Bliżej Boga

Ks. dr hab. Jerzy Grześkowiak

13.04.2018

 

Słowo Życia na 3 niedzielę Wielkanocy B.

Zmartwychwstały Pan i nasza cielesność

Ewangelia: Łukasz 24,35-48

Jeden ze słynnych filmów Ingmara Bergmanna nosi tytuł „Jajo żmiji”. Żydowski pisarz popełnia samobójstwo. Jego żona, chrześcijanka, czuje się współwinna tej okropnej decyzji. Swoje lęki i wyrzuty sumienia wyznaje duchownemu. Ten po dłuższej rozmowie wypowiada słowa, których by się po kapłanie nikt nie spodziewał: „Bóg jest od nas zbyt daleki. On nie może nam przebaczyć. - Ja odpuszczam Ci grzechy!” - Ale niepokój w tej kobiecie nie znika. Słowa księdza nie spowodowały prawdziwego pojednania. Dobra nowina, którą ksiądz chciał jej przekazać, przyniosła odwrotny skutek. Stale brzmią w jej uszach słowa: Bóg jest zbyt daleki! Ja nie mogę Go dotknąć, On nie może mnie osiągnąć!

Coś podobnego odczuwali przelęknieni wydarzeniami ostatnich dni uczniowie Jezusa w Wieczerniku. Opowiadanie dwóch uczniów z Emmaus brzmiało jak bajka. Jeszcze przed nimi przybyły też do nich kobiety utrzymując, że Jezus żyje. To pewnie próba, by pozbyć się dramatycznych i potwornych przeżyć. Uczniowie byli zgodni: Ktoś, kto po takich cierpieniach wprost udusił się na krzyżu, żyć nie może. Ich dyskusja zostaje nagle przerwana.  

Popuśćmy wodze wyobraźni. Oto nagle wchodzi do sali pewnym krokiem ktoś obcy. Staje pośrodku i mówi serdecznie: Schalom chevarim! - Pokój wam! Piotr szepcze do Jana: „Gdyby nasz Mistrz nie marł, powiedziałbym: To jest On!”.Ktoś inny powiada: „Co za zaskakujące podobieństwo!”. A Tomasz mówi energicznie: „Kto umarł, ten umarł - ten nie żyje”. To musi być duch. Wszystkich oblatuje strach, są przerażeni.

A Jezus, na dowód, że to jest On sam, prezentuje i oferuje bliskość cielesną: „Popatrzcie na mnie. Przyjrzyjcie mi się dokładnie. Czy to nie moje ręce, które tak często ku wam wyciągałem? Czy to nie moje nogi, które szły do was i które razem z wami były w drodze?  To ja jestem. Piotrze, podejdź, dotknij mnie. I każdy z was niech uczyni to samo i przekonajcie się – duch nie ma ciała ani kości, jak widzicie, że Ja mam”. Przy tych słowach pokazał im swoje ręce i nogi. Ale oni „z radości” – jak powiada Ewangelista -  jeszcze nie wierzą. Dystans pozostaje. Nagle Jezus mówi: „Mam głód – Macie tu coś do jedzenia?Jakub podaje mu kawałek smacznej pieczonej ryby. Nie mogą uwierzyć swoim oczom. Tak to jest ON! To pewnie Jan jako pierwszy zakrzyknął: „To rzeczywiście nasz Pan!”

 I zaczyna się serdeczna rozmowa. „Wtedy oświecił ich umysły, aby rozumieli Pisma”. I rzekł do nich: „Tak jest napisane: Mesjasz będzie cierpiał i trzeciego dnia zmartwychwstanie, w imię Jego będzie głoszone nawrócenie i odpuszczenie grzechów wszystkim narodom, począwszy od Jerozolimy. Wy jesteście świadkami tego” (Łk 24, 46-48).

Według świadectw Ewangelistów jest pewne: Wiara w Zmartwychwstanie rodzi się przez kontakt cielesny, przez bliskość, przez widzialne i słyszalne znaki – głos Jezusa, widzialne ciało z ranami, spotkanie z Marią Magdalena i próbę objęcia Go, obejrzenie przez Piotra i Jana miejsca, gdzie złożone było martwe ciało Jezusa, zaproszenie do Tomasza: „Włóż twój palec w moje rany”; uczniowie z Emmaus rozpoznają Jego ręce przy łamaniu chleba.  Dla bliskich Jezusowi mężczyzn i kobiet Wielkanoc wydarzyła się dopiero wtedy, gdy mieli przed sobą cielesnego Jezusa.

Podobny problem istnieje także dziś. Wielu odwraca się od prawdy o Zmartwychwstaniu, pozostają smutni jak uczniowie z Emmaus, uchodzący z Jerozolimy. Smutne przekonanie o „dalekim Bogu” zostaje przezwyciężone dopiero tam, gdzie Jezus staje się bliski poprzez przeżycia związane z naszą cielesnością i z naszymi zmysłami.

Wiemy z historii, że grecki dualizm oddzielający w człowieku radykalnie duszę od ciała wprowadził do chrześcijaństwa wrogie ciału tendencje. W filozofii greckiej (Platon) ważniejsze są idee, ważniejsza jest dusza; ciało natomiast stanowi przeszkodę dla ducha i należy się wyzwolić z ciała. Inaczej było w kulturze żydowskiej. Dla Semitów człowiek był niepodzielną jednością.  W konsekwencji według myśli biblijnej człowiek nie tyle ma ciało, lecz jest ciałem.

 To dotyczy także faktu, że Bóg stał się człowiekiem. Stał się człowiekiem przez „Wcielenie” – Bóg stał się ciałem. Dlatego św. Jan występuje przeciwko greckiej wrogości wobec ciała już na początku swojej Ewangelii: „Słowo stało się ciałem i zamieszkało między nam” (J 1,14).

 Odkąd Syn Boży przyszedł na świat w ciele, podlega także prawom ciała: Jest widzialny i dotykalny. Stąd również nasze ludzkie ciało zyskało na godności. Ono jest święte, bo przez Boga stworzone, przez Chrystusa zbawione i przez Ducha Świętego uświęcone. Św. Paweł w 1 Liście do Koryntian dowodzi, że ludzkie ciało jest miejscem, w którym człowiek spotyka nie tylko drugiego człowieka, lecz także Boga.  „Czyż nie wiecie, że ciało wasze jest świątynia Ducha Świętego, który w was jest, a którego macie od Boga, i że już nie należycie do samych siebie? Za wielką bowiem cenę zostaliście nabyci. Chwalcie więc Boga w waszym ciele!” (1 Kor 6,19-20).

Zmartwychwstały Pan apeluje do naszego ciała i do naszych pięciu zmysłów. Naszą cielesność winniśmy zatem widzieć i traktować w świetle cielesności Jezusa. Jego ciało było decydujące, by uczniowie mogli zawołać: On naprawdę zmartwychwstał! Odtąd zmartwychwstałe ciało Jezusa jest centrum doczesności, ziemi i punktem odniesienia naszej cielesności i wszystkich zmysłów. Nasze zmysły są też drogą do Boga. One biorą udział w liturgii, w celebrowaniu Eucharystii, a Chrystus je leczy, oczyszcza i zbawia.

Brat Roger Schütz ze Wspólnoty w Taize tak pisał o znaczeniu ciała w modlitwie: „Ja nie umiałbym modlić się bez ciała. Nie jestem Aniołem i nie skarżę się na to. W niektórych okresach czasu jestem świadom, że modlę się bardziej ciałem niż umysłem. Modlitwa na równej ziemi: uklęknąć, uderzyć czołem, spojrzeć ku miejscu, gdzie będzie się sprawować Eucharystia, korzystać z kojącej ciszy, a nawet z odgłosów dochodzących ze wsi. Ciało jest tu naprawdę obecne, żeby słuchać, rozumieć, kochać. Jakie to śmieszne – chcieć być kimś bez niego!”

Mahatma Gandhi (który nie został chrześcijaninem) odwołując się do cielesności Jezusa powiedział: „Chrześcijanie w Europie walczą nieraz przeciwko sobie aż do krwi. Jezus był Azjatą z arabskimi rysami twarzy i w długim opływającym stroju. Łagodny był jego wzrok i czułe jego dłonie. Wy chrześcijanie w Indiach: Czcijcie cielesnego Chrystusa w innych ludziach, w bliźnich!”

Ks. Jerzy Grześkowiak

7.04.2018

 

Słowo życia na Niedzielę Miłosierdzia

Miłosierdzie to istota chrześcijaństwa

 

Kościół nie jest na świecie po to, by potępiać,

lecz aby pozwolić na spotkanie z tą przenikającą do trzewi miłością,

 jaką jest Boże miłosierdzie.

Aby mogło się to zdarzyć – co często powtarzam - trzeba wyjść.

Wyjść z kościołów i z parafii, wyjść i pójść szukać ludzi tam,

gdzie żyją, gdzie cierpią, gdzie mają nadzieję.

Papież Franciszek

 

Miłosierdzie to istota chrześcijaństwa, sedno naszej wiary i nadziei. To podstawowe pojęcie Ewangelii i klucz chrześcijańskiego życia

 

Prawda o miłosierdziu Boga została objawiona już w Pierwszym Przymierzu. Stąd jest ona jednym z aspektów obrazu Boga także w Judaizmie i w Islamie. Stronice Starego Testamentu są przesycone miłosierdziem, ponieważ opowiadają dzieła, których Pan dokonał dla swojego ludu w najtrudniejszych momentach jego historii, bezustannie gotowy przebaczać mu jego niewierność. Islam ze swej strony, pośród imion przypisanych Stworzycielowi, przywołuje szczególnie dwa słowa: Miłosierny i Litościwy.  Miłosierdzie Boga stanowi też istotny rdzeń Ewangelii Jezusa.

 

Miłosierdzie w język hebrajskim wyraża słowo RaHaMim, które posiada silne zabarwienie uczuciowe, emocjonalne.  Ma ono swe korzenia w RHM – rehem, co znaczy „łono matki”, i w konsekwencji też „miłość matczyna”. Z tej najgłębszej, pierwotnej bliskości i więzi, jaka łączy matkę z dzieckiem, wynika szczególny do tegoż dziecka stosunek, szczególna miłość. Jest ona całkowicie darmowa, niezasłużona, stanowi jakąś wewnętrzną konieczność: przymus serca. Na tym podłożu psychologicznym RaHaMim oznacza też całą skalę uczuć: dobroć, tkliwość, czujność, cierpliwość, wyrozumiałość, gotowość przebaczenia. I takie właśnie cechy Stary Testament przypisuje Bogu, ilekroć mówiąc o Nim posługuje się tym wyrażeniem RaHaNim. Na przykład Izajasz pisze: „Czyż może niewiasta zapomnieć o swym niemowlęciu, ta która kocha syna swego łona? A nawet gdyby ona zapomniała, Ja nie zapomnę o tobie! (Iz 49, 15). „Miłosierdzie” w Biblii oznacza zatem dobroć, tkliwość, serdeczność, współ-czucie, ekspresję pełnego miłości zwrócenia się do kogoś, zainteresowania i troski, cierpliwość i przebaczenie. 

 

Miłosierdzie Boga nie jest projekcją ludzkich uczuć na tajemnicę Boga, nie jest jakimś subiektywnym antropomorfizmem, ale szczególnym i największym pośród przymiotów i doskonałości Boga, objawionym i uobecnionym w Chrystusie. Z serca Przenajświętszej Trójcy, z nieprzeniknionych głębokości tajemnicy Boga, wytryska i nieprzerwanie płynie wielka rzeka miłosierdzia. To źródło nigdy się nie może wyczerpać, bez względu na to, jak wielu do niego przyjdzie.

 

Miłosierdzie należy do istoty Boga i natury ekonomii zbawienia. Wiąże się ono ściśle z grzeszną kondycją człowieka, z jego skłonnością do zła.

Chrystus jako wcielony Syn Boży objawia i uobecnia Boże Miłosierdzie. On objawia Boga, który jako Ojciec jest „miłością” (1 J 4, 8.16)) i który jest „bogaty w miłosierdzie” (św. Paweł). I to, co objawia, to też realizuje. On czyni miłosierdzie jednym z głównych tematów swego nauczania (przypowieści o zagubionej owcy i monecie – Łk 15, 1-10, o marnotrawnym synu i miłosiernym ojcu – Łk 15, 11-32, o miłosiernym Samarytaninie – Łk 10, 30-37) i urzeczywistnia je ze szczególną siłą wobec cierpiących, chorych, pokrzywdzonych i grzeszników.

Jezus nie tylko mówił o Bożym miłosierdziu, nie tylko sam był wzorem miłości i miłosierdzia wobec drugich (Jego postawa wobec cudzołożnej kobiety – J 8,1-1), on stawiał ludziom wymagania, aby w życiu kierowali się miłością i miłosierdziem: „Idźcie i starajcie się zrozumieć, co znaczy: Chcę raczej miłosierdzia niż ofiary. Bo nie przyszedłem powołać sprawiedliwych, ale grzeszników” (Mt 9, 13). Jezus przedstawiał miłosierdzie jako ideał życia i jako kryterium wiarygodności naszej wiary: „Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią” (Mt 5,7). I wzywał: „Bądźcie miłosierni, jak Ojciec wasz jest miłosierny” (Łk 6, 36).

Miłosierdzie Boga ma zatem „twarz”. Kto patrzy w twarz Chrystusa, ten widzi oblicze Boga Ojca. Tam – w Jego obliczu, w Jego osobie, w myśleniu, w nauce i w działaniu miłosierdzie Boga staje się bardzo konkretne. W pocieszaniu Marii i Marty po śmierci brata Łazarza, w przywracaniu życia córce Jaira i młodzieńcowi z Naim, w uciszaniu burzy na jeziorze, w przepędzaniu demonów, w uzdrawianiu sparaliżowanych i trędowatych, głuchych i niewidomych, w błogosławieństwach w kazaniu na górze – jak i na wszystkich innych miejscach, gdzie Jezus się publicznie pojawia – uwidacznia się za każdym razem inny aspekt Bożego miłosierdzia.

           

Dla papieża Franciszka „Miłosierdzie to imię Boga”. Taki tytuł nosi jego najnowsza książka (Miłosierdzie to imię Boga. Rozmowa z Andreą Torniellim, Kraków 2016). Tyle w niej pięknych i głębokich słów, obrazów, wspomnień o zdarzeniach, w których objawiło się miłosierdzie Boga i człowieka.

 

Człowiek z natury chce być sprawiedliwy, a Bóg z natury jest miłosierny i „nie może być inny” - pisze Franciszek. Miłosierdzie to pierwszy atrybut Boga. Ono jest też uprzywilejowanym dostępem do Niego: „Tylko ten, kto został dotknięty, przytulony czułością Jego miłosierdzia, zna tak naprawdę Pana”. A więc, kto nie doświadczył Boga, który jest miłosierną miłością, jeszcze niczego istotnego o Bogu nie wie!

 

„Miłosierdzie to zachowanie Boga, który przytula, to ofiarowanie się Boga, który przyjmuje, który pochyla się, by przebaczyć. Jezus powiedział, że nie przyszedł do sprawiedliwych, ale do grzeszników. (…) Dlatego można powiedzieć, że miłosierdzie to dowód tożsamości Boga”.

 

Ks. Jerzy Grześkowiak

 

Ostatnia aktualizacja nastąpiła 18.04.2018 r.

w rubrykach:

"Aktualnosci"

oraz

"Z prasy i innych mediow"..

Impressum

 

POLONIK MONACHIJSKI - niezależne czasopismo służy działaniu na rzecz wzajemnego zrozumienia Niemców i Polaków. 

Die unabhängige Zeitschrift dient der Förderung deutsch-polnischer Verständigung.

 

W formie papierowej wychodzi od grudnia 1986 roku a jako witryna internetowa istnieje od 2002 roku (z przerwą w 2015 roku).

 

Wydawane jest własnym sumptem redaktora naczelnego i ani nie zamieszcza reklam ani nie prowadzi z tego tytułu żadnej innej działalności zarobkowej.

 

Redaguje:

Dr Jerzy Sonnewend

 

Adres redakcji:

Dr Jerzy Sonnewend

Curd-Jürgens-Str. 2
D-81739 München

Tel.: +49 089 6257162

E-Mail: jerzy.sonnewend@polonikmonachijski.de

Ilość gości, którzy od 20.01.2016 roku odwiedzili tę stronę, pokazuje poniższy licznik:

Druckversion Druckversion | Sitemap
© Jerzy Sonnewend