
Po Dżemie i Maanamie przyszła kolej na Budkę Suflera. O ile dwa pierwsze koncerty frekwencją nie grzeszyly, na Budce był prawie komplet, a „prawie komplet“ w TonHalle to 1800 fanów śpiewających i tańczących w rytm największych przebojów grupy.
Sen o dolinie, Cień wielkiej góry, Jest taki samotny dom, Cisza jak ta, Twoje radio, To nie tak miało być, Memu miastu na do widzenia, Pieśń niepokorna, Piąty bieg, Takie tango – doprowadzały publiczność do stanu wrzenia i gdy już się wydawało, że apogeum zostało osiągnięte ... przyszła Jolka, nieśmiertelna Jolka, w oryginale, w wykonaniu gościnnie występującego z Budką Felicjana Andrzejczaka.
Zszokowaną publiczność Andrzejczak „dobił“ jeszcze Czasem ołowiu i na sam koniec, już razem z Cugowskim, po raz drugi wykonanym Piątym biegiem.
Po zakończonym pełnym sukcesem koncercie Budki Suflera, łapiący wiatr w żagle szef agencji koncertowej Polonia 69 Promotions Władysław Minkiewicz już zaprasza fanów rocka do Muffathalle, gdzie 16 i 18 stycznia wystąpi Perfect.
W udzielanych dla prasy i radia wywiadach, organizator koncertu dziękował patronom i sponsorom, firmom i instytucjom za wsparcie projektu UNITED IN ROCK, którego celem jest niemiecko-polskie pojednanie. Wśród najbardziej zaangażowanych patronów znalazł się Konsulat Generalny RP w Monachium, Bayerisches Staatsministerium für Wissenschaft, Forschung und Kunst i Telewizja Polonia.
Dumny z Ojca ... Kim jest Władysław Minkiewicz, robiący dzisiaj błyskawiczną karierę jako organizator koncertów najpopularniejszych polskich grup rockowych?
- Jestem dumny z ojca! – powiedział do mnie Maciek, gdy zza kulis obserwowaliśmy jak jego ojciec, Władek Minkiewicz, zapowiada koncert Budki Suflera. Już po raz drugi Maciek przyleciał ze Stanów specjalnie, by być z ojcem, pomagać, pełnić rolę jego asystenta. Był na Dżemie, teraz na Budce. Przyleci z pewnością na następne koncerty.
Władka Minkiewicza poznałem w Radio Wolna Europa w połowie lat 80-tych. Świetny gawędziarz, prawdziwy kompan do „bitki i wypitki“, dusza towarzystwa, potrafił rozbawić wszystkich. Dlatego też spotykaliśmy się nie tylko w pracy, ale też - wręcz notorycznie - na licznych „imprezkach“ organizowanych gęsto, często w naszych radiowych mieszkaniach.
Władek pracował w dziale analiz. Pragnął się jednak dostać do redakcji, by przed mikrofonem dać upust swemu talentowi. A takowy posiadał. Z jego wiedzy i rad korzystali nieraz redaktorzy. Pomijając muzykę rockową najmocniej „siedział“ w sporcie, czemu dał wyraz w napisanych później książkach. Przy jego świetnym piórze i doskonałym angielskim (mieszkał poprzednio w Anglii) wydawałoby się, że z uzyskaniem etatu redaktora nie będzie miał problemu. Problem jednak był. Władka gubiła szczerość i wrażliwość na niesprawiedliwość, czemu dawał niejednokrotnie wyraz nie tylko przy „polskim stoliku“ w radiowej kantynie. Ta jego otwartość, nazywanie spraw po imieniu, nie zawsze przypadała do gustu szefostwu, na bieżąco informowanemu przez usłużnych. I tu był pies pogrzebany. Władek, który zawsze był sobą, nie wchodził w koterie, nie podlizywał się, ze zrobieniem kariery w RWE problemy mieć musiał.
Nie zapomnę mu jego interwencji u amerykańskiego szefa radia „w mojej sprawie“. Wyrzucał mnie wtedy z rozgłośni dyrektor, który później zasłynął z pseudonimu o nazwie urządzenia do przypalania papierosów. W mojej obronie zaangażowało się całkiem spore grono koleżanek i kolegów, jednak tylko Władek osobiście walczył o mnie u Amerykanów. Nie musiał tego robić, ryzykował, podważając decyzję polskiego dyrektora, ale to uczynił. Takim był Władysław Minkiewicz przed laty, takim pozostał do dzisiaj.
Od zawsze chciał organizować koncerty grup rockowych. Nie spotykał się ze zrozumieniem. Traktowano go jako fantastę, któremu śnią się wypełnione tysiącami fanów hale na koncertach polskich grup. Utopia! – mówiono. Sądził, że powstały w Monachium (dzięki staraniom miejscowej Polonii, o czym nikt już nie pamięta) na początku lat 90-tych nasz konsulat wesprze jego starania. Nic z tych rzeczy. Kolejne ekipy – jak na dyplomatów przystało - grały rolę „wytrawnych melomanów“. Muzyka poważna – proszę bardzo, ale ROCK? Dopiero ostania “kulturalna” – konsul Grażyna Strzelecka “rybkę połknęła”. Otworzyły się co ważniejsze drzwi, pojawiło się najpierw umiarkowane, później coraz większe zainteresowanie i Władek ruszył. Zaczął od Dżemu, tylko dlatego że ten zespół najbardziej lubi, potem przyjechał Maanam, na którym się finansowo poślizgnął, Budka postawiła go na nogi, a 16 i 18 stycznia w Muffathalle zagra Perfect i z pewnością będzie dobrze! Szczegóły na stronie internetowej agencji koncertowej Polonia 69 Promotions www.polonia69promotions.com.
Parę dni temu Władek powiedział mi, że to co robi teraz jest jego życiem, że spełniły się jego marzenia. Dodał również:
- Obok organizacji koncertów chciałbym jeszcze zobaczyć olimpiadę w Londynie i mistrzostwa Europy w piłce nożnej w Polsce, a potem …?
Potem Drogi Władku zorganizujesz nam kolejny koncert, czego Ci z całego serca życze!
Bogdan Żurek 26.10.2008 (zdjęcia: Arch. pryw., Moje Miasto) ……………………………………………..
Z ostatniej chwili: Audycja po polsku w radiu LORA Od 30 grudnia Władysław Minkiewicz poprowadzi w monachijskim radiu LORA autorską audycję w języku polskim. Wszystko wskazuje na to, że sygnowana będzie ona hasłem UNITED IN ROCK. Program będzie nadawany w każdy ostatni wtorek miesiąca od godz. 23.00 do 24.00. Po połowie wypełni go muzyka i część informacyjna, na którą złożą się też rozmowy z zaproszonymi do studia gośćmi. Radio Lora nadaje na częstotliwości 92,4 od poniedziałku do piątku w godz. od 17.00 do 24.00.
Wladek i Jagoda 1986
Władysław Minkiewicz i Teresa (Jagoda) Żurek
Jedna z radiowych “balang” (Gudzień 1986).

Władysław Minkiewicz zapowiada koncert Budki Suflera (17.10. 2008).

Maciek – syn Władysława Minkiewicza: - Jestem dumny z ojca!

Krzysztof Cugowski - wokalista Budki Suflera.

Romuald Lipko – klawisze.

Finał - Felicjan Andrzejczak i nieśmertelna “Jolka”.

Konsul Elżbieta Sobótka (po prawej) i Grażyna Sonnewend bawiły się doskonale.

Pełne szczęścia Grażynka i Karolina (mama z córką), którym udało się dopchać przed samą scenę.
|