroni Polski w 2017 roku

 

Parlament zatwierdził patronów Polski 2017 roku. Zostali nimi: Joseph Conrad-Korzeniowski, Józef Piłsudski, Adam Chmielowski, Honorat Koźmiński oraz Tadeusz Kościuszko.

 

Joseph Conrad-Korzeniowski to pochodzący z Polski pisarz tworzący w Anglii, pierwszoplanowa postać literatury światowej. W grudniu 2017 r. obchodzona będzie 160. rocznica jego urodzin.

 

Uczczenie Józefa Piłsudskiego jest związane z przypadającą w przyszłym roku 150. rocznicą jego urodzin.

 

W przypadku Tadeusza Kościuszki mamy 200 rocznicę śmierci, natomiast Adam Chmielowski i Honorat Koźmiński mają 100 rocznicę śmierci.

 

Obchody roku świętego Adama Chmielewskiego – znanego też jako brata Alberta zaczęły się już w tym roku, bo 25 grudnia przypadła właśnie rocznica jego śmierci.

 

Warto zapoznać się z jego biografią:

 

Urodził się, 20 sierpnia 1845 r. w Igołomii w diecezji krakowskiej. Nadano mu imiona: Adam, Hilary, Bernard. Jego rodzice to Wojciech i Józefa z Borzysławskich Chmielowska. Byli oni zdeklasowaną rodziną ziemiańską.
Ojciec pełnił funkcję naczelnika komory celnej. Był także sekretarzem kolegialnym w Warszawie. Po trzech latach bezskutecznego leczenia umiera w 1853 r.

 

Chrzest Adama przypada na 26 sierpnia w Igołomii. Jest to tylko chrzest z wody, który zostaje dopełniony w Warszawie w 1847 r. Miejscem chrztu jest kościół Najśw. Maryi Panny.
Adam ma jeszcze troje rodzeństwa: Stanisława, Mariana i Jadwigę. Jego dzieciństwo zostaje przerwane śmiercią ojca. Matka nie mogąc się uporać z administracją majątku sprzedaje go i cała rodzina przenosi się do Warszawy. Tam za uzyskane ze sprzedaży majątku pieniądze kupuje dom na rogu ulicy Książęcej i Nowego Światu. Utrzymuje dzieci z dochodów, jakie ten dom przynosił.

 

Warunki materialne rodziny są bardzo ciężkie. Matka Adama za radą krewnych zgodziła się na wysłanie dwunastoletniego syna do Petersburga. Tam miał podjąć naukę. Zdolny i inteligentny chłopiec będąc w Korpusie Kadeckim zwraca na siebie uwagę cara Aleksandra II, który zaszczycił go nawet odznaczeniem wojskowym. Matka widząc rusyfikację syna zabiera go do Warszawy i zapisuje do Gimnazjum Realnego im. Pankiewicza.

 

W sierpniu 1859 r. umiera pani Chmielowska. Dziećmi zajęła się siostra ojca, której Adam będzie wdzięczny do końca życia za jej wielką miłość i troskę. W 1861 r. Adam przenosi się do Instytutu Pułaskiego na wydział rolniczo – leśny. Tam prawdopodobnie nawiązał stosunki z Leonem Frankowskim, który był przywódcą rewolucyjnej młodzieży. W odpowiedzi na Manifest Centralnego Narodowego Komitetu młodzież uformowała oddział “Puławiaków”, w którego szeregach znajduje się również Adam. W kolejnych starciach pod wodzą Langiewicza i Chmieleńskiego traci nogę i dostaje się do niewoli rosyjskiej. Dzięki staraniom rodziny zostaje uwolniony, ale musi opuścić kraj.

 

Wyjechał do Paryża. Tam podjął studia artystyczne. Wkrótce jednak przekonuje się, że bez ukończenia szkoły średniej studia nie są możliwe. Powraca do Warszawy, by w 1867 roku ukończyć gimnazjum. Rodzina niechętnie patrzy na jego malarskie zainteresowania. On sam zaś po krótkich studiach w Gandawie i Paryżu powraca do kraju.

 

Otrzymuje stypendium, dzięki któremu może studiować w Monachium. W czasie studiów nie odnosił on większych sukcesów. Surowy program wymagań na polu sztuki przenosił Adam na dziedzinę etyczną i religijną.

 

Gdy w roku 1874 powraca do kraju, jest dojrzałym malarzem znającym swoje możliwości. Wiele podróżuje i maluje.

 

Stojąc u wrót sławy, Chmielowski nabiera coraz większego przekonania, że nie jest na właściwej drodze. 24 września 1880 r. przybywa do Starej Wsi prosząc OO. Jezuitów o przyjęcie do ich grona. Pierwsze miesiące nowicjatu były dla niego szczęśliwe. Jednakże 5 kwietnia 1881 r. opuszcza nowicjat w stanie depresji nerwowej. Do 22 stycznia przebywa we Lwowie w zakładzie dla nerwowo chorych. Dopełnieniem jego rekonwalescencji jest spowiedź u Ks. Leopolda Pogorzelskiego. Przykre doświadczenia nie zmieniają w niczym postanowień Adama. Nadal chce służyć Bogu.

 

Za radą spowiednika związał się z tercjarstwem św. Franciszka. Naśladując go stał się wędrownym apostołem szerzącym tercjarstwo wśród wiejskiego ludu. Konserwował ubogie kościoły, przydrożne kaplice, figury i obrazy. Jednakże takie życie trwa krótko, bo oto otrzymuje ukaz wysiedlenia z Cesarstwa Rosyjskiego za organizowanie niedozwolonych stowarzyszeń.

 

Adam przeniósł się do Krakowa. Tutaj na ulicy Basztowej 4 otworzył pracownię malarską, która stała się szybko przytułkiem dla krakowskich nędzarzy. Chętnie bywał także u ks. Siemaszki prowadzącego dzieło miłosierdzia w stosunku do młodocianych włóczęgów. Podobała mu się ta praca i wiele metod przyjął potem za swoje. Interesował się sztuką, ale coraz bardziej należał do ubogich.

 

W sierpniu 1887 r. przywdział habit regularnego tercjarza, a w rok później 25 sierpnia złożył ślub czystości. Odtąd jako brat Albert oddał się biednym w Krakowie, a następnie we wszystkich domach zgromadzeń po całej Polsce. Napisał wtedy do rodziny: Obiit Adamus Chmielowski, natus est frater Albertus.

 

Objął zarząd ogrzewalni dla bezdomnych nędzarzy stając się odtąd jednym z nich. Bratu Albertowi nie chodziło o samo miłosierdzie, ale o przebudowę świata w imię Chrystusa. Widział konieczność usunięcia przyczyny ubóstwa. Chciał także dużą rzeszą Polaków włączyć w tercjarstwo i przeprowadzić reformą na zasadzie wzajemnego porozumienia. To mu się nie udało. Ale za to powołał do życia dwa zgromadzenia zakonne Braci i Sióstr Posługujących Ubogim III Zakonu św. Franciszka. Powołane przez siebie rodziny zakonne uważał za “zakon ludu dla ludu”. Metody działania były oparte na Ewangelii. Ogrzewalnią krakowską przekształcił w przytulisko. Przytuliska były głównymi miejscami jego pracy. Do pobytu w przytulisku miał prawo każdy ubogi.

 

Pierwszeństwo w zakładaniu przytulisk miały duże miasta. Mimo wysiłków Brata Alberta przytuliska do końca walczyły z nędzą. Troska o chleb pochłaniała niemal wszystkie wysiłki tego niezwykle czynnego i pracowitego człowieka. Ubóstwo i posługa bezdomnym była albertową formą kultu dla Mąki Pańskiej.

 

By móc podołać tym ważnym, ale jakże trudnym zadaniom, potrzeba było dla Braci i Sióstr odpowiedniej formacji. Dla tych celów stworzył Brat Albert domy pustelnicze. Przygotowywały one ludzi zahartowanych fizycznie i moralnie.

 

Uważał, że gdyby brakło tych domów, równocześnie brakło by wytrwałości, poświęcenia i sił dla obsługi biednych. Wiele takich pustelni stworzył światy w okolicach Zakopanego. Wśród ludzi stykających się z Braćmi Alberta wytworzył się obraz ubogich, cichych, pobożnych i pracowitych. Ich życie było czymś więcej niż pracą – było miłością.

 

Albertynów można było spotkać pracujących razem z góralami na drodze wiodącej do Morskiego Oka, wśród budowniczych hotelu “Stamary” oraz w papierni. Chodziło Chmielowskiemu o jak największe zbliżenie habitu do bluzy robotniczej.

 

Wśród mieszkańców Zakopanego oraz przybywających gości znana była pustelnia na Kalatówkach. Zaś klasztorek skupiał na sobie uwagę wszystkich, którzy myśleli o wolności ojczyzny i reformach.

 

Przeżycia, wrażliwa psychika oraz nadludzki niejednokrotnie wysiłek osłabiały Brata Alberta. Ale on pomimo choroby, kalectwa i ciążącego wieku nie przestawał podejmować uciążliwych podróży dla ubogich. Traktował bowiem cierpienie i ofiarą jako prosty obowiązek wdzięczności wobec Boga za łaskę odkupienia.

 

Dnia 28 czerwca 1914 roku Rada Instytucji Czci i Chleba w Paryżu staraniem hr. Zamojskiego przeznaczyła mu dożywotnią pensję w wysokości 250 franków rocznie, w uznaniu zasług położonych dla ojczyzny i społeczeństwa.
Brat Albert do końca walczył ze słabościami ciała. Po 28 latach takiego życia przyznał się, że już nie ma siły walczyć dalej.

 

Dopiero 5 dni przed śmiercią kładzie się na twardym barłogu w przytulisku dla mężczyzn i tam umiera 25 grudnia na raka żołądka.
Przed śmiercią prosi, by bracia i siostry za tę śmierć odmówili Te Deum.

 

W roku 1934 rozpoczęto prace przygotowawcze do procesu beatyfikacyjnego Brata Alberta.

Jan Paweł II, 22 czerwca 1983 r. w czasie Mszy św. na Błoniach Krakowskich zaliczył go w poczet błogosławionych, zaś 12 listopada w Rzymie dokonano Jego kanonizacji.

 

Brat Albert nie mówił nigdy o swoim heroizmie i umartwieniach. Nigdy nie chciał posiadać dóbr materialnych. Bowiem, jak sam mówił, chciał być wolny w miłości Boga i bliźniego.

 

Pierwszeństwo dawał Ewangelii. Jego dzień to prócz posługi biednym ćwiczenia duchowe, Msza św., pacierze tercjarskie, półgodzinne rozmyślania i różaniec.

 

Oprac. na podstawie tekstu zamieszczonego w "Gazecie Obywatelskiej".

11.01.2017

 

Wczoraj w Monachium przy ulicy Hofgraben 4 w sali kolumnowej Bawarskiego Urzędu Krajowego d.s. Pielęgnacji Zabytków (Bayerisches Lamdesamt für Denkmalpflege) otwarto wystawę "Ein Phönix aus der Asche. Zerstörung und Wiederaufbau Warschaus 1939-1955".

 

Zorganizował ją Konsulat Generalny RP w Monachium we współpracy z Bawarskim Urzędem Krajowym d.s. Pielęgnacji Zabytków (Bayerisches Lamdesamt für Denkmalpflege) a autorem projektu jest Dom Spotkań z Historią z Warszawy.

 

Wystawa pokazuje prężnie rozwijającą i modernizującą się Warszawę, której rozwój zatrzymał wybuch II wojny światowej. Miasto było sukcesywnie niszczone począwszy od Kampanii Wrześniowej 1939 roku, poprzez sowieckie naloty z lat 1941–1943, aż po metodyczne wyniszczenie najpierw części wyznaczonej granicami warszawskiego getta po upadku powstania w getcie w 1943, a potem całego miasta w trakcie powstania warszawskiego i po jego zakończeniu w 1944 roku. Wtedy to miasto opuszczone przez mieszkańców miało zostać ostatecznie unicestwione.

 

Żadna inna europejska stolica nie poniosła takich strat w czasie II wojny. Na żadne z miast nie został wydany tak jednoznaczny wyrok: „każdego mieszkańca należy zabić, nie wolno brać żadnych jeńców. Warszawa ma być zrównana z ziemią i w ten sposób ma być stworzony zastraszający przykład dla całej Europy”.

 

W żadnym innym zniszczonym w czasie wojny mieście nie dokonano tak spektakularnej, sprzecznej z ówczesną doktryną konserwatorską, odbudowy historycznej części miasta.


Wystawa otwarta będzie dla zwiedzających od dziś, tj. od 11 stycznia do 31 stycznia br. w godz. od 8.00 do 18.00.

Poniżej krótki fotoreportaż z wczorajszego oficjalnego otwarcia wystawy.

Proszę zajrzeć również na poniżej wskazaną stronę. Są tam m.in. nagrania fragmentów przemówień Generalnego Konserwatora Prof. Dipl.-Ing. Architekta Mathiasa Pfeila oraz Konsula Generalnego RP w Monachium Andrzeja Osiaka:

https://hrbruns.com/2017/01/11/ein-phoenix-aus-der-asche-ausstellung-zum-wiederaufbau-warschaus/

Szczęśliwego i Zdrowego Nowego Roku

wszystkim Czytelniczkom i Czytelnikom
życzy

redakcja

 

Prosimy otworzyć i tę stronę:

 

http://www.polonikmonachijski.de/bliżej-boga/

Ostatnia aktualizacja nastąpiła 23.3.2017 r.

w rubryce:

"Bliżej Boga".

Impressum

 

POLONIK MONACHIJSKI - niezależne czasopismo służy działaniu na rzecz wzajemnego zrozumienia Niemców i Polaków. 

Die unabhängige Zeitschrift dient der Förderung deutsch-polnischer Verständigung.

 

W formie papierowej wychodzi od grudnia 1986 roku a jako witryna internetowa istnieje od 2002 roku (z przerwą w 2015 roku).

 

Wydawane jest własnym sumptem redaktora naczelnego i ani nie zamieszcza reklam ani nie prowadzi z tego tytułu żadnej innej działalności zarobkowej.

 

Redagują:

Dr Jerzy Sonnewend
(redaktor naczelny)

oraz

Red. Bogdan Żurek

 

Adres redakcji:

Dr Jerzy Sonnewend

Curd-Jürgens-Str. 2
D-81739 München

Tel.: +49 089 6257162

E-Mail: jerzy.sonnewend@polonikmonachijski.de

Ilość gości, którzy od 20.01.2016 roku odwiedzili tę stronę, pokazuje poniższy licznik:

Druckversion Druckversion | Sitemap
© Jerzy Sonnewend