

Bogdan Żurek – publicysta, dziennikarz, obrońca praw człowieka, działacz niepodległościowy i społeczny. Jedna z barwniejszych postaci emigracyjnego podwórka. Szczenięcymi laty, wraz ze swoją bandą, zrywał nocami poprzedzającymi komunistyczne święta czerwone flagi, by w kwiecie wieku - już na emigracji - pod tymi samymi barwami działać w Polskiej Partii Socjalistycznej, głównej sile politycznej Rządu RP w Londynie, z ramienia której był posłem do emigracyjnego parlamentu – Rady Narodowej. Wychowany na gwiazdach sopockiego Non-Stopu, lew prywatkowych salonów, a także motocyklowy pirat drogowy. Rozrabiał i bił się z milicjantami często zbierając na plecach „rabarbary“ od pałek. Wyrzucony ze szkoły za otwarte krytykowanie Gomułki w oparciu o audycje Radia Wolna Europa. Talent pisarski. Dorabiał pisaniem wypracowań. Na maturze spłodził dwie prace z języka polskiego. Obok swojej, napisał maturę koledze. Obie prace oceniono na piątkę. Bardzo niezdyscyplinowana jednostka „socjalistycznego społeczeństwa“. Z rodzinnej Warmii wyruszył do Gdańska, by wspomagać zbuntowanych stoczniowców. Zaimponowali mu bohaterowie tamtego Grudnia 1970. Nauczył się budować statki. Kierując kilkunastoosobowym zespołem „ludzi ze stali“, wśród stoczniowej braci spędził kilkanaście lat. Z nimi chlał ciepłą wódę i piwo, z nimi też buntował się przeciwko bezprawiu. Podczas strajków w 1976 i 1980 roku nie musiał chyłkiem uciekać przez płoty, jak to czyniła znaczna część kierownictwa stoczni, z obawy przed zemstą podwładnych. Był z ludźmi, ludzie byli z nim. Zakładał „Solidarność“, kierował Komitetem Obrony Więzionych i Represjonowanych za Przekonania. Protestacyjnie głodował o wolność dla politycznych i ku rozpaczy genarała Kiszczaka organizował marsz na Warszawę w tej samej intencji. Zbierał forsę na grzywny i pomoc dla rodzin aresztowanych. Przemawiał przez zakładową „szczekaczkę“ i publikował w niezależnych wydawnictwach, przypominając zakazane przez komunę rocznice. Plakatował miasto i siał postrach wśród „ubeków“ ze stoczniowej komórki, których próbował wyeksmitować z zakładu. Dopadnięto go pamiętnej – rozpoczynającej stan wojenny - nocy z 12 na 13 grudnia 1981 roku w hotelu na południu Polski, gdzie pojechał odsłaniać tablicę upamiętniającą masakrę na Wybrzeżu. Jako internowany przesiedział bez wyroku w różnych więzieniach ponad 7 miesięcy. Z paszportem „w jedną stronę“ miał niewiele ponad dwa dni na opuszczenie kraju. Laureat konkursu na wspomnienia z Polski, ogłoszonego przez Rozgłośnię Polską Radia Wolna Europa i paryską Kulturę. To wyróżnienie dało mu przepustkę do „jaskini lwa“. W RWE, za „amerykańskie srebrniki“ walczył dalej z komuną na falach eteru, co wielokrotnie wypominały mu reżymowe media. Organizował pomoc dla kraju i przerzucał bezdebitowe wydawnictwa. Bohater wielu spotkań, odczytów i prelekcji. Jako poseł emigracyjnego parlamentu bywał „na Zamku“ w siedzibie Rządu RP w Londynie, przemawiał w Instytucie Sikorskiego w obecności prezydentów Raczyńskiego i Sabbata i prowadził owocne – choć czasami „bardzo męczące“ – narady z członkami gabinetu. Gościł często w londyńskim domu socjalistycznej legendy - Lidii Ciołkoszowej. Zakładał organizacje emigracyjne i działał na rzecz Polonii, pozostając aktywnym na tym polu do dzisiaj. Jest m.in. członkiem zarządu Polskiej Rady w Niemczech. Wydawca i korespondent, autor ogromnej ilości artykułów, audycji i publikacji mówi o sobie, że jest najlepszym dziennikarzem wśród stoczniowców i najlepszym stoczniowcem wśród dziennikarzy. Złośliwi twierdzą, że jest jeszcze gorzej, życzliwi - że wcale nie jest tak źle. Członek IFJ – Międzynarodowej Federacji Dziennikarzy i SDP – Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. Na mocy ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej uznany za pokrzywdzonego. Odznaczony Medalem 25-lecia "Solidarnosci" i Krzyzem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski. Obecnie pracuje w administracji Uniwersytetu Technicznego w Monachium. Trudno odpowiedzieć tylko na jedno pytanie: - Jak z takim człowiekiem wytrzymała jego Rodzina, żona Teresa i syn Maciej?
____________________________
|