Kącik Pani Marzeny

Pani mgr Marzena Żylińska

Drodzy czytelnicy, 

za parę dni rozpoczyna się rok szkolny w Polskiej Szkole. Życzę wszystkim uczniom radosnego startu i wiele przyjemności w nabywaniu i doskonaleniu umiejętności pisania, czytania, mówienia i zdobywaniu wiedzy. 

Marzena Żylińska


Pszczoła 

Nad polami lata pszczoła,
bzyczy głośno: „Gdzie tu szkoła?
Nie chcę się po łąkach włóczyć.
Czytać, pisać chce się uczyć”.

Pszczoła zobaczyła Olę.
Wie, że Ola lubi szkołę.
Żwawo do niej dolatuje,
Skrzydełkami wymachuje.

Grzecznie z Olą w klasie siedzi
Wszystkie ruchy Oli śledzi.
Ola język wysunęła
I ołówek w rękę wzięła.

Na karteczce imię skrobie
Podspiewując chicho sobie
O    pucate, okrąglutkie
L     skrzywione i słabiutkie
A    kreseczkę gdzieś zgubiło,
W bok się lekko pochyliło. 

Pszczoła skrzydłem wymachuje, 
Kształty liter naśladuje. 
Robi kółka, zawijasy
W słońcu błyszczą jej obcasy.

Choć przysłowie znane mówi
Pszczoła pracę każdą lubi.
Liter pisać już nie chciała
I ze szkoły wyleciała.

Ola w ławce dalej siedzi
Pani ruchy pilnie śledzi
Liter wszystkich kształty zna
I z nauki radość ma.


Marzena Żylińska
CC-BY-NC-SA
4,0 Międzynarodowe

Wakacje

Nasza szkoła dziś od  rana
Pięknie udekorowana
W auli słychać głos muzyki
Znikąd nie dochodzą krzyki. 

Atmosfera jest odświętna
Każda buzia uśmiechnięta
Zapach kwiatów się roznosi
Pani już świadectwa wnosi. 

Wakacyjny nastrój wkoło 
Żegnaj ukochana szkoło
Teraz słonko wzywa nas
I na urlop jechać czas.


Pożegnanie szkoły

Szanowni Rodzice, miłe Panie!
Czas na ostatnie sprawozdanie.
Rok cały pilnie pracowałem.
Ocen przeróżnych nazbierałem.
Z dyktanda czwórka i piątki dwie,
Szóstką z lektury wsławiłem się,
Odpowiedź każdą na piątkę miałem,
Czwórkę z kartkówki także dostałem,
Rękę do góry podnosiłem,
Psotami panią rozbawiłem.
Suma sumarum nie jest źle.
Babcia po głowie głaszcze mnie
I szepce słodko mi do ucha:
Z mojego wnuka jest kawał zucha.
Rok zakończony, żegnam Was,
Wyjeżdżam w góry….wakacji czas.


Wakacyjne plany

Czas wakacji już się zbliża
Słońce świeci coraz wyżej.
Zapach lasu się rozchodzi
W góry każdy chętnie chodzi.

Ja mój plecak wnet spakuje,
Nad jezioro poszusuje.
Na żaglówce pływać chcę.
Lubię, gdy wiatr w uszy dmie.

Siostra moja woli morze
Zamiast pluskać się w jeziorze
I na grzbiecie fali pływać
Nowe plaże wciąż odkrywać.

Gdy do szkoły powrócimy 
Morze, góry  zapomnimy 
W książki każdy wsadzi nos
Taki to jest ucznia los.


Czwarta klasa

W pierwszej klasie byłeś mały
Zadumany i nieśmiały
Nie lubiłeś być pytany
Przytulałeś się do mamy.

W drugiej rękę wyciągałeś
Ciągle coś powiedzieć chciałeś
Czytać, pisać potrafiłeś
Mnóstwo wiedzy przyswoiłeś.

Trzecia klasa przeleciała
Duma serce rozpierała
Piątek pełno nazbierałeś
I naukę pokochałeś.

Teraz robisz wielki krok
Wkraczasz pewnie w czwarty rok.
Nowa pani przy tablicy
Uśmiechnięta uczniów liczy. 

Co przyniesie nowy rok?
Jaki duży zrobisz krok? 
Wiedza zerka ze słownika
Zęby strzeży gramatyka.

Pani dziennik już rozkłada
I kurtyna na dół spada.
Z ciekawością patrzysz wkoło
Krzyczysz głośno:
Witaj szkoło!

Drodzy czytelnicy,

majowy czas, to dla mnie szczególny okres przepełniony wspomnieniami, ciepłem i miłością do matki, ojca, rodziny i powrotem do beztroskiego dzieciństwa.
Bieganiem po łące wśród niezapominajek, koniczyny i stokrotek. Robieniem bukiecików i wyplataniem wianków na głowę. To czas refleksji i napełniania serc miłością.


Dzieciństwo

Biegać boso po polanie
Lody zjadać na śniadanie
Niebem na obłoku pływać
Z drzew zielone jabłka zrywać.

Być beztroskim tak jak ptak
Czasem w tył iść tak jak rak.
Do przyszłości w głos się śmiać
Na pianinie głośno grać.


Przemijanie

Dawno temu byłam mała
I robiłam to co chciałam
Na skakance mogłam skakać
I po polu sobie latać.

Potem przyszedł szkoły czas
Ciepły buziak budził nas
Mleko piłam na śniadanie
Mama prała mi ubranie.

Lata szybko przeleciały
Buty dawno się stargały
Pierwsza miłość mąż i dzieci
Świat się kolorowo świecił.

Praca urlop wnuczka wnuk
Ciasto święta wspomnień w bród
Smutek radość ból nadzieja
Karta życia się dokleja.

Serca bliskich nas prowadzą
Zawsze wsparcie silne dadzą
Oczu blask uśmiechu czar
To największy życia dar.


Matka

Kiedy wiosną zrywam kwiatki
Pierwsze zawsze są dla matki
Delikatne i puszyste
Jak jej serce szczere czyste
Niebieściutkie jak jej oczy
Lekko drżące kiedy kroczy.

Kwiatki w serce się wkradają
Miłość wokół rozpylają
Wdzięczność dziecka okazują
I w policzek ją całują.


Ojciec

Drzwi się lekko otwierają
Matki usta go witają
Ja w pościeli słodko śpię
Dziś nie doczekałam się.

Ale w nocy na paluszkach
Cicho zbliżam  się do łóżka
W ojca oddech się wsłuchuję
Wielką radość w środku czuję.

Zanim dalej smacznie usnę
Włosy ręka  tylko musnę
To wystarczyć musi mi
Do niedzieli cztery dni.

Śmiech rozbrzmiewa przy śniadaniu
Ojciec jeszcze nie w ubraniu?
Dżemem bułkę mi smaruje
Wycieczkowe plany snuje.

 

Rodzinka

Do kochanej mej rodziny
Często robię słodkie miny
Bez niej nie potrafię żyć
I beztroskim dzieckiem być.

Ostatni śnieg

Śniegu w nocy napadalo.
Gdzie nie spojrzeć, wszędzie biało.
Drzewa, ławka i ulica,
Biała cała kamienica.
Jakby to nie było mało
Niebo w chmurach się schowało.

Za kołnierzyk śnieg się sypie,
Mały Jasiu głośno chlipie.
Do bucika śnieg się sypie,
Chłopczyk jeszcze głośniej chlipie.
Rzęsy kleją się od śniegu.
Śnieg do butów wpada w biegu.

Nagle słonko zaświeciło
I pierzynkę roztopiło.
Tylko jeden płatek skrzy
I ze strachu cały drży.
Smutny bardzo i zmartwiony.
Siedzi cicho zasmucony.

Z kim zatańczyć w rytm muzyki?
Z kim się wybrać na wybryki?
Czy już zima się skończyła?
Może mi się tylko śniła?


Wiosna

Powolutku krok za krokiem, kroczy wiosna swoim krokiem.
Z wiatrem, deszczem i wichurą, burą chmurą, śnieżną chmurą.
Kiedy słonkiem nam zaświeci, zaraz się radują dzieci.
Tulipany i żonkile też czekają na tę chwilę.
Świat sie robi kolorowy, psoty wypełniają głowy.

 

Zięba

Wiatr w gałązki mocno dmucha
Hu hu hu ha, hu hu hu ha
Szepce ziębie coś do ucha
Hu hu hu ha, hu hu hu ha.

Tajemniczo ścisza głos,
Podrzucając trawy kłos.
Zięba wcale go nie słucha,
Kiedy tak zawzięcie dmucha.

Sama piosnki pogwizduje,
Samiec śpiewem jej wtóruje.
Jedna zwrotka kończy się,
drugiej ton powietrze tnie.
Zięba śpiewa od poranka
W parkach, lasach i na gankach.
Na słoneczko i na deszcz
I dla ciebie jeśli chcesz.

 

Narodziny dzwońca

Ruda kurka ma zmartwienie,
Trzeba zwołać zgromadzenie.
Jajko szare, nakrapiane, 
Leży w trawie podrapane.
Kto je wykradł, no i jak?
Czy to zrobił obcy ptak?
Kogut szefem jest w kurniku
I doradców ma bez liku.
Jeden krzyczy przez drugiego.
Awantura na całego.
Ku-ku-ryku, ku-ku-ryku
Zgiełk i wrzawa jest w kurniku.
Kury gdaczą podniecone,
Pióra mają napuszone.
Nagle słychać głośny trzask
I od jajka idzie blask.
Pisk cichutki się rozchodzi,
Piskle z jaja  już wychodzi.
Z zielonymi skrzydełkami,
Figlarnymi oczętami
Główka szara, ogon krótki
Żółty z przodu, tył czarniutki
Dzyń, dzyń dzwońca słychać dzwięk
Kurki troski idą w cień.
Dzwońca mama się pojawia
Malca śpiewem swym zabawia.
Skrzydła nad nim rozpościera
I do gniazda go zabiera.

 

Mucha

Po pokoju mucha lata
A za muchą ja i tata.

Tata ręką wymachuje
A ja śmiechem mu wtóruję.

Mucha bzyczy, tata krzyczy
Spryt się teraz tylko liczy.

W domu wrzawa niełsłychana.
Dzieci piszczą, piszczy mama.

Mucha siadła na jabłuszku.
Nóżką klepie się po brzuszku.

Cicho sobie pobzykuje,
Soczek dobrze jej smakuje.

Mama się z gazetą skrada
I już z muchy …….marmolada.


Wielkanoc

Palmy świeżo poświęcone
Jajka wzorkiem ozdobione
Smak wędzonki się rozchodzi
a mazurek serca słodzi.

Na modlitwę nadszedł czas.
Do kościoła pójdźmy wraz.
Przed ołtarzem schylmy czoła
Niech do Boga każdy woła.

Skargi nasze mu zanośmy.
Wspólnie Go o pokój prośmy!
By do serca przyjął nas
i cierpienia skrócił czas.

Ostatnia aktualizacja nastąpiła 6.12.2022 r.

w rubryce:

"Z notatnika redagującego - Jerzego Sonnewenda".

Impressum

 

POLONIK MONACHIJSKI - niezależne czasopismo służy działaniu na rzecz wzajemnego zrozumienia Niemców i Polaków. 

Die unabhängige Zeitschrift dient der Förderung deutsch-polnischer Verständigung.

 

W formie papierowej wychodzi od grudnia 1986 roku a jako witryna internetowa istnieje od 2002 roku (z przerwą w 2015 roku).

 

Wydawane jest własnym sumptem redaktora naczelnego i ani nie zamieszcza reklam ani nie prowadzi z tego tytułu żadnej innej działalności zarobkowej.

 

Redaguje:

Dr Jerzy Sonnewend

Adres redakcji:

Dr Jerzy Sonnewend

Curd-Jürgens-Str. 2
D-81739 München

Tel.: +49 089 6257162

E-Mail: jerzy.sonnewend@polonikmonachijski.de

Ilość gości, którzy od 20.01.2016 roku odwiedzili tę stronę, pokazuje poniższy licznik:

Druckversion | Sitemap
© Jerzy Sonnewend