STRONA GLOWNA
A K T U A L N O S C I
OCALIC od zapomnienia!
KONSUL WSPOMINA
ZZA KULIS PRL-u
Bawaria: WHO'S WHO?
POLONIJNE ADRESY
PORADY PRAWNE
PORADY PODATKOWE
D-SPRACHIGE TEXTE
LINKI (odsylacze)
OPINIE i OGLOSZENIA
IMPRESSUM
JESIEN-ZIMA 2009
LATO 08 - WIOSNA 09
Terminy
Krotko
Przeglad prasy
Z mojego notatnika
64. Rocznica
Rytmy 2009
Przyjedzie "Lombard"
Rok Chopinowski - 2010
Jubileusz "Ewymojej"
Podziekowanie ministra
Kto sie boi Systemu09?
Wieczor autorski
Jacek Machniewicz
Incydent na lotnisku
Drogocenne broszki
Malarze z Wielkopolski
Pod (okraglym) stolem
Polscy lekarze w swiecie
Podium dyskusyjne
B. Czernik nie zyje
Perfect w Monachium
J. Urbanowicz nie zyje
Teatr tanca
Szopka
Polonik na wiezy
Seminarium
Perfect tylko raz!
Kuznia Talentow 2008
Swieto Niepodleglosci
Wszystkich Swietych
Dr. von Grabowski
Rocznica likwidacji
Rytmy nieskonczonosci
Polonika w "AZ"
Koncert Budki Suflera
Zofia Stryjenska
Nie bylo wyjscia?
Nie ma sprawy
Wrocmy nad jeziora...
Przegrana Powiernictwa
EXPO REAL
Dwie Rocznice
Ulga na powrot
Festiwal
Co dalej z IPN?
Wystawa IPN
Fidelis Poloniae
V Nadzieja
Blisko bruku
Bialy kurier
W obiektywie wroga
XIII Festiwal Kultury
Koncert Budki Suflera
K. Nurkowska nie zyje
Möller ambasadoruje
Pochwala czytelniczki
Bawarskie Lwy...
Malowanie w FAMIE
Sygnatura inaczej
WIOSNA 08
JESIEN 07/ ZIMA 07/08
LATO 2007
WIOSNA 2007
JESIEN 06/ ZIMA 06/07
LATO 2006
WIOSNA 2006
JESIEN 05/ ZIMA 05/06
LATO 2005
WIOSNA 2005
ZIMA 2005
ZIMA 2004
JESIEN 2004
LATO 2004
WIOSNA 2004
ZIMA 2003/2004
JESIEN-ZIMA 2003
JESIEN 2003
LATO 2003
ZIMA  2002/2003
KORESPONDENCJA 2003
 


"Anioł z baśni"
Sprawę wyprowadzenia w kajdankach Jana Marii Rokity wczoraj wieczorem z samolotu udającego się do Krakowa komentują niemal wszyscy nawet politycy z prawa i lewa. W obronie b. posła Platformy stanęli przede wszystkim politycy PiS. Sam Jarosław Kaczyński zaapelował do polskich władz, by zainterweniowały w sprawie domniemanego agresywnego zachowania niemieckich policjantów.
Nawet SLD stanęło w obronie b. polityka PO. - Jan Rokita ma trudny charakter, wszyscy tego wielokrotnie doświadczaliśmy. Ale w tym wypadku uważam, że służby, które w taki sposób postępują, popełniły poważny błąd. Nie wolno tak traktować ludzi, nawet jeśli ktoś ma trudny charakter - uważa Wojciech Olejniczak. Rokita może liczyć na wsparcie Sojuszu. - Nie będziemy przecież naszych F-16 wysyłać na terytorium Niemiec, ale jednoznaczne poparcie dla Jana Rokity to jest to, co powinniśmy dzisiaj czynić - podsumowuje.

Tymczasem do mediów docierają nowe szczegóły z feralnego zdarzenia na lotnisku w Monachium. Według informacji "Wprost" to Adam Bielan miał ratować Rokitów przed Niemcami. Rzecznik PiS mial osobiście interweniować, m.in. poprzez poinformowanie polskiej konsul, którą Jan Rokita określił jako "anioła z baśni".
..........................................

Jan Waleczny z Krakowa
Zamiast z Monachium wylotu, wylot z samolotu. Jan Rokita czuje się ofiarą niechęci "niektórych funkcjonariuszy państwa niemieckiego" do siebie jako Polaka. Czy ma ku temu podstawy?

Wszystko o przygodzie Jana i Nelli Rokitów w Monachium
Temperatura emocji wokół państwa Nelli i Jana Rokitów jest nadal krytycznie wysoka. Niedoszli pasażerowie samolotu Lufthansy chętnie przedstawiają swoje stanowisko w mediach. Niemiecka policja i władze linii lotniczych prezentują - co chyba nie dziwi nikogo - inną wersję wydarzeń. Obecnie nie ma większego sensu szukanie odpowiedzi na pytanie, czy to niemiecka stewardessa niedostatecznie przyjaźnie odnosiła się do Rokitów, czy też może państwo Rokitowie szarogęsili się w samolocie. Obydwie strony konfliktu zapewne nieco koloryzują.

Zastanówmy się natomiast nad faktami. Kiedy krzyk "ratunku" ma uzasadnienie w okolicznościach? Gdy zagrożone jest życie lub zdrowie krzyczącego, a osoby pozostające w otoczeniu mogą i powinny udzielić potrzebującemu pomocy. Czy w sytuacji, w której niemiecki policjant wezwany przez obsługę niemieckiego samolotu stara się interweniować i wyprowadzić pasażera, uzasadnione jest, by krzyczeć "ratunku"? Czy pasażerowie, którzy byli świadkami interwencji policji powinni byli ratować Jana Rokitę? Czy powinni starać się uwolnić byłego posła z rąk policji? Niech szanowny czytelnik sam odpowie sobie na to pytanie.

Bądźmy wyrozumiali i załóżmy, że tak. Że zdrowie lub życie Jana Rokity było zagrożone, a pasażerowie zawinili zachowując się biernie.

Zadajmy zatem drugie zasadnicze pytanie. Czy biorąc pod uwagę fakt, że "agresorem" był niemiecki policjant wezwany przez obsługę samolotu a "ofiarą" - pasażer z Polski, uzasadnione jest wzywanie pomocy podkreślając narodowość policjanta? Przypomnijmy, Jan Rokita krzyczał: - Ratujcie mnie! Biją mnie Niemcy! Ratujcie! - Czy uzasadnione jest komentarz Rokity: - Padłem ofiarą niechęci do Polaków, wśród niektórych funkcjonariuszy państwa niemieckiego. - Dodał także: - Wyzwiska, szyderstwa, kajdanki, przewrócenie, głowa do podłogi. Trochę mi się lata osiemdziesiąte przypomniały.

Dalej idąc: czy znana nam z opisu dwóch stron konfliktu sytuacja uzasadniała stwierdzenie Rokity, że obsługa samolotu była niechętna cudzoziemcom? Niech czytelnik odpowie sobie sam także na to pytanie.

Załóżmy jednak, że stwierdzenie o narodowościowym podłożu konfliktu jest uzasadnione. Zadajmy zatem kilka bardziej drobiazgowych pytań. Co - po wykupieniu biletu klasy ekonomicznej - uzasadnia starania pasażera o dobrodziejstwa klasy business? Czy dobrym sposobem na wyrażenie sprzeciwu wobec decyzji obsługi samolotu i policjantów (niezależnie od słuszności owej decyzji) było kurczowe trzymanie się oparcia fotela i krzyk? I tym razem prośba do czytelnika - niech sam udzieli odpowiedzi na te pytania.

Ostatnia sprawa. Jan Rokita powiedział: - Oni mnie wyzywali, dla kogoś kto zna niemiecki, od "Arszlochów", od dziur w odbycie męskim. - Trzeba powiedzieć kategorycznie - jakiekolwiek przezywanie kogokolwiek przez funkcjonariuszy policji nie powinno mieć nigdy miejsca. Ale trzeba także uczciwie dodać: jak wynika z wypowiedzi Nelli Rokity, Jan Rokita nie zna języka niemieckiego. To częściowo uzasadnia jego osobliwe tłumaczenie wyzwiska podobno skierowanego przez policjanta w jego stronę. "Arsch" to część ciała, na której człowiek siedzi, "loch" - to dziura. Nie ma w tym określeniu mowy o mężczyźnie, ani tym bardziej kobiecie. "Arschloch" natomiast to - z niemiecka - po prostu... "dupek". Faktem jest, że słowo to ma większy ciężar gatunkowy niż jego polski odpowiednik i bez wątpienia policjant, jeżeli go użył, nie komplementował Jana Rokity. Nie zmienia to faktu, że tłumaczenie zaprezentowane przez Rokitę nie ma sensu, podobnie jak tłumaczenie angielskiego określenia "bullshit" w kierunku odchodów (shit) byka (bull) zamiast po prostu... "bzdury" nie miałoby sensu.

Cała sytuacja skłania do jej podsumowania słowami Cześnika: - Czuj proporcjum, mocium Panie!

Rafał Garpiel

* Autor jest pracownikiem naukowym Instytutu Socjologii UJ, trenerem komunikacji interpersonalnej, specjalistą w dziedzinie retoryki i erystyki. 

(Oprac.: PM) 

 
Top