
Obrazy Zofii Stryjeńskiej, pochodzące ze zbiorόw Muzeum Polskiego w Rapperswilu (Szwajcaria), wystawiono w Galerii Polskiego Centrum Kultury w Monachium.
Otwarcia wystawy dokonała Konsul Ganeralna RP w Monachium Elżbieta Sobótka zaskakując licznie przybyłych miłośników malarstwa swoim - idealnie współgrającym z obrazami Zofii Stryjeńskiej - strojem łowickim. Anna Buchmann, dyrektor Muzeum Polskiego w Rapperswilu, opowiedziała o historii, zbiorach i planach dotyczących tej zasłużonej placówki. Wystąpili też przedstawiciele współorganizatorów wspierających projekt: Elżbieta Rogowska z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego odczytała - w dwóch językach - list ministra Bogdana Zdrojewskiego skierowany do uczestników wernisażu. Nie pozostała jej dłużna Isablelle Luber, z bawarskiego ministerstwa kultury, zbierając gromkie brawa za swoją dwujęzyczną, niemiecko-polską przemowę. Z twórczością Stryjeńskiej zapoznała zebranych wspólpracująca z rapperswilskim muzeum studentka historii sztuki, a nad całością czuwała, pełniąc jak zawsze rolę gospodyni, szefowa Centrum - Konsul ds. Kultury Grażyna Strzelecka.
Wystawę można zwiedzać do 15 listopada w godz. 14.00 – 17.00.
W sobotę 25 października, podczas corocznej Długiej Nocy Muzeów (Lange Nacht der Museen), Polskie Centrum Kultury zaprasza w godzinach 19.00 - 24.00 do zwiedzenia wystawy połączonej z dwoma wykładami Ewy Klaputh (godz. 20.00 i 22.00). Galeria mieści się przy Prinzregentenstr: 7.
bz
Z opracowania Piotra Łopuszańskiego pt. Blask i nędza życia Zofii Stryjeńskie (fragmenty):
„Księżniczką polskiego malarstwa — czarodziejką — boginką słowiańską — nazywali recenzenci Zofię z Lubańskich Stryjeńską, wybitnie utalentowaną i popularną artystkę lat międzywojennych, obdarzoną również błyskotliwą inteligencją, poczuciem humoru i wdziękiem osobistym” — pisała Maria Grońska we wstępie do pamiętnika malarki. (...)
Urodziła się 13 maja 1891 roku w zamożnym domu w Krakowie. Jej ojciec był prezesem Izby Handlowej. Talent Zofii ujawnił się bardzo wcześnie. Jako dziecko żyła w świecie wyobraźni i dużo malowała. Jako młoda dziewczyna została współpracowniczką pism ilustrowanych: „Roli” i „Głosu Ludu”. Rozpoczęła też w roku 1909 naukę w szkole malarskiej dla kobiet Marii Niedzielskiej. W 1910 roku wyjechała z ojcem w podróż przez Austro– Węgry do Włoch. Zwiedziła galerie i muzea Wiednia i Wenecji. Wtedy to zdecydowała się poświęcić się całkowicie sztuce. Wybrała studia malarskie w Monachium, mimo iż nie przyjmowano tam kobiet.
Wyjechała 1 października 1911 roku przebrana za chłopca. Ścięła sobie włosy i podając się za swego brata rozpoczęła studia. W dokumentach akademii figurowała jako Tadeusz Grzymała (nazwisko wzięła od przydomka rodowego). Po roku studiów koledzy z Francji rozpoznali w „Tadeuszu” dziewczynę i chcieli to ujawnić. Zofia w popłochu wyjechała z Monachium (...)
W Krakowie ujawniła nowy talent: pisarski. Stworzyła cykl 18 „Bajek” opartych na motywach ludowych i historycznych, które sama przepisała pismem naśladującym stare druki i sama opatrzyła ilustracjami. Powstały wtedy opowieści „O Maćku Roztropku”, „O dwóch braciach Okpile i Biedzile”, legenda o kwiecie paproci, bajka o Panu Twardowskim i jego uczniu. Całość cyklu kupił znany mecenas sztuki, hrabia Edward Tyszkiewicz, za 3 tysiące koron. Niestety oryginalne plansze spaliły się na Wołyniu w czasie wojny. (…)
Zofia Stryjeńska żywo interesowała się folklorem i historią. Wkrótce stworzyła cykl obrazów „Bogowie słowiańscy” i „Tańce polskie”. Znała doskonale polskie stroje ludowe, mitologię słowiańską. Interesowała się nawet odkryciami archeologicznymi. (…) Gdy wybuchła I wojna światowa i wzrosły nadzieje na powstanie niepodległej Polski, Zofia jak wielu artystów i pisarzy poparła jednoznacznie ruch legionowy Józefa Piłsudskiego: wykonała ilustracje do pieśni legionowych, które wydano na pocztówkach. (…)
W 1922 weszła do stowarzyszenia artystów „Rytm”. Znalazła się wśród najbardziej cenionych malarzy. Brała udział w wystawach grupowych i indywidualnych. Wystawiała z powodzeniem w Paryżu, Londynie, Florencji, Wenecji, Pradze, Sztokholmie, Wiedniu, Amsterdamie. (…)
Największym sukcesem artystycznym Zofii była Miedzynarodowa Wystawa Sztuki Dekoracyjnej w Paryżu w 1925 roku. Stryjeńska otrzymała 4 Grand Prix za malarstwo ścienne, plakat, tkaninę i ilustrację książkową. Otrzymała wówczas także order Legii Honorowej. (…)
Okupację spędziła w Krakowie.Nadal rysowała, niestety powielając dawne pomysły. Sztuka była dla niej ucieczką od koszmaru wojny. Gdy do Krakowa wkroczyli Rosjanie, Zofia Stryjeńska podjęła decyzję o wyjeździe z Polski. Nie chciała żyć w komunistycznym kraju. Po długich perypetiach dotarła do Szwajcarii, gdzie była już córka a potem trafili też synowie. Pozostała na Zachodzie. Mieszkała w Belgii, Francji i Szwajcarii. Odczuwała niepokój o los kraju. Nie umiała żyć na Zachodzie. Była uczuciowo związana z Polską i polską kulturą. „Jej dom — stracony — to była Polska” — napisał jej syn, Jan. Żyła w biedzie, chociaż syn Jan proponował, że kupi od niej jakiś obraz. Odmawiała. Miała ulubioną kawiarenkę Eaux–Vives w Genewie, gdzie piła kawę i czasem przyjmować gości. W Polsce eksploatowano dorobek Zofii Stryjeńskiej, wydając na pocztówkach reprodukcje jej obrazów i nie płacąc artystce honorariów. Zmarła w zapomnieniu 30 lat temu. Badaczka życia i twórczości artystki, Maria Grońska podała, że stało się to w lutym 1974 roku. Encyklopedie i opracowania informują, że Stryjeńska umarła w 1976 roku. Jej grób znajduje się na cmentarzu Chenebourg w Genewie.
Z opracowania Piotra Łopuszańskiego (http://free.art.pl/
Zofia Stryjeńska







|