Bliżej Boga

Ks. Dr hab. Jerzy Grześkowiak

Wielki Czwartek - Uczta życia wiecznego

 

Radość i smutek, intymna więź i wspólnota z jednej strony – rozstanie, opuszczenie i samotność z drugiej, dobra wola i… zawiedzenie się, zapewnienia o wierności i… żałosna zdrada – trudno o bardziej sprzeczne doświadczenia i emocje jak te, które charakteryzują wieczór Wielkiego Czwartku.  Jak w soczewce skupia się w nim i w jego liturgii życie i działalność Jezusa. On świętuje z najbliższymi przyjaciółmi największe w roku święto - żydowską Paschę i w jej ramach ustanawia dwa sakramenty: Eucharystię i kapłaństwo służebne, a w geście umycia uczniom nóg daje Kościołowi, czyli nam wszystkim, mandat służby wobec człowieka i świata.

Święty wieczór Wielkiego Czwartku prowadzi nas przez słowo, znaki i obrzędy do początków naszej wiary: do początku Eucharystii, początku nowotestamentalnego kapłaństwa, braterskiej wspólnoty i chrześcijańskiej służby. Celebrujemy wspólnie – choć w tym roku na bliższą lub dalszą odległość od kościoła parafialnego, biskupiego lub watykańskiej bazyliki w więzi z papieżem Franciszkiem - Pamiątkę Jezusa Chrystusa. 

Człowiek chętnie celebruje święta, bo jest zdolny do kultywowania pamięci, przypominania sobie. Kto świętuje, wspomina - ważne sprawy swego życia: jego początek, dzieciństwo, szkołę, studia, przyjaźnie, pierwsze kroki w zawodzie, rozpoczęcie życia we dwoje, narodziny dziecka, bolesne pożegnania…

Obchodzić święto, to znaczy „przypominać sobie” i zarazem dostrzegać także znaczenie owego przeszłego wydarzenia dla mojego „dzisiaj”. Oczywiście, to co się kiedyś wydarzyło, wydarzyło się raz jeden, ale jego skutki mają walor po dzień dzisiejszy. Bo „Pamiątki Jezusa Chrystusa” są Misterium i w liturgii stają się dla nas realną rzeczywistością.

Wielki Czwartek zaprasza do „uobecniającego wspominania” – jako szczególny dzień w roku kościelnym. Wszystko jest tu bardzo konkretne. Znaki i symbole są jednoznaczne, słowa zrozumiałe.  Jest uczta, są goście, wtedy – uczniowie, a dziś – my! Jest Gospodarz – wtedy i dziś ten sam - Jezus Chrystus.

Ta ostatnia Wieczerza Pana była już w pewnym stopniu przygotowywana w ciągu Jego życia, gdy ucztował z grzesznikami, celnikami, kobietami lekkich obyczajów, z biednymi i wykluczonymi. A uczestnicy tych biesiadnych spotkań dobrze rozumieli, o co chodzi, przynajmniej o co chodzić może. Zarzut przeciwników, że jest żarłokiem i pijaczyną musiał Jezus jakoś „przełknąć”. Taka była cena „dobrego skutku” i „żywych owoców” takich spotkań przy stole, dzięki którym ludzie „umarli dla społeczeństwa” zaczynali znów w pełni żyć.

Tak, są uczty, które służą życiu! To takie naturalne: przed śmiercią spożyć „ze swoimi” uroczystą ucztę. Trudno o bardziej stosowny symbol, by w nim streścić życie Jezusa i Jego orędzie. By swoim Najbliższym powiedzieć: „Odchodzę, ale pozostanę z wami.  Nie rozpraszajcie się, lecz przypominajcie sobie Mnie i moją miłość, ilekroć gromadzić się będziecie na tę ucztę. To czyńcie na moją pamiątkę, bo ja chcę oddać moje życie za was!”

Ta uczta służyła życiu, choć była przygotowaniem na śmierć. Ponieważ jesteśmy świadomi całej głębi tego, co wtedy się wydarzyło, jako chrześcijanie schodzimy się często razem, a przynajmniej w niedzielę.  W tym dniu zwanym „małą Wielkanocą” celebrujemy „Pierwszą Wielkanoc” - Misterium Paschalne Jezusa, Jego obecność w uczcie, Jego śmierć i zmartwychwstanie. A wtedy jest nam stale na nowo przyobiecane także nasze zmartwychwstanie, którego zaczątek dzieje się już w tym życiu. I tę nadzieję przepowiadamy dalej także innym. Życie wieczne jednak jest możliwe tylko, jeżeli miłujemy. Tę prawdę uwydatnia Jezus w innym znaku tego wieczoru – w geście umycia nóg.

Ks. Jerzy Grześkowiak

Droga krzyżowa

Stacja XII

Pan Jezus umiera na krzyżu

Kłaniamy się Tobie, Panie Jezu Chryste, i błogosławimy Ciebie,

żeś przez krzyż Twój święty świat odkupić raczył.

 

„Było już około godziny szóstej i mrok ogarnął całą ziemię aż do godziny dziewiątej. Słońce się zaćmiło i zasłona przybytku rozdarła się przez środek. Wtedy Jezus zawołał donośnym głosem: „Ojcze, w Twoje ręce powierzam ducha mojego”. Po tych słowach wyzionął ducha” (Łk 23,44-546).

Jezus w agonii. Największa chwila w dziejach stworzonego świata. Dawca życia, zawieszony między niebem a ziemią. Zawieszony między łotrami. Żałującemu obiecuje jeszcze dziś zbawienie. Gdy Jezus umiera – życie daje. 

Gdy umierał, pozostały przy Nim tylko najwspanialsze charaktery: Maryja i Jan – Matka Słowa Wcielonego i autor Prologu o Słowie Odwiecznym. Pozostało pod krzyżem to, co najszlachetniejsze. Pod krzyżem mogą wytrwać tylko Wielkie Duchy! Swoją Matkę daje nam wszystkim za matkę. 

Modli się za swoich oprawców. Wykrzykuje w Niebo swoje opuszczenie. Ducha oddaje w ręce Boga Ojca i skłoniwszy głowę na piersi umiera. Jego ostatnie słowo: „Wykonało się!” 

„Jeden z żołnierzy włócznią przebił mu bok i natychmiast wypłynęła krew i woda.”

Św. Paweł mówi: „Stał się posłusznym aż do śmierci – i to śmierci krzyżowej” (Flp 2,8).  Przyjął śmierć – prawdziwie ludzką śmierć. Przyjął śmierć od człowieka. Przyjął śmierć jako dziedzictwo Adama i tym posłuszeństwem „aż do śmierci” – przezwyciężył śmierć.

 Przezwyciężył śmierć, bo przezwyciężył grzech. Grzech ma swój korzeń w nieposłuszeństwie stworzenia wobec Stwórcy i Ojca – a owoc w śmierci. Jezus w śmierci otrzymuje na nowo od Ojca dar Życia: początek Nowej Ziemi i Nowego Nieba. To dlatego religia Chrystusa jest religią optymizmu. W niej śmierć nie jest końcem. A Chrystus na krzyżu jest sztandarem ludzkości i wszystkich, którzy w Panu umierają.

Krzyż: znak klęski, znak cierpienia, znak bezbronności, znak pohańbienia – stał się mocą Boga Znakiem Zwycięstwa.

Krzyż - znak losu, który Bóg podzielił z człowiekiem. Razem z człowiekiem przyjął mękę, klęskę, samotność, zniósł szyderstwo, okazał bezbronność i wybaczył prześladowcom. „Krzyż stał się nam Bramą” (C. Norwid).

Modlitwa: Panie Jezu Chryste, daj nam zrozumieć, że koniec życia doczesnego jest spotkaniem z Bogiem, powrotem do Domu Ojca, na które trzeba być zawsze przygotowanym. Spraw, byśmy żyli tym Życiem, do którego wprowadziłeś nas przez Twoją śmierć. Święta Maryjo, Matko Boża, módl się za nami grzesznymi teraz i w godzinę śmierci naszej. Amen.

Któryś za nas cierpiał rany, 

Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami!

 

Ks. Jerzy Grześkowiak

Droga krzyżowa

Stacja XI

Jezus przybity do krzyża

Kłaniamy się Tobie, Panie Jezu Chryste i błogosławimy Ciebie,

żeś przez krzyż Twój święty świat odkupić raczył.

„Gdy przyszli na miejsce, zwane Czaszka, ukrzyżowali tam jego i złoczyńców, jednego po prawej, drugiego po lewej Jego stronie. Lecz Jezus mówił: „Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią.” (Łk 23,33-34)

Oprawcy niemiłosiernie rzucają wyczerpanego Jezusa na drzewo krzyża. 

Ręce, które torturują, ręce, które wbijają gwoździe w dłonie i w stopy Jezusa. Ręce, które wznoszą krzyż z przybitym doń Jezusem.

I dłonie Jezusa, które leczyły i błogosławiły, teraz już nie mogą czynić dobra. Błogosławione stopy Jezusa, które nosiły Dobrą Nowinę, już jej nieść nie mogą.

Kiedy Jezus upadał na drodze ku Golgocie, krzyż był ciężarem, który przygniatał Go do ziemi. Teraz jest inaczej: Jezus jest „nad ziemię wywyższony” (J 12,32) za pośrednictwem krzyża. Ciężarem zaś jest Jego ciało, uniesione przy pomocy gwoździ na poziom krzyża. Ciało skazane na godziny męczarni, na czas straszliwej agonii w objęciach sztywnych ramion krzyża.

Jezus uwięziony na krzyżu. Już nie może nic czynić. Może się tylko modlić: rozmawiać z Ojcem i modlić za oprawców. I złoczyńcy żałującemu - niebo obiecać. I jeszcze matkę swoją Maryję opiece Jana powierzyć. I przed Ojcem się pożalić, że jest taki samotny, iż ma wrażenie, że Go całkowicie opuścił. A mimo to oddać się Jemu całkowicie: „Ojcze, w ręce Twoje oddaję ducha mego”.

Każdy człowiek nie tylko swoją postacią przy wyciągniętych ramionach przypomina krzyż, ale krzyżowany jest także przez życie. W życiu każdego są takie chwile ogólnej niemocy, niemożności działania. Ale nawet wtedy, w różnych „przybiciach do krzyża” mam szansę oddać Bogu, co Boże i swego ducha skierować ku Bogu.

Przyjmę z zaufaniem moje osobiste krzyże, do których jestem w życiu raz po raz przybijany, bo także w nich jest ukryta jakiś dar, jakieś dobro. Unieruchomiony, zniewolony – mogę przecież jeszcze rozmawiać z moim Bogiem i modlić się za Kościół i za ludzkość. Bo krzyż jest nie tylko męką i cierpieniem, lecz także Zbawieniem.

W krzyżu cierpienie, w krzyżu zbawienie, w krzyżu miłości nauka… 

Modlitwa: Panie Jezu Chryste, przybili Cię do krzyża, a Ty modliłeś się za swoich oprawców. Bądź z nami, gdy mamy wrażenie, że życie i otoczenie nas zniewala i krzyżuje oraz wtedy, gdy jest nam bardzo ciężko darować bliźnim winy wobec nas popełnione.

Któryś za nas cierpiał rany, 

Jezu Chryste, zmiłuj się nam nami!


Ks. dr hab. Jerzy  Grześkowiak

Proszę nakliknąć aby powiększyć.

Niedziela Palmowa

Niedziela Palmowa wprowadza nas w przeżycia tajemnic Wielkiego Tygodnia. W jej liturgii w uroczystej procesji z palmami wspominamy i świętujemy wjazd Pana Jezusa do Jerozolimy oraz celebrujemy Eucharystię,  której specyficznym elementem jest uroczyste czytanie Pasji, czyli Męki Pańskiej. 

Pamiątkę triumfalnego wjazdu Jezusa do Jerozolimy obchodzono już w IV wieku.  Radosny pochód odbywano śladami Jezusa z Betanii przez Górę Oliwną do Jerozolimy – miasta męki i śmierci Zbawiciela. W czasie procesji biskup, jak niegdyś Jezus, jechał na ośle w otoczeniu wiernych niosących gałęzie palm i śpiewających odpowiednie pieśni.

W procesji palmowej – podobnie jak w liturgii Wielkiego Czwartku i Piątku nie chodzi o teatralne „odgrywanie” wydarzeń w Jerozolimie, lecz o to, by biorący w niej udział prawdziwie uczestniczyli w tamtych wydarzeniach, które misteryjnie uobecniają się „dzisiaj”.

Liturgia rozpoczyna się na zewnątrz świątyni poświęceniem gałązek palmowych, w krajach południowych – oliwnych, a w naszej strefie klimatycznej – wierzbowych i innych, rozwijających się wczesną wiosną. Po odśpiewaniu Ewangelii o wjeździe Jezusa do Jerozolimy, uczestnicy procesji z poświęconymi gałązkami i ze radosnym śpiewem na ustach podążają się do kościoła.

Procesja palmowa jest wyznaniem wiary w Chrystusa i publicznym złożeniem Mu hołdu jako Mesjaszowi. Zielone gałęzie są „znakiem życia i zwycięstwa Chrystusa, któremu oddajemy cześć jako naszemu Królowi” (modlitwa na poświęcenie palm). W ten sposób zostaje zaznaczone i podkreślone to, co zostanie rozwinięte w następnych dniach aż do Zmartwychwstania, a o czym mówi 2 czytanie Mszy świętej: „On uniżył samego siebie, stawszy się posłusznym aż do śmierci i to śmierci krzyżowej. Dlatego też Bóg Go nad wszystko wywyższył i darował Mu imię ponad wszelkie imię, aby na imię Jezusa zgięło się wszelkie kolano” (Flp 2,8-10)).

W tym roku z powodu pandemii koronawirusa niemożliwe jest celebrowanie procesji i Mszy św. w kościołach parafialnych, dlatego każda chrześcijańska rodzina postara się, by uczestniczyć w tej świątecznej liturgii poprzez telewizję i radio. Można także sprawować liturgię rodzinną korzystając z tekstów zaproponowanych przez własną parafię lub diecezję, a publikowanych w internecie.

 

Rozpoczęcie Wielkiego Tygodnia

Liturgią Niedzieli Palmowej rozpoczynamy Wielki Tydzień, którego punktem kulminacyjnym jest Triduum Sacrum, czy trzydniowa celebracja cierpienia, śmierci i zmartwychwstania naszego Pana. Idzie w tym wszystkim o śmierć i życie. O śmierć i życie Jezusa. I o naszą śmierć i nasze życie. Idzie o to wszystko, co stanowi fundament i istotę naszej wiary. To jest ta sama tajemnica, którą obchodzimy w każdą niedzielę i w każdej Eucharystii. Jest to tajemnica tak wielka, że raz w roku trzeba ją celebrować w sposób szczególny. Bo to jest tak, jak w ludzkich relacjach. Wielka miłość ujawnia się, sprawdza i uwierzytelnia w rutynie codzienności, a nie tylko w uniesieniach namiętności. Dlatego słuszne jest, że stale, każdego dnia celebrowana jest Eucharystia. Ale miłość potrzebuje także „szczególnych i dobitnych znaków", „wysokich uniesień i lotów”. Dlatego musimy raz w roku świętować Wielkanoc w sposób bardzo intensywny i szczególnie uroczysty i jakby w „jednym kawałku” przez trzy dni. A potem jeszcze przez 50 dni – aż do Wniebowstąpienia. 

W tym, co Biblia opisuje o ostatnich dniach życia Jezusa z Nazaretu, streszcza się to, co było istotą Jego życia. W tych dniach Jezusa, które celebrujemy w liturgii Triduum Sacrum, występują te wszystkie sprawy, problemy i pytania, które przeżywamy i które poruszają nas do głębi w najbardziej intensywnych momentach naszego życia. A mianowicie:

- Pytanie, po co właściwie żyjemy?

- Co nas uszczęśliwia, co nas wzajemnie łączy, co dzieli?

- Pytanie o niesprawiedliwość w świecie, o cierpienie niewinnych.

-  Bolesne nieporozumienia między ludźmi, nawet pośród tych, którzy są sobie bliscy i się kochają.

- Dramatyczne przeżycia z powodu załamania się planów życiowych lub relacji międzyludzkich.

- Niewierność w przyjaźni i miłości, zdrada.

- Wina, przebaczenie, pojednanie.

- Opuszczenie, samotność.

- Nadzieja - nawet w obliczu klęski i katastrofy,

- Całkowite oddanie się, poświęcenie.

- Pożegnanie, rozstanie, umieranie, śmierć.

- Pytanie, co z nas pozostanie, gdy życie tutaj się kończy.

- Wiara w zmartwychwstanie, wiara w nowe życie wbrew wszelkim pozorom.

- Pewność, że Bóg jest z nami, gdy Go szukamy, gdy się do Niego zwracamy, bo najpierw nasze oczy są jakby na uwięzi podobnie jak u uczniów z Emaus, a potem doznajemy wstrząsu, bo On daje się poznać przy łamaniu chleba.

Spojrzenie w tych świętych dniach na naszego Pana i Zbawiciela oświetla nasze życie i je przemienia. I właśnie dlatego świętujemy Wielkanoc – Misterium Paschalne Jezusa Chrystusa i naszą osobistą Paschę.

Ks. Jerzy Grześkowiak

Droga krzyżowa

Stacja X

Pan Jezus z szat obnażony

 

Kłaniamy się Tobie, Panie Jezu Chryste i błogosławimy Ciebie,

żeś przez krzyż Twój święty świat odkupić raczył. 

„Gdy przyszli na miejsce zwane Golgota, to znaczy Miejscem Czaszki, dali Mu pić wino zaprawione goryczą. Skosztował, ale nie chciał pić.” (Mt 27,33)

„Żołnierze wzięli Jego szaty i podzielili na cztery części, dla każdego żołnierza po części; wzięli także tunikę. Tunika zaś nie była szyta, ale cała tkana od góry do dołu. Mówili więc między sobą: „Nie rozdzierajmy jej, ale rzućmy o nią losy, do kogo ma należeć”. Tak miały się wypełnić słowa Pisma: „Podzielili między siebie szaty, a los rzucili o moją suknię”. To właśnie uczynili żołnierze.” (J 19,23-24)

Nowy okrutny ból zadano Zbawicielowi, gdy oprawcy zdarli z Jego ciała przyschniętą do krwawych ran szatę. Mdlejącemu z bólu Jezusowi podali gorzki napój zaprawiony żółcią, mirrą i octem.

Jezus nie chce przyjąć odurzającego napoju. Chce zachować dla siebie pełną - również po ludzku pełną - miarę cierpienia. Nie chce w niczym umniejszyć tortury ukrzyżowania. Ono ma objąć całe ciało, przeniknąć cały organizm. To ciało, o którym napisano: „Ofiary ani daru nie chciałeś, aleś Mi utworzył ciało. Oto idę, abym spełniał wolę Twoją Boże” (Hbr 10,5-7)

To ciało zostało teraz na Golgocie odarte z szat. Bóg przyszedł na tę ziemię w Betlejem bez szat. Teraz na krzyżu - obnażony Bóg, który przyodziewa cały świat. Nawet nie pozostawili mu jedynej szaty.

Świat chciał ujrzeć Boga w całej prawdzie – Boga nagiego!

Żeby tak nasz dzisiejszy świat chciał poznać Boga, chciał Go znać – tak do głębi. Bo ten Bóg chce być i jest blisko człowieka. Bo on nas kocha, przyodziewa, karmi, żywi, daje się spożyć, zjeść – w Jezusie Eucharystycznym!

Kard. Wyszyński powie przy tej stacji: „Odsłonił się Bóg, a ty chciałbyś przejść przez życie nie obnażony? Twoje najbardziej osobiste sprawy są własnością wspólną, społeczną i przynoszą społeczeństwu dobro lub zło.”

Życie człowieka nieraz odczuwane jest jako „odarcie z szaty”. Ale boleśniejsze dla nas jest odarcie nie tylko z szat materialnych, ile z szat ducha, z wolności, z praw umysłu, woli i uczuć. Można obrabować człowieka do końca, ale najważniejsze zostanie -godność dziecka Bożego.

Modlitwa: Panie Jezu Chryste, zabrano Ci wszystko – i szaty i wolność. Wszystkiego pozbawiony stoisz przed swoim Ojcem i przed ludźmi, przed światem, a przecież jesteś czystym darem dla Boga, dla ludzi, dla świata. To Twoje cierpienie stanowi zadośćuczynienie za nasze bezwstydne myśli, słowa i czyny oraz za brak trzeźwości. Pomóż nam przyjąć prawdę, że nasze ciała są świątynia Ducha Świętego, który w nas mieszka. I pomóż nam żyć tą prawdą! Amen.

Któryś za nas cierpiał rany,

Jezu Chryste, zmiłuj się na nami!

 

Ks. Jerzy Grześkowiak

2.04.2020

 

Rodzina – domowym Kościołem
Akt zawierzenia świata Bożemu Miłosierdziu

 

W czasie Eucharystii sprawowanej codziennie w sanktuarium Miłosierdzia Bożego i św. Siostry Faustyny w Krakowie-Łagiewnikach, a w tych tygodniach coronavirusa transmitowanej przez telewizję o godz. 7.00 (TV 1), wypowiadany jest po Komunii świętej akt zawierzenia świata Miłosierdziu Bożemu. Tego aktu dokonał św. Jan Paweł w dniu 17.08. 2002 r. wobec 22 tysięcy zebranych wiernych po poświęceniu nowowybudowanej bazyliki Miłosierdzia Bożego. Powiedział wtedy m. in.:


Jak bardzo dzisiejszy świat potrzebuje Bożego miłosierdzia! Na wszystkich kontynentach z głębin ludzkiego cierpienia zdaje się wznosić wołanie o miłosierdzie. Tam, gdzie panuje nienawiść i chęć odwetu, gdzie wojna przynosi ból i śmierć niewinnych, potrzeba łaski miłosierdzia, które koi ludzkie umysły i serca i rodzi pokój. Gdzie brak szacunku dla życia i godności człowieka, potrzeba miłosiernej miłości Boga, w której świetle odsłania się niewypowiedziana wartość każdego ludzkiego istnienia. Potrzeba miłosierdzia, aby wszelka niesprawiedliwość na świecie znalazła kres w blasku prawdy.


Dlatego dziś w tym sanktuarium chcę dokonać uroczystego aktu zawierzenia świata Bożemu miłosierdziu. Czynię to z gorącym pragnieniem, aby orędzie o miłosiernej miłości Boga, które tutaj zostało ogłoszone za pośrednictwem Siostry Faustyny, dotarło do wszystkich mieszkańców ziemi i napełniło ich serca nadzieją. Niech to przesłanie rozchodzi się z tego miejsca na całą naszą umiłowaną Ojczyznę i na cały świat. Niech się spełnia zobowiązująca obietnica Pana Jezusa, że stąd ma wyjść „iskra, która przygotuje świat na ostateczne Jego przyjście” (por. Dzienniczek, 1732).
 

Trzeba tę iskrę Bożej łaski rozniecać. Trzeba przekazywać światu ogień miłosierdzia. W miłosierdziu Boga świat znajdzie pokój, a człowiek szczęście! To zadanie powierzam wam, drodzy bracia i siostry, Kościołowi w Krakowie i w Polsce oraz wszystkim czcicielom Bożego miłosierdzia, którzy tutaj przybywać będą z Polski i z całego świata. Bądźcie świadkami miłosierdzia!


Poniżej papieski akt zawierzenia całego świata Miłosierdziu Bożemu, który w tych trudnych tygodniach kwarantanny, izolacji, dystansu, lęku, chorowania i śmierci wielu osób, powinniśmy kierować z ufnością do Boga codziennie w naszych modlitwach prywatnych i rodzinnych.
 

Boże, Ojcze miłosierny,
który objawiłeś swoją miłość
w Twoim Synu Jezusie Chrystusie,
i wylałeś ją na nas w Duchu Świętym, Pocieszycielu,
Tobie zawierzamy dziś losy świata i każdego człowieka.
Pochyl się nad grzesznymi,
ulecz naszą słabość,
przezwycięż wszelkie zło,
pozwól wszystkim mieszkańcom ziemi
doświadczyć Twojego miłosierdzia,
aby w Tobie, Trójjedyny Boże,
zawsze odnajdywali źródło nadziei.

Ojcze Przedwieczny,
dla bolesnej męki
i zmartwychwstania Twojego Syna,
miej miłosierdzie dla nas
i całego świata! 
Amen!


Ks. Jerzy Grześkowiak

1.04.2020

 

Wczorajsza Droga Krzyżowa, Stacja IX proszę wybrać:
I kwartał 2020 - Bliżej Boga

albo proszę nakliknąć na poniższy link

http://www.polonikmonachijski.de/i-kwartał-2020/bliżej-boga/

Ostatnia aktualizacja nastąpiła 9.04.2020 r.

w rubryce:

"Bliżej Boga"

oraz

"Z notatnika redagującego - Jerzego Sonnewenda".

Impressum

 

POLONIK MONACHIJSKI - niezależne czasopismo służy działaniu na rzecz wzajemnego zrozumienia Niemców i Polaków. 

Die unabhängige Zeitschrift dient der Förderung deutsch-polnischer Verständigung.

 

W formie papierowej wychodzi od grudnia 1986 roku a jako witryna internetowa istnieje od 2002 roku (z przerwą w 2015 roku).

 

Wydawane jest własnym sumptem redaktora naczelnego i ani nie zamieszcza reklam ani nie prowadzi z tego tytułu żadnej innej działalności zarobkowej.

 

Redaguje:

Dr Jerzy Sonnewend

Adres redakcji:

Dr Jerzy Sonnewend

Curd-Jürgens-Str. 2
D-81739 München

Tel.: +49 089 6257162

E-Mail: jerzy.sonnewend@polonikmonachijski.de

Ilość gości, którzy od 20.01.2016 roku odwiedzili tę stronę, pokazuje poniższy licznik:

Druckversion Druckversion | Sitemap
© Jerzy Sonnewend